Mieczysław Karbowski zamieszkał w Gryfinie 30 maja 1945 r. i spędził w naszym mieście resztę życia. Gdy w 1948 r. został szefem gryfińskiej Polskiej Partii Socjalistycznej, w spisanym ręcznie życiorysie nie mógł oddać pełnej prawdy o swoich życiowych losach. Nie wspomniał choćby o tym, że niemal całą wojnę spędził w dzisiejszym powiecie gryfińskim oraz Stettinie. O okresie okupacji opowiedział dopiero po latach, gdy zakończył się stalinizm
25 sierpnia 1939 r. zostałem zmobilizowany do armii polskiej z przydziałem na Półwysep Hel. Stamtąd, 2 października 1939 r., wraz z całą załogą dostałem się do niewoli niemieckiej.
Przez ok. 14 dni przebywałem w przejściowym obozie dla jeńców wojennych w Chojnicach, gdzie zatrudniono nas przy wykopkach ziemniaków. Potem przewieziono nas do obozu jenieckiego w Stargardzie pod Stettinem, a stamtąd po kilku dniach do obozu jenieckiego w Woldenbergu, noszącego nazwę Stalag II-C.
Mieszkaliśmy tam w namiotach mieszczących do 200 ludzi każdy i zatrudnieni byliśmy przy budowie baraków murowanych, które stawiane były na terenie opasanym drutami kolczastymi wraz z namiotami przez nas zajętymi.
W styczniu 1940 r. przeniesiono nas do baraków murowanych. To były najstraszniejsze chwile. Wieczne pragnienie nie tylko jedzenia, ale i ciepła.
„Wolny” robotnik w Grzybnie
W marcu 1940 r. zaczęto wysyłać nas grupowo do pracy. Mnie i kilku innych wysłano do wsi Thänsdorf (obecnie Strzelczyn w powiecie Gryfino), gdzie pracowałem na majątku ziemskim, którego właścicielem był Franz Welk. Wszyscy jeńcy polscy znajdujący się na pracach w tej wsi podlegali pod jedno Arbeitskomando Stalagu II-C.
W czerwcu 1940 r. zjechali do wsi oficerowie niemieccy i podali nam do wiadomości, że zwalniają nas jako jeńców wojennych i robią nas wolnymi robotnikami cywilnymi, przy czym każdy może pracować w swoim zawodzie. To wszystko odbyło się w takiej atmosferze, że żaden z nas nie miał prawa mieć swego zdania. Wraz z tymi oficerami przybyli również przedstawiciele Arbeitsamtu, którzy od razu wzięli nas pod swoją „opiekę”. Tak to zostałem wraz z innymi polskimi żołnierzami „wolnym” robotnikiem z prawem pracowania w swoim zawodzie.
Po tej maskaradzie wolności tego samego dnia otrzymałem przydział do sąsiedniej wsi Jädersdorf (obecnie Grzybno) jako landarbeiter do gospodarstwa o pow. 45 ha, którego właścicielem był Franz Redlin.
Cały artykuł znajduje się w dzisiejszej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze