Na początku kwietnia pożegnaliśmy Arkadiusza Adamka. Wieloletniego pracownika elektrowni, członka gryfińskiej Solidarności oraz przewodniczącego Rady Miejskiej w Gryfinie. Miał 80 lat
Zanim jednak Arkadiusz Adamek postawił nogę na gryfińskiej ziemi, przez kilka lat mieszkał we Wrocławiu. Wyjazd z Kalisza wiązał się z podjęciem studiów. Po zdaniu matury w 1965 r. dostał się na Wydział Mechaniczny Politechniki Wrocławskiej.
W tym czasie poznał Barbarę, swoją przyszłą żonę. Nie stało się to na akademickich korytarzach, czy sali wykładowej.
- Mama była technikiem farmacji, poznali się poza murami uczelni. Wychowała się w Zgorzelcu, choć jej rodzina pochodziła z Kresów. W 1939 r. babcia z dziadkiem uciekali spod Lwowa. Okupację spędzili w okolicy Krakowa, a po wojnie przenieśli się właśnie na Dolny Śląsk, w którego stolicy poznała tatę. Z tego co oboje opowiadali, ówczesne życie studenckie we Wrocławiu było niesamowite. W latach 60. działały tam kabarety, zespoły. Była duża aktywność przeróżnych klubów studenckich. Ojciec, w okresie studiów, trenował zresztą taniec towarzyski. Miał nawet spore osiągnięcia. Przejawiał też talent do boksu, był członkiem klubu. Był aktywny na wielu polach. Rodzice bardzo szybko, bo w 1970 r., wzięli ślub i założyli rodzinę – opowiada ich syn Andrzej, który pojawił się na świecie rok później.
Jego ojciec pracował wówczas w elektrowni w Turowie. Już w 1973 r. otrzymał propozycję przeniesienia się do powstającej elektrowni Dolna Odra.
Cały artykuł znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze