Reklama

„Był działaczem z krwi i kości”. Wspominamy Eugeniusza Kaczyńskiego

Pod koniec lutego dotarła do nas informacja o śmierci Eugeniusza Kaczyńskiego, byłego piłkarza i działacza Odrzanki Radziszewo. - Jego nagłe odejście poruszyło całą społeczność. To był wspaniały człowiek, który zasłużył na wspomnienie i uznanie – stwierdził lokalny radny, Zenon Trzepacz

Chociaż od śmierci męża minął ponad miesiąc, Teresa Kaczyńska wciąż nie może dojść do siebie.

- Odszedł nagle, bez żadnego ostrzeżenia. Mąż nie chorował, nie uskarżał się na nic. Ostatnio był trochę słabszy, ale przecież miał 85 lat i był po zawale serca. To było jednak jakiś czas temu, ostatnio wrócił do zdrowia. Jedliśmy obiad i oglądaliśmy Familiadę. Nagle Gienek stracił przytomność, uderzył głową o talerz. Wszystko działo się tak szybko, nawet nic nie powiedział. Okrutnie przeżyłam jego śmierć, nie mogłam poradzić sobie z tą sytuacją. Chociaż mijają tygodnie, wciąż nie potrafię – jej płacz przerywa wypowiedź.

Reklama

 Rozmowa o śmierci nigdy nie jest łatwa, tym bardziej jeśli jest przeprowadzana telefonicznie. Nie mogliśmy spotkać się ze względu na pandemię koronariusa. Odwiedziny i rozmowa twarzą w twarz niosłoby za sobą zbyt wielkie ryzyko. Sytuacja nie jest komfortowa. Proponuję, że zadzwonię innym razem.

- Tak będzie lepiej. Chętnie opowiem panu o mężu, ale chyba jeszcze nie jestem w stanie – przyznaje pani Teresa, nie kończąc jednak rozmowy. Okazuje się, że opowiadanie o mężu przynosi jej ukojenie. Cieszy się, że zostanie wspomniany w gazecie.

Reklama

- On sam nigdy nie domagał się uznania i popularności. Pomagał wszystkim dookoła nie licząc na pochwały ani na pieniądze. Uważał, że trzeba pomagać, gdy ktoś o to prosi. Był bardzo pracowity i skromny. Był też bardzo dobrym mężem, wielkim oparciem. Wychowaliśmy trójkę dzieci i wiedliśmy naprawdę szczęśliwe życie. W przyszłym roku obchodzilibyśmy 60 rocznicę ślubu. Tak jak mówiłam, jest mi ciężko, tym bardziej, że zbliżają się święta. To będzie pierwsza Wielkanoc bez męża, później pierwsze Boże Narodzenie. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Bardzo mi go brakuje, ale muszę dać radę – przyznaje 80-latka.

 

Reklama

Cały artykuł znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama