- Po trzech dniach wyszliśmy na ulice umajone barwami narodowymi, w opaskach biało-czerwonych i pod bronią (80% miało granaty zidolówki i butelki zapalające). Wybiła godzina „W” – zapisał Jan Fejge we wspomnieniach spisanych w latach 80., na krótko przed śmiercią. Dzięki uprzejmości rodziny, prezentujemy jego relację w całości
Sześć dni przed ogłoszeniem godziny „W”, 27 lipca 1944 roku, jechałem rowerem z Wołomina do Warszawy na koncentrację – jechałem ścieżką wzdłuż torów kolejowych. Równolegle płynęły polami watahy pokiereszowanej „wielkiej armii”. Przemieszani, bezładni Niemcy, Kałmucy i Węgrzy – parli ku Warszawie. Dojechałem. Koncentracja naszego II plutonu „Wigier”, pod dowództwem por. „Andrzeja”, miała miejsce na Starówce, chyba przy ul. Wąski Dunaj.
Po trzech dniach wyszliśmy na ulice umajone barwami narodowymi, w opaskach biało-czerwonych i pod bronią (80% miało granaty zidolówki i butelki zapalające). Wybiła godzina „W”.
Pierwszego i drugiego sierpnia maszerowałem z batalionem do Puszczy Kampinoskiej w celu „dozbrojenia się ze zrzutów”. W drodze rozkaz został odwołany. Zostaliśmy na Woli w czasie szturmu oddziałów Reinefahrta na cmentarze ewangelicki i powązkowski. A potem były kolejne walki w rejonie ulic Długosza i Tyszkiewicza, bój z załogą niemieckich ciężarówek przy ul. Obozowej i Ostroroga. Zginął wtedy m.in. „Gryg” i „Szary”, mój imiennik, bo ja także miałem pseudo „Szary”. Byliśmy nie ponumerowani… I tak bywało.
W czasie ataku psychologicznego, kiedy nasza tyraliera bez wystrzału napierała na Niemców, a oni strzelali i uciekali. Tak to wojowałem z granatem w ręku, bo broń mieli nieliczni, najlepsi. Potem były walki w rejonie „czerwonego domu”, zbombardowanego przez sztukasy – wtedy został ciężko ranny m.in. por. „Wojnicz”.
Na rozkaz dowódcy batalionu kpt. „Trzaski” wszyscy wigierczycy, bez broni palnej przechodzą na Starówkę. Przez gruzy getta gromadką dotarliśmy… Po drodze bezbronnej gromadzie nie przyszli z pomocą inni szaro-szeregowi, nawet ci z legendarnej „Zośki”. Niech Bóg im daruje i… historia.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze