Reklama

Przesunęli premierę filmu dokumentalnego o filii obozu koncentracyjnego z naszego regionu

- Premiera filmu dokumentalnego o filii obozu Ravensbrück w Königsberg in Neumark przesunięta na luty 2024 roku - przekazały władze gminy Chojna

O tym, że władze gminy Chojna, we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej stworzą dokument o filii obozu koncentracyjnego w Königsberg Neumark pisaliśmy już we wrześniu.

Jak mówią dwa źródła: na terenie tamtejszego lotniska wcześniej znajdował się prawdopodobnie obóz dla polskich lub czeskich jeńców. Później rozpoczęto sprowadzanie więźniarek z Ravensbrück.

- W tym filmie usłyszymy wspomnienia osoby, który przebywała w tym podobozie Ravensbruck, będą zdjęcia oraz filmy. Jest to naprawdę ciekawy film, da nam pełną wiedzę historyczną o tym obozie - mówi burmistrz Barbara Rawecka.

Reklama

O "pełnej wiedzy historycznej" można dyskutować, lecz niewątpliwie będzie to ciekawa produkcja, popularyzująca informacjeo tym, co działo się w naszym regionie podczas II wojny światowej.

Autorzy dokumentu korzystają również z Archiwum Historii Mówionej, w którym znajduje się kilka relacji dotyczących Königsberg in Neumark.

- Przyjechałyśmy rano do tego miejsca, gdzie znajdował się podobóz. Było to w miasteczku, które wtedy nazywało się Königsberg in der Neumark, a teraz nazywa się Chojna. Położone blisko Odry, ale już na wschodnim brzegu Odry. Na terenie obozu znajdowały się baraki, które były prawdopodobnie miejscem jakichś takich zgrupowań letnich Hitlerjugend i w tych barakach zostałyśmy zakwaterowane. Te baraki nie były aż tak duże, jak baraki w Ravensbrück, mieściło się tam pewnie z pięćdziesiąt osób - opowiadała warszawianka Anna Jelinowska (więcej TUTAJ oraz TUTAJ).

Reklama

-  Pobyt w Konigsberg trwał do 2 lutego 1945 r. Na dwa lub trzy dni przed ewakuacją podobozu esesmańska załoga opuściła podobóz i uciekła, jednakże trzeciego dnia podobóz został zajęty przez oddział esesmanów, którzy ustawili nas w kolumny i pędzili w kierunku Ravensbruck. Częściowo odbyliśmy podróż pieszo częściowo zaś pociągiem. Ja znajdowała się mniej więcej w środku kolumny, słyszałam jednak strzały dochodzące z tyłu kolumny. Z opowiadania więźniarek dowiedziałam się, że te więźniarki, które nie były w stanie nadążyć w marszu zostały zastrzelone - opowiadała natomiast Helena Woźniak.

 

Reklama

O premierze dokumentu poinformujemy na naszych łamach z wyprzedzeniem.

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama