Jerzy Urbanowski pojawił się przynajmniej w kilku publikacjach. „Gryfińska historia” milczy natomiast o dwóch pierwszych wiceburmistrzach. Tu również udało się ustalić „nieco więcej”. A w jednym przypadku nawet odtworzyć życiowe losy, zarówno sprzed 1945 r., jak i po opuszczeniu naszego miasta
Swoją urzędniczą karierę również rozpoczął 2 czerwca 1945 r., gdy został sekretarzem miasta. Wkrótce po tym awansował na stanowisko zastępcy burmistrza.
To kolejna postać, której próżno szukać w gryfińskich monografiach. W jego przypadku także udało nam się ustalić nieco więcej. Ogromna w tym zasługa śp. Bronisławy Lewandowskiej. Gryfińska stulatka (zmarła w grudniu 2024 r.) kilkukrotnie opowiadała nam o swoim przyjeździe do miasta. 12 maja 1945 r. stawiła się tu m.in. w towarzystwie „Mundka Łagodzińskiego”.
- Był wojskowym, który wspólnie z moim przyszłym mężem, Bogusławem Franciszkiem Lewandowskim, dostał za zadanie przetransportować nas bezpiecznie do ojczyzny – mówiła pionierka.
„Nas”, czyli więźniarki kobiecych obozów koncentracyjnych z Ravensbrück i Malchow.
Więcej w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze