27 grudnia obchodzimy Narodowy Dzień Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego. To święto, które przypada w rocznicę wybuchu insurekcji i ma przypominać o zwycięski zrywie Polaków przeciwko Niemcom (1918-19)
W Gryfinie mamy groby bohaterów I wojny światowej, wojny polsko-bolszewickiej, II wojny światowej, Powstania Warszawskiego, żołnierzy podziemia niepodległościowego. Na Cmentarzu Komunalnym znaleźć można również tabliczkę, która przypomina o innym narodowym zrywie.
- Okolicznościową płytkę, na grobie pradziadka, postawiłem w grudniu 2021 roku - mówi Aleksander Dąbkiewicz.
Fakt, że jego pradziadek brał udział w Powstaniu Wielkopolskim, nie był znany w rodzinie.
- Na pewno nie dla mnie i mojego ojca Henryka. Czy January, syn pradziadka, wiedział, że jego ojciec był powstańcem? Prawdopodobnie tak, ponieważ w międzywojniu Aldon był członkiem Towarzystwa Byłych Żołnierzy 1 Pułku Strzelców Wielkopolskich. Odkrycie, że był powstańcem miało miejsce ładnych parę lat temu, ale tylko na podstawie domysłów po tym jak na jednej z pocztówek podpis pradziadka brzmiał „strzelec Aldon”. Wszyscy w rodzinie byli zaskoczeni moim odkryciem - przyznawał przed dwoma laty 29-letni dziś gryfinianin.
Odznaczony strzelec
Rozpoczął poszukiwania informacji. Interesowało go, czy pradziadek rzeczywiście był strzelcem, ale nie tylko.
- Dzięki dygitalizacji zbiorów w archiwum państwowym w Poznaniu udało się dotrzeć do spisu osób zweryfikowanych. To znaczy spisu osób, które faktycznie brały udział w powstaniu. Aldon został w nim wymieniony pod numerem 3864 ze stopniem wojskowym starszy strzelec. Był to pierwszy dokument potwierdzający powstańczy epizod z życia mojego przodka. Po kolejnych dwóch latach wraz z aktualizacją internetowej bazy dokumentów dotarłem do spisu członków Koła Powstańców 1. Pułku Strzelców Wielkopolskich zasługujących na odznaczenie niepodległościowe. Pod pozycją nr 12 widnieje Aldon Dąbkiewicz z dopiskiem „za powstanie Wielkp.”
W roku 2018, czyli w setną rocznicę wybuchu powstania, ruszyła wielka akcja znakowania grobów powstańców, ale tylko na terenie Poznania, a potem całego województwa wielkopolskiego. Niestety nie udało mi się wtedy uzyskać żadnych więcej informacji na temat pradziadka. W roku 2021, gdy w końcu dzień 27 grudnia czyli początek Powstania Wielkopolskiego został ustanowiony świętem państwowym stwierdziłem, że mój pradziadek też zasługuje na takie upamiętnienie - tłumaczy Aleksander Dąbkiewicz.
Wspomniana płytka, która stanęła na grobie Aldona, informuje właśnie o jego udziale w Powstaniu Wielkopolskim.
- Dzięki pomocy Pana Kierownika Referatu Promocji i Kultury Miasta i Gminy Międzychód udało mi się uzyskać kontakt z zakładem kamieniarskim, który wykonuje płytki według specjalnego jednolitego wzoru zatwierdzonego przez Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918 – 1919 w Poznaniu. Po zaakceptowaniu mojego wniosku przez MPW 1918 – 1919 zleciłem wykonanie płytki. W czasie, gdy była ona robiona zbiegiem okoliczności wpadłem na stronę internetową polona.pl i wpisałem swoje nazwisko. Ku mojemu zaskoczeniu pojawiła się jedna pozycja. Skan komunikatu wydany przez „Wyd. Towarzystwa b. Żołnierzy 1. Pułku Strz. Wlkp. w Poznaniu” w formie pocztówki. Niby nic, ale w stopce tego druku jest wymieniona drukarnia Aldona Dąbkiewicza, którą prowadził do wybuchu drugiej wojny światowej. To na tą chwilę jedyny dokument spoza rodzinnych zbiorów zawierający informację o drukarni Aldona - mówi Aleksander.
Pierwszy gryfiński drukarz
Co do Aldona Dąbkiewicza, to postać zasłużona również dla historii naszego miasta.
- Pradziadek osiadł w Gryfinie, ponieważ był taki rozkaz dla osób powracających z robót przymusowych w III Rzeszy, by osiedlać ich na tzw. Ziemiach Odzyskanych. A że droga powrotna prowadziła przez to właśnie miasto... - opowiada Aleksander.
Jego pradziadek-powstaniec spędził II wojnę światową w Stralsundzie.
- Miał 36 lat, gdy w 1940 r. został wysłany do III Rzeszy na roboty przymusowe. Stało się tak również ze względu na fakt, iż brał udział w Powstaniu Wielkopolskim. Został zatrzymany i wywieziony do Piły, a stamtąd trafił właśnie do Stralsundu - mówi A. Dąbkiewicz.
,Ze względu na swój wyuczony fach, przez całą wojnę pracował jako drukarz. Zmieniać zawodu nie zamierzał również w Gryfin. "Za Niemca" drukarnia znajdowała się tu przy Brückenstrasse (dzisiaj Piastów). Jej budynek, po wojnie, nie nadawał się jednak do użytku.
- Dlatego pradziadek zaadaptował na drukarnię jedną z kamienic, które ocalały po wojennej i powojennej zawierusze - mówi Aleksander.
Budynek stoi zresztą do dzisiaj. To kamienica przy ówczesnej Marynarskiej, a dzisiejszej Kościuszki.
- Niezbędne maszyny, farby i tusze, czcionki oraz papier zabrał ze zniszczonej niemieckiej drukarni. Dlatego nie było polskich znaków na afiszach. Nie na tych w pierwszych tygodniach powojnia - tłumaczy nasz rozmówca.
Z pomocą przyszli bliscy.
- Poznańska drukarnia Aldona została zbombardowana podczas nalotów amerykańskich. Została z niej tylko walizka czcionek, które były na przechowaniu u dalszej rodziny. Pradziadek ściągnął bliskich, w tym swojego syna Januarego, z Poznania. Wraz z nim do Gryfina przybyły polskie czcionki - tłumaczy Aleksander Dąbkiewicz.
Drukarnia istniała jeszcze w 1949 r., gdy oficjalnie zawieszono jej działalność. Od 1946 r. była jednak upaństwowiona. Zakład Dąbkiewiczów przejęły Szczecińskie Zakłady Graficzne
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze