Reklama

Polsat pokaże dziś kolejny reportaż o śmierci Bartka [WIDEO]

O godzinie 20.00 Polsat News opublikuje dziś (1.03) kolejny reportaż o śmierci Bartka Miecznikowskiego. Dotyczyć będzie umorzenia śledztwa i wątpliwości, które wokół tego narosły. Przypominamy tekst, który dwa tygodnie temu napisaliśmy na ten temat

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci Bartka Miecznikowskiego

- Na pewno się nie poddamy. Nie zostawimy tej sprawy – mówią bliscy Bartłomieja Miecznikowskiego, komentując decyzję Prokuratury Okręgowej w Słupsku o umorzeniu śledztwa „w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci” mieszkańca Swobnicy

 

 

Postanowienie jest datowane na 31 grudnia 2025 r. Informuje o szeregu czynności procesowych, które miały zostać podjęte w celu wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności śmierci Bartłomieja Miecznikowskiego”, która nastąpiła 18 maja 2025 r., za murami Zakładu Karnego w Czarnem.

Reklama

Dokument rozpoczyna opis działań, które wydarzyły się niemal dziewięć miesięcy temu.

18 maja 2025 r.

- Bartłomiej Miecznikowski, w godzinach popołudniowych, około godz. 13.35 i 17.15 był diagnozowany przez lekarza dyżurującego w Zakładzie Karnym w Czarne, z uwagi na jego niepokojący stan zdrowia, sygnalizowany przez świadków jako obawy ataku padaczki. Podjęte działania medyczne, w postaci konsultacji medyczne i obserwacji, nie przyczyniły się do pełnego rozpoznania przyczyn zaburzenia stanu zdrowia Bartłomieja Miecznikowskiego. Lekarz wskazał jedynie podejrzenie zażycia substancji psychoaktywnych - czytamy w piśmie.

Reklama

Dowiadujemy się również, że około godz. 20.50 starszy oddziałowy Adam Piotrowski został wezwany do celi 213, gdzie „B. Miecznikowski prawdopodobnie dostał ataku padaczki”.

- Po wejściu do celi Adam Piotrowski podszedł do leżącego na łóżku Bartłomieja Miecznikowskiego, który leżał na brzuchu, miał drgawki oraz bardzo ciężki i szybki oddech, a po odchyleniu głowy przez Adama Piotrowskiego, osadzony miał splunąć krwią. W dalszej części osadzony został ułożony w pozycji bocznej ustalonej przez współosadzonych i starszego oddziałowego na podłodze – napisała prokuratura.

Reklama

W tym momencie miało dojść do „zastrzyku energii” u Bartłomieja. Właśnie ze względu na silne pobudzenie osadzonego – jak wynika z zeznań przesłuchanych na tę okoliczność strażników więziennych – podjęto decyzję o wezwaniu GISW. Kilku wyposażonych w kaski, tarcze i pałki funkcjonariuszy grupy Interwencyjnej Służby Więziennej, którzy w pełnym rynsztunku weszli do celi numer 213. Jak informuje prokuratura, ich obecność podczas akcji ratunkowej, była w pełni uzasadniona. Uzbrojonych GISW-ów miano wezwać do „wsparcia procesu transportu” na oddział szpitalny. 

Jak wynika z nagrań więziennego monitoringu, w przygotowaniach do przeniesienia B. Miecznikowskiego, udział brało łącznie trzynastu strażników, bo tylu znajdowało się w celi i na korytarzu.

Reklama

- Około godziny 21.27 Bartłomiej Miecznikowski stracił przytomność, po czym natychmiast, bezzwłocznie został przetransportowany na noszach do ambulatorium szpitala, gdzie został przekazany około godziny 21.32 lekarzowi dyżurnemu oraz pielęgniarce w ambulatorium, którzy podjęli czynności medyczne i przystąpili do reanimacji. Około godz. 21.40 została podjęta decyzja przez lekarza dyżurującego o wezwaniu zespołu ratownictwa medycznego. Proces reanimacji obejmował masaż serca pośredni, wentylację aparatem Ambu oraz podawano leki, w tym adrenalinę i Amiodolan. Dokonano dwukrotnej defibrylacji elektronicznej serc. Wobec nieskuteczności działań reanimacyjnych o godz. 22.33 lekarz stwierdził zgon – odnotował prokurator.

"Nie sposób dopatrzeć się jakichkolwiek nadużyć"

Reklama

Prokuratura wymieniła też szereg czynności, które poczyniono podczas kompletowania materiału dowodowego: zabezpieczenie zapisów kamer monitoringu więziennego oraz komunikacji radiowej funkcjonariuszy Służby Więziennej, a także dokumentacji medycznej Bartłomieja Miecznikowskiego i dokumentacji Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Koszalinie (w zakresie śmierci 32-latka). Wydane zostało ponadto postanowienie o powołaniu biegłego z zakresu medycyny sądowej. 

Prokuratura Okręgowa w Słupsku, odnosząc się do powyższej opinii, zacytowała dwa lakoniczne cytaty z sekcji zwłok: „bezpośrednią przyczyną śmierci Bartłomieja Miecznikowskiego była niewydolność krążeniowo-oddechowa…” oraz „Stwierdzone w czasie sekcji zwłok obrażenia w powłokach ciała, w tym na głowie nie miały wpływu na zgon pokrzywdzonego”. W umorzeniu odnotowała natomiast, że we krwi denata nie stwierdzono „substancji chemicznych mogących mieć związek ze śmiercią poszkodowanego”, ani „alkoholu etylowego w stężeniu równym lub większym niż 0,20 promila”.

Reklama

- Przeprowadzone zostały również badania histopatologiczne, których wniosek wskazuje, że „w czasie sekcji zwłok jak i podczas badania histopatologicznego nie stwierdzono zarówno makroskopowych, jak i mikroskopowych zmian urazowych, bądź chorobowych…”. Podając, że „jako najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci (SUDEP-Sudden Unexpected Dech od Epilepsy). Wylewy krwawe języku są zmianą morfologiczną często występującą u osób, u których zgon jest poprzedzony drgawkami – najczęściej w padaczce. Mechanizmy zgonu to: 1. Zaburzenie rytmu serca, tzw. Arytmie. 2. Niewydolność oddechowa. 3. Neurogenny obrzęk płuc – wylicza prokurator w swoim piśmie. 

Powyższy opis wieńczy konkluzja: „w świetle powyższego, należy zatem wskazać, iż w realiach niniejszej sprawy nie poczyniono żadnych ustaleń faktycznych, które mogłyby świadczyć o tym, że do zgonu Bartłomieja Miecznikowskiego mogły przyczynić się osoby trzecie”.

Reklama

Prokuratura Okręgowa wylicza również (z nazwiska) wszystkich przesłuchanych świadków: dwóch osadzonych z celi Miecznikowskiego, a także lekarza i pielęgniarki oraz ośmiu strażników.

- Wymienione powyżej osoby nie wskazały okoliczności mogącej świadczyć o możliwości przyczynienia się osób trzecich do śmierci Bartłomieja Miecznikowskiego w dniu 18 maja 2025 r. – skomentowała prokuratura.

W dalszej części pisma informuje, że w toku śledztwa „nie sposób dopatrzeć się jakichkolwiek nadużyć ze strony funkcjonariuszy Służby Więziennej, które mogłyby spełniać znamiona przestępstwa”.

Reklama

- Wszystkie osoby zaangażowane w działanie, mające na celu wyjaśnienie sprawy, działały na podstawie i w granicach prawa. Wnikliwa analiza zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie dała zatem podstaw do przedstawienia zarzutów którejkolwiek z ww. osób. Mając na uwadze powyższe, dokonując analizy zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, z uwagi na takt, iż nie daje podstaw do wniesienia aktu oskarżania, zasadnym jest śledztwo w powyższej sprawie umorzyć na podstawie art. 17 §1 pkt. 2 kpk, tj. wobec stwierdzenia, iż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, dlatego też postanowiono jak w sentencji – podsumowano.

Rodzina złożyła zażalenie

Reklama

Rodzina zmarłego nie godzi się z argumentami Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Zdaniem Miecznikowskich 

w śledztwie nie zweryfikowano wszystkich wersji związanych ze śmiercią Bartka. Nie sprawdzono m.in. co wydarzyło się 17 maja 2025 r., czyli całego wątku związanego z Michałem B. To strażnik ZK w Czarnem (aktualnie oskarżony w innej sprawie), który dzień wcześniej pobił Bartka, do czego zresztą nieświadomie sam się przyznał.

Dlatego pełnomocnik rodziny złożył zażalenie od decyzji prokuratury.

- Postępowanie przygotowawcze prowadzone było w zakresie czynu z artykułu 155 k.k. w zbiegu z art. 231 § 1 k.k. w związku z artykułem 11 § 2 k.k. Oznacza to że zakres tego postępowania jest dosyć szeroki; zakłada nie tylko nieumyślne spowodowanie śmierci - przynajmniej w zakresie hipotezy roboczej - oraz działania funkcjonariuszy publicznych poprzez albo przekroczenie uprawnień albo poprzez niedopełnienie obowiązków. Nie wszystkie hipotezy śledcze zostały przez gospodarza postępowania wszechstronnie zweryfikowane i poparcie tego twierdzenia znajduje uzasadnienie w postanowieniu w przedmiocie oddalenia wniosków dowodowych postanowieniem z dnia 31 grudnia 2025 roku. Oznacza to, że w zakresie prowadzonego postępowania winna zostać zweryfikowana prawidłowość udzielanej pomocy medycznej dnia 18 maja 2025 r. Bartłomiejowi Miecznikowskiemu, oraz związanych z tym czynności ratunkowych – podano w zażaleniu.

Reklama

Mecenas Przemysław Wiaczkis zwrócił uwagę na opis ostatnich godzin życia 32-latka. Wskazane przez prokuraturę godziny 13.35, 17.15 i przede wszystkim g. 20.50, gdy strażnik więzienny zastał B. Miecznikowskiego w pozycji embrionalnej, plującego krwią. 

Chociaż osadzony – jak wynika z postanowieniu o umorzeniu śledztwa –znajdował się w stanie realnie zagrażającym życiu, nie został od razu skierowany do lekarza. Nastąpiło do dopiero czterdzieści dwie minuty później, o godz. 21.32.

- Co więcej, nie zażądano natychmiastowego przybycia medyka więziennego do celi, ale zdecydowano, aby Bartłomieja Miecznikowskiego transportować do medyka więziennego, co znacznie dodatkowo wydłużyło czas na udzielenie realnej i skutecznej pomocy. Na tym nie koniec jednak; w przekonaniu skarżącego doszło do niewłaściwie podjętej i zrealizowanej pomocy. Gdy Bartłomiej Miecznikowski dociera ostatecznie do medyka więziennego na noszach, co następuje o godzinie 21.32, medyk więzienny decyduje się wezwać Ratownictwo Medyczne o godz. 21.40, a ta ostatnia nie dociera de facto na czas. Zanim dotarł, przez wiele minut stał przed tzw. śluzą Zakładu Karnego, co wynika z zabezpieczonego monitoringu. O godzinie 22.33, a więc po godzinie, stwierdzono zgon Bartłomieja Miecznikowskiego – wyliczał mecenas P. Wiaczkis.

Powyższa relacja poddaje w wątpliwość, czy akcja ratownicza została przeprowadzona prawidłowo. Powołanie biegłego z zakresu sądowej – zdaniem szczecińskiego prawnika - mogłoby też odpowiedzieć na pytanie, czy „plucie krwią” było następstwem padaczki, czy też urazów wewnętrznych, spowodowanych na przykład pobiciem.

Jak pisaliśmy kilkukrotnie, na zwłokach Bartka (w momencie okazania rodzinie ciała) dostrzec można było liczne otarcia, siniaki i krwiaki. Nie tylko na korpusie i ramionach, ale również twarzy denata.

Nie przesłuchano strażnika Michała B.

Rodzina zmarłego, a także pełnomocnik, zwrócili ponadto uwagę na powierzchowność przesłuchania „dwóch najważniejszych świadków”, czyli więźniów, którzy dzielili celę z Miecznikowskim. 

- Złożyli wyjaśnienia zaraz po śmierci Bartka. Czytając protokół da się wyczuć, że nie chcieli mówić zbyt wiele, zeznawać w tych okolicznościach i na tym etapie. I właśnie dlatego powinni zostać wezwani przez prokuraturę do wszechstronnego przesłuchania. Tym bardziej, że to jedyne osoby, które przebywały z Bartkiem przez cały 18 maja oraz poprzednie dni. Ponadto, jeśli miedzy strażnikami więziennymi znajduje się potencjalny sprawca pobicia Bartka, to uczyniono niestety wiele, aby go nie wykryto – komentują bliscy zmarłego.

Ich zdaniem funkcjonariusze służby więziennej mieli wystarczająco dużo czasu na przygotowanie wspólnej i spójnej wersji, nie tylko co do krytycznego dnia, ale i dni poprzedzających. Dowodem tego mają być wypowiedzi Michała B. Strażnika ZK w Czarnem, który w wyniku „dziennikarskiej prowokacji” został nagrany przez Zbigniewa Stonogę. Nieświadomy tego, iż rozmowa jest rejestrowana, Michał B. przyznał się do pobicia Bartłomieja Miecznikowskiego, w dniu 17 maja 2025 r.. Wymienił m.in. kopnięcie go w wątrobę, co – jak sam twierdził - miał zatuszować lekarz więzienny. 

- Obie te osoby winny zostać dokładnie przesłuchane, a w sprawie to nie nastąpiło. To również uzasadnia uchylenie zaskarżonego postanowienia – podała rodzina Bartka w zażaleniu.

Pełnomocnik Wiaczkis zwrócił też uwagę na „tempo działania” słupskiej prokuratury. 31 grudnia oddaliła bowiem niemal wszystkie wnioski dowodowe postanowieniem. Uczyniła to więc zaledwie dwa tygodnie od wykonania kilku czynności procesowych, które nastąpiły 15 i 16 grudnia.

- Pomijam już np. fakt, iż przesłuchanie świadka w Szczecinku zostało przeprowadzone naruszeniem prawa pokrzywdzonej do uczestniczenia w czynności, albowiem o terminie tej czynności funkcjonariusz Policji ze Szczecinka powiadomiła pełnomocnika na 15 minut przed terminem czynności, a jak wiadomo z akt sprawy pełnomocnik nie ma siedziby zawodowej w Szczecinku – pisał mec. Przemysław Wiaczkis. 

Wskazał też na brak wyjaśnienia z jakich względów prokuratura oddaliła poszczególne wnioski, a także na niezrozumiałą decyzję o nieprzesłuchiwaniu ratowników medycznych, korzy przybyli na wezwanie medyka więziennego. 

- Wysłuchanie ich relacji, a także ponowne przesłuchanie współosadzonych z Bartkiem, mogłoby pozwolić na weryfikację zeznań, które złożyli strażnicy więzienni. Pomóc ocenić (wykluczyć lub potwierdzić) czy doszło do przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienie obowiązków w zakresie czynu z art. 155 k.k. Odnośnie zeznań innych świadkówm prowadzący postępowanie ocenił je, zanim dowody te przeprowadził, uznając, że są nieistotni, co jest niedopuszczalne. Postanowienie więc winno zostać uchylone, a świadkowie przesłuchani. Dopiero wówczas można będzie stwierdzić, co świadkowie wiedzą, i czy jest to istotne, zwłaszcza że stawka sprawy jest wysoka. Chodzi o ustalenie, czy i kto spowodował śmierć młodego człowieka – pisze mec. Wiaczkis.

Rodzina ma również wątpliwości dotyczące badania fonoskopijnego.

- Krystyna Miecznikowska oraz przesłuchany Wojciech Miecznikowski przekazali nagranie objęte wnioskiem dowodowym, a jeśli nawet wniosek ten był niekompletny, organ nie wzywał do uzupełnienia tego wniosku dowodowego. Nagranie stanowi ważny dowód pozwalający na weryfikację innych dowodów w postaci zeznań funkcjonariuszy Służby Więziennej, z których wynika, że Bartłomiej Miecznikowski nie był bity, a dokumentacja fotograficzna jednak temu przeczy - podano w zażaleniu.

To wątek, który szczególnie dotknął matkę zmarłego.

- Jak świadkowie, którzy zeznawali 15 i 16 grudnia mogli stwierdzić, że nie widzieli obrażeń na twarzy mojego syna? Wystarczy spojrzeć na zdjęcia zwłok, żeby z łatwością stwierdzić, że te obrażenia występują, są poważne i rozległe? – pyta Krystyna Miecznikowska.

Już ta okoliczność, zdaniem pełnomocnika rodziny, nakazuje dużą ostrożność w ocenie zeznań strażników więziennych, a także konieczność ich weryfikacji przy pomocy innych czynności dowodowych. 

Będą dążyć do prawdy

W związku z powyższym mecenas Wiaczkis wniósł o „uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości i nakazanie dalszego prowadzenia postępowania”. W jego opinii nie wykonano wszystkiego, by ustalić prawdę. 

- Zamierzamy działać dalej. Na pewno się nie poddamy. Dostaliśmy jeszcze większego kopa do działania. Na pewno nie zostawimy sprawy Bartka. Mamy zamiar zorganizować protest pod Ministerstwem Sprawiedliwości w Warszawie. Jak bowiem widać Prokuratura Okręgowa w Słupsku, wraz z tamtejszą policją, działa niesprawiedliwie i opieszale. Mając tyle dowodów i przyznanie się człowieka, który dzień wcześniej pobił Bartka, postanowili umorzyć śledztwo. Nie przesłuchali praktycznie żadnych świadków, w tym współosadzonych z celi Bartka. Śledczy uznali, że wystarczające są wyjaśnienia, które złożyli bezpośrednio po zgonie Bartka. Prokuratura zdecydowała się przesłuchać w sprawie jedynie lekarza i pielęgniarki oraz ośmiu strażników, którzy tego dnia byli na miejscu, ale nie Michała B., który w rozmowie ze Zbyszkiem Stonogą przyznał się do pobicia Bartka! Mało tego: prokuratura odrzuciła wszystkie wnioski dowodowe, które złożyliśmy w maju. Samo to pokazuje, że nie zrobili zupełnie nic, by wyjaśnić okoliczności nagłej śmierci Bartka – wylicza Karolina Chmielewska, kuzynka B. Miecznikowskiego.

Jeśli sprawa zostanie wznowiona, rodzina zmarłego zamierza wystąpić z wnioskiem o przeniesienie jej do innego miejsca.

- Nie ufamy słupskiej prokuraturze – mówią wprost.

Pomocy szukają pod „różnymi adresami”.

- Otrzymujemy wsparcie od wielu osób. Pomagają nam też Posłowie na Sejm RP, m.in. pani Małgorzata Wasserman. Do tego sprawę nieustannie nagłaśniają media. Nie tylko lokalne, jak Gazeta Gryfińska, ale też ogólnopolskie. Dwa reportaże na temat śmierci Bartka oraz innych zgonów w ZK Czarnym, wyemitował Polsat News. W przygotowaniu znajduje się ponadto program, który ma zostać opublikowany w Telewizji Polskiej. Nie składamy broni. Chcemy, by sprawa została należycie wyjaśniona – zapowiada K. Chmielewska.

Grzegorz Racinowski

 [facebook:https://www.facebook.com/share/r/1L5Q7nqtPm/

 

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/03/2026 15:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jabol - niezalogowany 2026-03-01 16:46:23

    Ciekawe czy będzie pociągnięty motyw pigułek szmalcusi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Piastuś - niezalogowany 2026-03-01 17:21:49

    Ty się martw o to czy twoja stara znow nie pociągnie tematu komuś pod Żabką na Piastów

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama