Z jakimi problemami borykało się Gryfino przed niemal 70 laty? Wiemy to dzięki raportowi, który pod koniec 1956 roku sporządził szef gryfińskiej milicji. Wyłania się z niego obraz miasta bez perspektyw, którego mieszkańcy zdali się wygodnie urządzić w wszechobecnej „bylejakości”
Pożółkłe kartki dają nam obraz tego, jak wyglądało nasze miasto w połowie lat 50. Główny problem stanowiło nadużywanie alkoholu.
„Za pijaństwo zostało zatrzymanych w areszcie 147 osób, które po wytrzeźwieniu zostały przekazane do Kolegium Orzekającego przy Prezydium Miejskiej lub Powiatowej Rady Narodowej”. Jeszcze osiem lat wcześniej sprawą zająłby się zapewne Sąd Obywatelski. Powstał w Gryfinie w 1948 r., jako jedyna taka instytucja w całym województwie szczecińskim. Gremium zajmowało się właśnie awanturami pijackimi i drobnymi konfliktami, które rozpatrywał Zygmunt Rybicki, pracownik sądu. Sąd Obywatelski zlikwidowano jednak w 1949 r., wobec czego „osąd” nad nieprzyzwoicie zachowującymi się obywatelami przejęły PMRN i PPRN.
- Największe nasilenie pijaństwa notuje się w dni targowe oraz w dni wypłat, w które to dni, mimo zakazu sprzedarzy (pisownia oryginalna – przyp. red) napojów alkocholowych. Jednak zdarzają się wypadki, że je sprzedawają a pijani tłumaczą się, że nabyli je przed godziną 14-stą. Wybryki chuligańskie notowane są najczęściej pośrud młodzieży na zabawach w gospodzie, barze i na stacji kolejowej – zanotował autor raportu
Kolegium rozpatrywało nie tylko sprawy dotyczące gryfinian. Jak czytamy bowiem dalej: „Po większej części osoby zatrzymane za pijaństwo, to osoby zamieszkałe poza terenem miasta Gryfina, które na terenie miasta wstawiły się w stan nietrzeźwy”. Problem dotyczył także miejscowych.
- Są i tacy z terenu miasta, którzy już po kilka razy byli zatrzymywani w areszcie, jak Jan N. – cztery razy. Antoni C. – trzy razy, Aleksander W. – trzy razy, Alfons G. – trzy razy. Wyżej wymienieni, pomimo że byli kilka razy zatrzymani w areszcie i karani przez Kolegia Orzekające, nie zmienili swego postępowania i nadal są często widziany pod wpływem alkocholu - komentował szef miejscowej MO.
Chociaż znalazły się w raporcie, nie podajemy pełnych nazwisk zatrzymanych gryfinian. Ich potomkowie cały czas zamieszkują nasze miasto, pełniąc nawet najważniejsze urzędy. Ówczesne władze miasta nie miały jednak problemów z czymś, co dziś nazwalibyśmy „łamaniem RODO”. Upublicznianie danych było zresztą jedną z metod prewencyjno-edukacyjnych.
W dyskusji, która nastąpiła po odczytaniu sprawozdania, przed PMRN, padł pomysł, by nazwiska wielokrotnie zatrzymanych za pijaństwo… wywieszać w gablotach na terenie miasta.
Cały artykuł, zajmujący dwie strony, znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze