Dziś przypada 103 rocznica Bitwy Warszawskiej. Z tej okazji przypominamy postać Władysław Soleckiego. Zapomnianego gryfinianina z ulicy Armii Krajowej, który w 1920 r. odpierał ataki wojsk rosyjskich, a w 1944 r. widział czerwone maki pod Monte Cassino
Przed trzema laty opublikowaliśmy artykuł, w którym przypomnieliśmy sylwetkę Wacława Ławickiego. Ułana, kawalera orderu Virtuti Militari, który walczył z bolszewikami a po wojnie zamieszkał w naszym mieście. Otrzymaliśmy wówczas głosy, że prawdopodobnie nie był jedynym „gryfińskim uczestnikiem” Bitwy Warszawskiej.
- W 1920 roku walczył chyba także Solecki. Jego rodzina do dziś mieszka w Gryfinie – przekazało nam dwóch czytelników, sugerując że warto podjąć trop.
Prawdą okazało się, że najciemniej bywa pod latarnią. O ułanie Soleckim można przeczytać w „Pionierach Gryfina”, czyli książce wydanej przez… Gazetę Gryfińską.
- Mój ojciec walczył w Legionach Piłsudskiego – powiedział w niej Edward Solecki.
Okazuje się, że nie tylko tam.
- Gdy byliśmy mali, ustawiał wszystkie dzieci w rządku i mówił, żebyśmy śpiewali „Czerwone maki na Monte Cassino” – wspomina Joanna, wnuczka Władysława Soleckiego.
- Był bardzo dumny ze swojego udziału w Bitwie o Monte Cassino. Często opowiadał o tamtym czasie, a gdy zmarł w 1977 roku, pochowaliśmy go na gryfińskim cmentarzu z orderem, który wtedy otrzymał - dopowiada jej mama Henryka Pacek, ostatnie żyjące dziecko Władysława.
Cały artykuł przeczytasz w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze