Świat pomorskich Żydów skończył się w nocy z 12 na 13 lutego 1940 r. Tego dnia wysłana w nieznane została m.in. Gertrud Marcuse
Gertrud, w lutym 1940 r., miała zaledwie 25 lat. Była córką Moritza Marcuse i Wally z d. Israelsky oraz wnuczką Josepha Marcuse. Jej dziadek był postacią znaną i - przez większość życia - szanowaną w Greifenhagen.
W historii miasta zapisał się jako przewodniczący tutejszej gminy żydowskiej. Posiadał ponadto sklep przy Wieckstrasse 10. To dzisiejsza ulica Chrobrego. Nieistniejąca kamienica rodziny Marcuse znajdowała się naprzeciwko ratusza, który stał na placu ks. Barnima I.
Joseph handlował manufakturą w parterze kamienicy, a gdy zmarł, czynili to jego spadkobiercy, w tym wspomniany syn Moritz, który wzorem ojca został również przewodniczącym gminy wyznaniowej.
Ich życie zaczęło zmieniać się, gdy nastały rządy NSDAP i Adolfa Hitlera.
Po Kristallnacht, gdy spłonęła miejscowa synagoga, utracili sklep i wzorem innych greifenhaskich rodzin żydowskich (m.in. Jacobsohn, Cohn, czy Pinkus) wyjechali z Greifenhagen.
- Pomorscy Żydzi grupowali się w zbiorowiska, zamieszkując z krewnymi m.in. w Stettinie. Sądzili, że gwarantuje im to większe bezpieczeństwo, niż przebywanie w rozproszeniu, na całym terenie prowincji - pisaliśmy w cyklu tekstów o historii tej społeczności.
Były to złudne nadzieje, co uświadomiła zima 1940 r. Wieczorem 12 lutego, do mieszkań zajmowanych przez Żydów weszli funkcjonariusze partii, nakazując mieszkańcom przygotować się do podróży. Wszystko miało odbywać się w spokojnej atmosferze. Nie wiedzieli, że stanowią element "wprawki" (jak po latach opisała ich wywózkę Hannah Arendt") i staną się jednymi z pierwszych ofiar Holocaustu.
Przewieziono ich na dworzec, przy szczecińskiej Łasztowni, gdzie zostali załadowani do nieocieplonego pociągu. Po kilku godzinach, gdy zebrano już wszystkich, ruszył pociąg w kierunku Generalnego Gubernatorstwa, jak nazywano tereny okupowanej Polski. Wcześniej Żydom odebrano walizki i kosztowności, których nie zdołali ukryć.
W dokumentach transportowych, obok nazwisk wywożonych osób, zapisywano ostatni adres zamieszkania. Większość greifenhaskich Żydów, na skutek uprzedniej ucieczki z rodzinnego miasta, miało wpisany Stettin lub Altdamm, czyli dzisiejsze Dąbie.
W spisie Greifenhagen pojawia się tylko raz, właśnie przy Gertrud Marcuse. Czyni to z niej ostatnią Żydówkę z Greifenhagen, co ma symboliczne znaczenie. Wszak, to od przedstawiciela rodziny Marcuse, na początku XVIII w., rozpoczęło się żydowskie osadnictwo w mieście.
Nie wiadomo jaki los ją spotkał. Ślady życia 25-latki z ulicy Chrobrego, podobnie jak większości opisanych osób, urywają się w miejscowościach Generalnego Gubernatorstwa.
Jeżeli komuś udało się wytrwać w głuskim gettcie do października 1942 r., zostawał przeniesiony do Piask, gdzie działało getto tranzytowe. Żydów – nie tylko pomorskich, gdyż do tego czasu kierowano tam również osoby pochodzenia żydowskiego z Czech, Słowacji, innych części Niemiec i całego dystryktu GG – wysyłano stamtąd do obozów zagłady w Bełżycach i Sobiborze.
W obliczu nielicznych ocaleńców z tej grupy, na których liście brakuje Gertrud Marcuse, należy zakładać, że podobnie jak jej krewni straciła życie w jednym z obozów lub gett.
Taki los spotkał również jej brata. Urodzony w 1921 r. Erich, w lutym 1940 r., prawdopodobnie nie znajdował się na terenie Pomorza Zachodniego. Szukając historii jego życia, dotarliśmy do Holandii i miejscowości Apeldoorn, w której postać Ericha Marcuse została upamiętniona.
Z informacji, które udało się ustalić, przybył do Niderlandów z Bielefeld, poprzez szkołę lotniczą z Teuge. Miał zaledwie 18 lat, gdy zatrzymał się w placówce dla młodzieży, przeznaczonej dla zagranicznych uchodźców we wsi Gorssel, niedaleko Deventer. W historii gminy Werseelo zapisał się jako pionier stowarzyszenia „Palestine”.
W 1943 r. został zesłany do Auschwitz. Nie dotrwał do rozwiązania obozu i "marszu śmierci", który odbył się w styczniu 1945 r. Przeżyć udało się jedynie tym przedstawicielom rodziny Marcuse, którzy opuścili III Rzeszę zanim Hitler postanowił wcielić w życie jeden ze swoich planów.
Przeżył m.in. Herbert Marcuse, wybitny filozof, ideolog studenckiej rewolty z 1968 r. Był synem Carla Marcuse, który w 1863 r. urodził się w Greifenhagen, opuszczając miasto już jako dorosły mężczyzna. Jemu również udało się przeżyć.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze