Reklama

Kacper Romuk – od szkolnej ławki do projektów kosmicznych

23/06/2026 18:00

Gdy większość uczniów po lekcjach odpoczywa lub spotyka się ze znajomymi, Kacper Romuk projektuje rakiety, programuje systemy pokładowe i planuje kolejne misje kosmiczne. Brzmi jak historia studenta politechniki lub młodego inżyniera? Tymczasem to świeżo upieczony absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Gryfinie.

Kacper uczęszczał do klasy o profilu politechnicznym i jest żywym dowodem na to, że pasja, determinacja i odwaga w realizowaniu własnych pomysłów potrafią zaprowadzić bardzo daleko. To jeden z tych uczniów, którzy imponują nie tylko osiągnięciami, ale również skromnością, kulturą osobistą i szacunkiem do innych.

Na szkolnym korytarzu można było spotkać po prostu sympatycznego chłopaka „z sąsiedztwa”. Wystarczyło jednak zapytać go o realizowane projekty, by szybko zrozumieć, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej utalentowanych młodych ludzi w Polsce.

Reklama

Ostatnie lata przyniosły Kacprowi sukcesy, o których marzy wielu młodych pasjonatów nauki i nowoczesnych technologii. Jako lider zespołu SpaceY pokazał, że nawet w niewielkim mieście można realizować projekty technologiczne na najwyższym poziomie. Dzięki jego zaangażowaniu grupa młodych pasjonatów dotarła do finału ogólnopolskiego konkursu CanSat organizowanego pod patronatem Europejskiej Agencji Kosmicznej, zdobywając 3. miejsce w Polsce.

Kosmos nie jest jednak jedyną pasją Kacpra. W 2025 roku znalazł się w gronie dwudziestu stypendystów programu ADAMED SmartUP – jednego z najbardziej prestiżowych programów naukowych dla najzdolniejszych pasjonatów nauk ścisłych i przyrodniczych w Polsce. Zdobył również główną nagrodę mentoringową Classical School, która otwiera przed nim możliwość współpracy z ekspertami z branży i dalszego rozwoju naukowego.

Reklama

Na swoim koncie Kacper ma także zwycięstwa w licznych konkursach popularyzujących naukę. W 2025 roku zachwycił jury oraz publiczność podczas prestiżowych konferencji naukowych Steti Science Slam i Poznań Science Slam. W swoich wystąpieniach, poświęconych między innymi projektowaniu misji kosmicznych, udowodnił, że nawet najbardziej skomplikowane zagadnienia techniczne można przedstawić w sposób prosty, ciekawy i zrozumiały dla każdego. 

Trudno znaleźć drugiego ucznia, który z równą swobodą porusza się pomiędzy światem nauki i działalności społecznej. Podczas, gdy jedni znali go z projektów kosmicznych i konkursów naukowych, inni kojarzyli go przede wszystkim z działalnością na rzecz szkoły i lokalnej społeczności. Kacper przez trzy lata pełnił bowiem funkcję wiceprzewodniczącego Samorządu Uczniowskiego. Wspólnie z Patrykiem Mitręgą stworzył wydarzenia, które dziś na stałe wpisały się w kalendarz lokalnych inicjatyw - Konferencję Samorządów Młodzieżowych czy Gryfiński Dzień Tańca. Był także współorganizatorem Pikniku Charytatywnego Pamięci Bartka Karaczuna, jednego z największych przedsięwzięć społecznych realizowanych przez samorząd. 

Reklama

W tym wszystkim imponuje jednak nie tylko skala osiągnięć, ale także podejście do pracy. Jak sam podkreśla, kluczem do sukcesu są systematyczność, konsekwencja i codzienne małe kroki. To właśnie one pozwoliły mu połączyć naukę na najwyższym poziomie z działalnością społeczną, projektami inżynieryjnymi i rozwijaniem własnych pasji.

Kacper kończy liceum ze średnią 5,94, a w klasie maturalnej osiągnął imponującą średnią 6,0. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że liczby są jedynie dodatkiem do historii tego młodego człowieka, który nie boi się marzyć odważnie i konsekwentnie zamienia te marzenia w rzeczywistość.

Reklama

Nie każdy uczeń opuszcza szkołę z imponującą listą osiągnięć. Jeszcze mniej osób zostawia po sobie zarówno sukcesy naukowe, jak i trwały ślad w życiu szkolnej społeczności. Kacprowi udało się osiągnąć jedno i drugie.

A o tym, jak wyglądała ta droga z jego własnej perspektywy, przeczytacie w wywiadzie poniżej.

Martyna Chruścińska

 

Cztery lata w liceum właśnie dobiegły końca. Z jakimi wspomnieniami opuszczasz szkołę? 

Kacper Romuk: To były niezwykłe cztery lata, które w dużej mierze mnie ukształtowały. Gryfińskie liceum dało mi przestrzeń nie tylko do rozwoju naukowego, ale przede wszystkim do działania społecznego. Gryfińskie liceum to także niesamowici ludzie. Znajomi, przyjaciele, kadra pedagogiczna. To miejsce bardzo kameralne, wszyscy znamy się co najmniej z widzenia. Pomaga to budować silne relacje i przywiązanie do tego miejsca oraz ludzi. Często mówi się, że szkoła jest tak dobra jak ludzie, których w niej spotkamy - jest to definitywnie prawda, a I LO jest miejscem, z którym wiążę same dobre wspomnienia. Kończę tę szkołę z poczuciem, że wycisnąłem ten czas do ostatniej kropli.

Reklama

Co najbardziej zmieniło się w Tobie przez te cztery lata? 

Przez te cztery lata bardzo się zmieniłem. Myślę, że zmiany, które zauważam u siebie najbardziej to większa otwartość na ludzi i nieprzejmowanie się stresującymi sytuacjami. Pamiętam, że w szkole podstawowej bałem się wystąpień publicznych, bardzo przejmowałem się, jak zostanę odebrany przez publiczność, bałem się oceny. Z czasem zrozumiałem, że te obawy są zupełnie bezpodstawne. Ta zmiana nie dokonała się jednak w próżni. Ogromny wpływ miało na mnie inspirujące środowisko, które zastałem w liceum. Dzięki wsparciu ze strony nauczycieli, którzy wierzyli w moje możliwości i dawali przestrzeń do rozwoju, zacząłem budować pewność siebie. Równie ważna okazała się szkolna społeczność. Dziś do stresujących sytuacji podchodzę z dużym dystansem. Przestałem traktować potknięcia czy niepowodzenia jako porażki - zamiast tego widzę w nich cenne lekcje na przyszłość. Zauważyłem, że zrzucenie z siebie ciężaru nieustannego przejmowania się opinią innych dało mi ogromną swobodę. Stałem się bardziej autentyczny i bezpośredni w relacjach. Ta wewnętrzna wolność sprawiła, że nie tylko zniknął dawny lęk przed oceną, ale też otworzyły się przede mną drzwi do budowania głębszych, bardziej naturalnych więzi z ludźmi.

Reklama

Przez trzy lata byłeś jednym z liderów Samorządu Uczniowskiego. Czego nauczyła Cię ta działalność i czy warto się angażować? 

Zdecydowanie warto. Przez trzy lata pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego. Wspólnie z Patrykiem Mitręgą zorganizowałem wiele inicjatyw, które na stałe wpisały się w kalendarz szkolnych wydarzeń. Byłem pomysłodawcą i współorganizatorem takich przedsięwzięć jak Konferencja Samorządów Młodzieżowych, Piknik Charytatywny Pamięci Bartka Karaczuna czy Gryfiński Dzień Tańca. Samorząd Uczniowski przestrzenią, w której młodzi ludzie mogli rozwijać umiejętności przywódcze, uczyć się współpracy i realizować własne pomysły. Uważam, że to kluczowe umiejętności w dzisiejszym świecie. Trzy kadencje w SU pokazały mi, jak silną i zgraną społeczność możemy stworzyć, kiedy połączymy siły. 

Reklama

Twoja średnia 5,94 i liczne projekty robią wrażenie. Jak Ty na to wszystko znajdujesz czas?

Kluczem jest twarde ustalanie priorytetów. Nie robię wszystkiego naraz. Skupiam się na tym, co w danej chwili przybliża mnie do celu. Nie traktuję nauki jak przykrego obowiązku, bo projekty, które realizuję, po prostu mnie pasjonują. Stawiam też na systematyczność. Codzienne, małe kroki dają po czasie ogromny efekt.

Masz na swoim koncie wiele imponujących osiągnięć. Które z nich jest dla Ciebie najważniejsze i dlaczego? 

Reklama

Dla mnie najważniejszym sukcesem jest zdecydowanie zajęcie 3. miejsca w konkursie CanSat. Pierwszy raz usłyszałem o nim jeszcze w ósmej klasie szkoły podstawowej, ale wtedy wiedziałem, że to zbyt wcześnie na tak ambitny projekt. Przedsięwzięcie zajęło ponad dwa lata i dopiero podczas drugiego podejścia udało nam się awansować do finału oraz zdobyć 3. miejsce w Polsce.

W tym konkursie najważniejsza nie była jednak meta, lecz droga. Dzięki CanSat zdobyłem doświadczenie, którego nie dałaby mi żadna szkolna lekcja. Miałem okazję pracować według profesjonalnego procesu inżynieryjnego,. Projekt wymagał m.in szybkiego prototypowania, pracy zespołowej, prezentowania skomplikowanych zagadnień technicznych oraz przygotowywania szczegółowej dokumentacji technicznej projektu w języku angielskim.

Reklama

Szczególnie wspominam finałową kampanię startową na Pustyni Błędowskiej. Była to okazja nie tylko do sprawdzenia efektów naszej pracy, ale także do poznania ludzi równie mocno zafascynowanych sektorem kosmicznym jak ja.

Wspominasz konkurs CanSat jako przełomowy moment. Czym właściwie jest SpaceY? 

SpaceY to szkolna grupa pasjonatów nowoczesnych technologii i inżynierii kosmicznej. Wspólnie realizujemy projekty związane z astronautyką, budową rakiet oraz konkursami technologicznymi. To właśnie w ramach SpaceY  zaprojektowaliśmy i zbudowaliśmy minisatelitę mieszczącą się w maleńkiej puszce od napoju. Nasz projekt zajął III miejsce w Polsce! Kolejnym osiągnięciem było też dotarcie z naszą rakietą naddźwiękową do finału konkursu Inżynierowie Przyszłości. 

Reklama

Co było największym wyzwaniem podczas budowy minisatelity? 

Największym wyzwaniem było sprawienie, by elektronika, części mechaniczne i kod komputerowy działały jako jedna, spójna całość. Budujemy urządzenie, które musi przetrwać ogromne przeciążenia i trudne warunki podczas lotu. Nasz prototyp potrafił zbierać dane o pogodzie i samodzielnie wybierać bezpieczne miejsce do lądowania. To uczy odpowiedzialności i pracy pod wielką presją czasu. 

W 2025 roku znalazłeś się w gronie uczestników programu ADAMED SmartUP. Jakie doświadczenia wyniosłeś z tego programu? 

Nauczyłem się, by nie brać niczego na wiarę i zawsze sprawdzać swoje założenia. Mentorzy pokazali mi metodę małych kroków: budujesz coś prostego, testujesz, naprawiasz błędy i dopiero wtedy idziesz dalej. To tam nauczyłem się też, jak profesjonalnie opowiadać o nauce, by inni mogli ją zrozumieć.

Programujesz, budujesz układy elektroniczne i konstruujesz rakiety. Co łączy te pozornie bardzo różne zainteresowania? 

Wszystkie te obszary to po prostu rozwiązywanie logicznych zagadek. Tworzenie aplikacji uczy mnie planowania dużych systemów. Z kolei praca z elektroniką wymaga ogromnej precyzji, bo tam każdy błąd może zablokować urządzenie. Dzięki temu rozumiem technologię całościowo. Wiem, jak kliknięcie przycisku na ekranie przekłada się na ruch części wewnątrz maszyny.

Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do świata nauki i technologii.  Jaką rolę sztuczna inteligencja może odegrać w przyszłych misjach kosmicznych? 

Sztuczna inteligencja będzie coraz ważniejsza. Jest niezbędna tam, gdzie odległość od Ziemi jest tak duża, że sygnał radiowy leci zbyt długo. Wtedy sonda musi sama, w ułamku sekundy, podjąć decyzję, co zrobić. AI nie zastąpi jednak człowieka. Będzie dla nas potężnym pomocnikiem, ale to ludzie zawsze będą decydować o celu i bezpieczeństwie misji. 

Jakie masz plany po ukończeniu liceum i z czego zdawałeś maturę? 

Chciałbym studiować mechatronikę i w przyszłości rozwijać się w sektorze kosmicznym. To właśnie z tym obszarem wiążę swoją zawodową przyszłość. Oprócz przedmiotów obowiązkowych zdawałem maturę rozszerzoną z matematyki, fizyki i języka angielskiego, bo są one bezpośrednio związane z kierunkiem, który wybrałem. 

Co robisz w wolnym czasie? W jaki sposób się regenerujesz?

Mój wolny czas w dużej mierze kręci się wokół moich pasji - programowania, modeli CAD i rozwijania projektów rakietowych. Jednak, żeby zachować zdrowy balans i nie zwariować od nadmiaru technicznych detali, potrzebuję całkowitego resetu i odcięcia się od komputera. 

Moją największą odskocznią są podróże z przyjaciółmi. To właśnie podczas wspólnych wyjazdów najlepiej odpoczywam, poznaję nowe miejsca i nabieram energii do działania. W tym roku, w ramach programu DiscoverEU, ruszamy w podróż po Europie. Takie doświadczenia przypominają mi, jak ważna jest otwartość na ludzi i czerpanie radości z chwili. 

 

Jakich rad udzieliłbyś młodszym kolegom i koleżankom? W jakie umiejętności warto inwestować?

Przede wszystkim: zwolnijcie na chwilę i doceniajcie każdą chwilę, bo czas liceum to piękny okres i mija niewiarygodnie szybko - wykorzystajcie go jak najlepiej! Nie bójcie się też ryzykować i popełniać błędów, bo to one uczą najwięcej. 

Myślę, że każdy powinien inwestować w różne umiejętności. Niektórzy rozwijają się przede wszystkim w obszarach naukowych i technicznych. Inni najlepiej odnajdują się w działaniach wymagających kontaktu z drugim człowiekiem i współpracy z innymi. Ważne jest, aby próbować rozwijać swoje słabsze strony, ale jednocześnie dostrzegać i wzmacniać swoje mocne cechy. 

Rozmawiał: Tomasz Kowalczyk

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ona - niezalogowany 2026-06-23 18:44:12

    Ale super chłopak, powodzenia!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Czytelniczka - niezalogowany 2026-06-23 19:27:31

    Bardzo zdolny i ambitny chłopak Gratuluję i życzę spełnienia marzeń !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama