Reklama

Jakub P. przyznał się do zabójstwa Malwiny Narkiewicz

Dzisiaj (28.12) odbyła się ostatnia rozprawa w sprawie śmierci Malwiny Narkiewicz. Wyrok zapadnie około godziny 14.00

Malwina Narkiewicz była 16-letnią mieszkanką Morynia, która zaginęła 16 lutego 2022 roku. Jej ciało znaleziono miesiąc później (18 marca) na terenie morzyckich mokradeł.

Jeszcze tego samego wieczora doszło do zatrzymania podejrzanego. Okazał się nim Jakub P., 19-letni wówczas syn sędziego. 

Kilka dni dni po tym, gdy doszło do zaginięcia Malwiny, miał zwierzyć się dwójce znajomych z tego, co zrobił.

- Zabiłem kogoś.

- Psa? Jakieś zwierze? – dopytywali.

- Człowieka.

Jakub P., początkowo niechętny do zwierzeń, gdy upewnił się, że cała rozmowa pozostanie wewnątrz samochodu, którym podróżowali, miał okazać się bardzo rozmowny.

Reklama

Jak zeznali świadkowie: wprawdzie nie określił płci swojej rzekomej ofiary (mówił o niej bezosobowo), ani nie zdradził motywu, lecz miał odnieść się do okoliczności.

- Przyznał, że zrobił to nad wodą. Spytałam, czy nie boi się o swoją przyszłość. Odpowiedział, że nie martwi się o to i nie obawia żadnych konsekwencji. Powiedział, że nikt i tak do niego nie dotrze – zeznała podczas poprzedniej rozprawy jego koleżanka.

- Uważał, że żaden pies tropiący tego nie wyczuje, bo ciało leży ukryte w jakimś bagnie. Przykrył je krzakami, ale mówił też, że musi wrócić w to miejsce. „Poprawić zwłoki”, żeby nic nie wypłynęło na powierzchnię - dopowiedział jego kolega, kierowca pojazdu.

Reklama

Dzisiaj przesłuchano dwóch ostatnich świadków. Mężczyznę, który 16 lutego 2022 r., około godziny 22.00, spotkał się z Jakubem P. na stacji paliw.

- Wypaliliśmy "lufkę", Jakub P. wyglądał normalnie i tak też się zachowywał. Był wesoły. Nic nie wskazywało na to, że coś się wydarzyło. A przynajmniej nie dał tego po sobie poznać. Pytał, czy mogę załatwić mu więcej marihuany - powiedział 26-latek.

Przed sądem stawił się też były chłopak Malwiny Narkiewicz. Opowiadał ze szczegółami o ich relacjach oraz rozstaniu.

Reklama

Jakuba P. nie znał, choć słyszał o nim, jako o nowym chłopaku Malwiny.

 

"Malwina coś powiedziała, coś co musiało mnie urazić "

Był ostatnim przesłuchiwanym świadkiem. Zanim oskarżony złożył swoje wyjaśnienia, głos zabrał jego obrońca.

- Mój klient posiada tik nerwowy. Uśmiecha się, gdy jest zdenerwowany, nie dlatego że to, co mówi może go śmieszyć - zaakcentował  mecenas.

- Na początku chciałbym przeprosić rodziców Malwiny. To co się stało, nigdy nie powinno mieć miejsca. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Będę musiał żyć z tym, co zrobiłem, do końca swoich dni, co będzie bardzo trudne. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje rodzina Malwiny. Jeszcze raz chciałbym przeprosić - powiedział Jakub P., po raz pierwszy przyznając się do winy.

Reklama

Wcześniej, w toku postępowania wyjaśniającego, mówił o potknięciu dziewczyny, urazie głowy i zachłyśnięciu się wodą. Podczas dzisiejszej rozprawy, ze szczegółami opowiedział o nocy 16 lutego, spotkaniu z Malwiną oraz o okolicznościach.

- Mieliśmy zapalić papierosa, porozmawiać chwile i zapewne skończyłoby się na stosunku - przyznał bez ogródek.

Zaakcentował, że nie planował jej zabójstwa.

- Mam pustkę w głowie. Malwina coś powiedziała, coś co musiało mnie urazić. Nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć - zeznał Jakub P., nawiązując do czasów młodości, gdy miał być gnębiony przez rówieśników i wielu lat tłumienia gniewu.

Reklama

- Tego wieczora coś we mnie pękło. Nie pamiętam, żebym się na nią rzucił, czy zaatakował. Pamiętam jedynie moment, gdy na niej siedzę i przetrzymuję jej głowę pod powierzchnią wody - przyznał Jakub P., dodając że następnie ukrył ciało i uciekł z miejsca zdarzenia.

 

Prokurator nie znalazła okoliczności łagodzących 

Prokurator nie zawierzyła zapewnieniom, że nie działał z zamiarem bezpośrednim. W mowie końcowej wymieniła nieścisłości w dzisiejszych zeznaniach, w porównaniu do przesłuchania z marca 2022 r. Odniosła się też do braku skruchy oraz zachowania, które Jakub P. wykazywał po odebraniu dziewczynie życia.

Reklama

Wniosła o uznanie oskarżonego za winnego zarzucanych mu czynów. 

- Za czyn z artykułu 148 wnoszę o karę dożywotniego pozbawienia wolności. Nie dopatrzyłam się żadnych okoliczności, które mógłby wpłynąć na lagodniejsze potraktowanie sprawy. Prawdą jest, że Jakub P. jest osobą młodocianą i niekaraną, ale nie mogą stanowić okoliczność łagodzącej. Sposób działania oskarżonego był metodyczny. Brak żalu i skruchy, beztroskie zachowanie po zabójstwie. To wszystko, w mojej ocenie, dowodzi że kara dożywotniego pozbawienia wolności jest odpowiednia - powiedziała oskarżyciel, prosząc też o 500 000 zł zadośćuczynienia dla rodziny Malwiny. 

Reklama

Obrońca Jakuba P. przyznał, że w obliczu czynu, do którego się przyznał, trudno o okoliczności łagodzące, wymieniając jednak przyznanie się swojego klienta do winy, brak kryminalnej karty, młody wiek, przeprosiny wystosowane w kierunku rodziny oraz trudne relacje z rówieśnikami, którzy w dzieciństwie (z powodu niskiego wzrostu i zawodu ojca) mieli wyśmiewać i nękać Jakuba P.

Wniósł o obniżenie wymiaru kary do 15 lat pozbawienia wolności.

Wyrok zapadnie dzisiaj, około godziny 14.00.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama