- Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa potwierdził, że mówiłam prawdę – informowała w lutym Katarzyna Kotula. Z takim postawieniem sprawy nie zgadzał się Mirosław Skrzypczyński, akcentując, iż nie został przesłuchany nawet we własnej sprawie. Sąd drugiej instancji uwzględnił zażalenie pełnomocnika Mirosława Skrzypczyńskiego i uchylił postanowienie o umorzeniu sprawy. Oznacza to, że głośna sprawa, w której gryfińska polityk oskarżyła dawnego trenera o molestowanie seksualne, zostanie jednak szczegółowo zbadana przez sąd
- Cztery lata temu opowiedziałam w Onecie swoją historię o tym jak zostałam skrzywdzona jako nastolatka. Dziś Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa umorzył postępowanie dotyczące złożonego przez Mirosława Skrzypczyńskiego prywatnego aktu oskarżenia, w którym oskarżał mnie o zniesławienie. Sąd uznał, iż moje słowa i odpowiedzialność za nie jest wyłączona, gdyż poparte są dowodem prawdy.
To, że mówiłam prawdę potwierdziła także w swoim postanowieniu Prokuratura Okręgowa w Szczecinie 26.06.2024 r. Chciałbym szczególnie podziękować mojej mecenas Katarzynie Kalecie, nie tylko za reprezentowanie mnie w tej trudnej sprawie, ale przede wszystkim za ogromne wsparcie i wrażliwość, w tym długim procesie poszukiwania sprawiedliwości po wielu latach oraz wszystkim, którzy mnie wspierali. Podziękowania także Januszowi Schwertnerowi i Jackowi Harłukowiczowi za publikacje - napisała Katarzyna Kotula w lutym br., w mediach społecznościowych.
Już wówczas poprosiliśmy Mirosława Skrzypczyńskiego o komentarz do sprawy.
- Szczerze mówiąc, nie wiem o jakiej rozprawie pisze Katarzyna Kotula – odpowiedział były Prezes Polskiego Związku Tenisowego.
O wpisie polityczki usłyszał bezpośrednio od nas. Nie krył zaskoczenia, zwłaszcza gdy nazajutrz dowiedział się, iż mowa o sprawie, którą… sam wytoczył Kotuli, w ramach prywatnego aktu oskarżenia.
Cztery miesiące później sprawa trafiła do II instancji.
Więcej przeczytasz w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupisz ją również TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze