75 lat temu doszło do zjednoczenia Polskiej Partii Robotniczej z Polską Partią Socjalistyczną. W powstałej w ten sposób Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej zabrakło jednak miejsca dla wielu działaczy PPS. Ich wykluczanie z szeregów partii rozpoczęto kilka miesięcy przez Kongresem Zjednoczeniowym. Wielką rolę odegrał w tym… „gryfiński Napoleon”
- Pamiętam czterech chłopców, nieco starszych ode mnie licealistów, którzy po wojnie zostali oskarżeni o działalność antypaństwową. Zerwali plakaty dotyczące zjednoczenia PPR z PPS, za co wyrzucono ich ze szkoły – opowiedziała nam kilka miesięcy temu Janina Jarocka.
Ślad tego zdarzenia zachował się w kronice gryfińskiego Liceum Ogólnokształcącego.
- 20 grudnia 1948 r. Rada Pedagogiczna rozpatrywała sprawę czterech uczniów, którzy w czasie trwania Kongresu Zjednoczeniowego Partii Robotniczych zrywali afisze w Gryfinie. Sprawę uczniów prowadził Urząd Bezpieczeństwa. W wyniku dyskusji Rada Pedagogiczna postanowiła: „Waldemara D. ur. 1931 r., Franciszka Ch. ur. 1931 r., Stanisława S. ur. 1931 r. (wszyscy z klasy IX) oraz Stanisława P. ur. 1930 r. ( z klasy X) skreślić z listy uczniów. Niezależnie od tego postanowiono otoczyć młodzież większą opieką, aby nie dopuścić do podobnych wykroczeń – czytamy na stronie 59 kroniki.
Pod inicjałami kryli się: Waldemar Dolny, Franciszek Chodyniecki, Stanisława Plata i Stanisław Stankiewicz. Cała czwórka została złapana dwa dni po „antypaństwowym występku” i oskarżona o czyn z art. 87 w zw. z art. 86 § 2 KKWP.
Dużo więcej szczęścia miał 16-letni wówczas Władysław Obrzanowski. W jego przypadku skończyło się tylko na… obiciu twarzy.
- Pod koniec lat czterdziestych przyszedł czas na zjednoczenie partii. Potrzebna była odpowiednia propaganda, plakaty w mieście. Zostałem do tego wybrany. Nie narzekałem, bo była szansa na parę groszy. Rozwieszanie jednak nie było takie proste, bo przecież ścian było niewiele z powodu znacznego zniszczenia miasta. Rozwieszałem więc z kolegą do wieczora, ale sporo ich jeszcze zostało.
Postanowiliśmy, że prace będziemy kontynuować nazajutrz, po szkole. Plakaty schowaliśmy w piwnicy ratusza. Następnego dnia od rana przed budynkiem tradycyjnie odbywał się targ. Jedna z kobiet trafiła do piwnicy. Tam odkryła sporą ilość ładnego papieru, więc popakowała w niego masło i sery. Zauważyła to bezpieka i ją zwinęła. Wskazała miejsce, gdzie plakaty znalazła.
Kto rozwieszał? My. W efekcie funkcjonariusze obili mi twarz. Kolegę puścili, bo jego matka była starą komunistką. Tak obchodziła się z nami rodząca się Polska Ludowa - opowiadał na naszych łamach zmarły dziesięć lat temu gryfinianin.
W takich okolicznościach powstawało gryfińskie koło Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Cały artykuł znajduje się na stronach 30-32 w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze