- W Chełmie Górnym (gm. Trzcińsko-Zdrój) odbyła się „Żywa lekcja z historią”. Podczas wydarzenia upamiętniono Henninga von Tresckowa, wywodzącego się z naszego regionu… generała Wehrmachtu. Wojskowy, który był m.in. odpowiedzialny za wywózkę polskich dzieci do III Rzeszy w ramach Heuaktion, znalazł się… na kubkach rozdawanych podczas imprezy – pisaliśmy na portalu gryfinska.pl. Mimo upływu niemal trzech tygodni sprawa wciąż wzbudza spore poruszenie. Skomentowali ją parlamentarzyści niemal wszystkich czołowych polskich partii politycznych
Pisząc nasz tekst wykazaliśmy wobec organizatorów dużo wyrozumiałości. Akcentowaliśmy fakt, iż mowa o młodym stowarzyszeniu, które nie ma doświadczenia w organizacji imprez o specyfice „historyczno-tożsamościowej”. „Wspólnota Serc – Chełm Górny” nie ma za sobą nawet półrocznej działalności, powstała bowiem dopiero w lutym br.
- Naprawdę nie wiedzieliśmy o tym fragmencie biografii generała. Nie było nic o tym w książce, z której czerpaliśmy wiedzę. Gdybyśmy wiedzieli, że jest współodpowiedzialny za ludobójstwo, to przecież nie robilibyśmy akcji upamiętniającej – powiedziała nam prezes stowarzyszenia.
Gdy zapytaliśmy, z jakiego opracowania korzystali, przygotowując materiały o życiu von Tresckowa, otrzymaliśmy zdjęcie okładki książki „Wartenberg. Chełm Dolny. Historia niemiecko-polska”. Autorem publikacji, wydanej w 2014 r. w Sztokholmie (a następnie przetłumaczonej na język polski), był… Christoph von Tresckow, czyli bratanek generała, którego wizerunek znalazł się na kubku.
--------------------------------------
- Pani sołtys zwróciła się do nas z prośbą o patronat. Zawsze chętnie udzielamy go takim wydarzeniom, dla podniesienia rangi lokalnej imprezy. Dlatego również w tym przypadku wyraziliśmy zgodę. Nie finansowaliśmy jednak festynu w Chełmie Górnym. Urząd Marszałkowski nie przekazał ani złotówki, jedynie patronat – powiedział nam Marcin Łapeciński, członek zarządu województwa zachodniopomorskiego i prezes PSL.
Zaakcentował, że we wniosku o patronat nie było informacji o „bohaterze dnia”. Zapewniał ponadto, że o kubku dowiedział się dopiero z mediów społecznościowych,
- Byłem na tej imprezie przez godzinę, może półtorej. Wówczas nie rozdawano tych kubków, a przynajmniej nie miałem go w dłoni. Dowiedziałem się o nim dzisiaj i nie ukrywam, że mnie zmroziło. Gdybym wiedział wcześniej, na pewno nie wyraziłbym na to zgody – skomentował w rozmowie z naszą gazetą, a później napisał w mediach społecznościowych („Nie wiedziałem o przygotowywaniu, ani planowanym wykorzystaniu tych kubków, w szczególności o ich wyglądzie, umieszczeniu na nich wizerunku Henninga von Tresckowa oraz logotypów instytucji publicznych. Informacja o ich istnieniu dotarła do przedstawicieli Województwa dopiero po zakończeniu wydarzenia i po publikacjach medialnych”).
Sęk w tym, iż Łapeciński znalazł się w gronie dwunastu osób, które otrzymały wspomniany kubek. Podobnie zresztą jak przedstawiciele władz Powiatu Gryfińskiego.
Więcej o kulisach sprawy przeczytasz w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupisz ją również TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze