Wspominając wydarzenia Czerwca 1976 roku skontaktowaliśmy się też z Janem Witkowskim, internowanym w Grudniu 1981 roku działaczem Komitetu Obrony Robotników i Wolnych Związków Zawodowych, który w 1979 roku opisał „gryfiński Czerwiec” na łamach „Robotnika”.
- W moim przypadku Czerwiec był tylko wstępem do późniejszej, szerszej działalności opozycyjnej: Sierpnia ’80, w ramach Komitetu Obrony Robotników i Wolnych Związków Zawodowych.
Razem z bliskimi kolegami stale podejmowaliśmy próby bojkotu akcji poparcia organizowanych przez PZPR, która miała w elektrowni pokaźne zaplecze. Dziś się o tym nie mówi, ale na terenie Dolnej Odry znajdowały się pomieszczenie zajmowane przez pracownika SB. Po naszym strajku wysuwałem nieustannie wniosek o usunięcie placówki SB, co podczas późniejszych zatrzymań i internowania wypominali mi funkcjonariusze bezpieki.
Wszystkie organizowane akcje były sposobem na konsolidację środowiska opozycyjnego. W 1978 roku, podczas masówki partyjnej, organizowanej przez PZPR przeciw amerykańskiej broni N, przybyłem z transparentem, ale skierowanym przeciw SS20 - rakietom ZSRR. Uznałem, że wszystkie rakiety mogą zabić. Naraziłem się tym, bo jakakolwiek krytyka ZSRR była całkowicie niedozwolona i ścigana.
Wiedziałem, że interesuje się nami SB, że interesują się mną. Byłem obserwowany i bywało, że pod oknami mieszkania stał samochód, a w środku siedzieli "smutni panowie”. Przywykliśmy jednak, że od chwili strajku byliśmy obserwowani przez wielu ludzi związanych z kierownictwem zakładu. Przyjmowałem to z obojętnością, bo w okresie PRL-u pewne rzeczy po prostu działy się bez naszego wpływu - mówi Jan Witkowski.
Pełna treść wspomnień znajduje się w dzisiejszym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze