Dotarliśmy do relacji Anny Luise Meschke, przedwojennej mieszkanki regionu, która w 1963 r. spisała swoje wspomnienia dotyczące zim, które spędzała w Greifenhagen
Przy lekkim mrozie łąki w okolicach Greifenhagen, zalewane przez coroczne wysokie wody, były wspaniałym lodowiskiem. Podczas zimowych miesięcy w mieście ćwiczyłam i maksymalnie wykorzystywałam okazję do jazdy na łyżwach, tym bardziej, że sport ten był w Greifenhagen bardzo kultywowany. Mieszkało tam wielu zdolnych, dobrych łyżwiarzy.
Ale królową łyżwiarstwa została młoda dziewczyna - Elise Margendorff! Płynęła po lodowisku z werwą i elegancją. Wykonywała swoje pokazy na łyżwach z zadziwiającą pewnością siebie. Najtrudniejsze skoki przychodziły jej z taką łatwością, że zdawała się unosić nad lodem, jak ważka. Jej delikatne ciało było sprężyste, oddychało rytmem, bujnością i temperamentem. Zachwycające było obserwowanie tej łyżwiarki, jej gracji i wdzięku.
W tym małym mieście wszyscy się znali, każdy znał każdego innego. Na lodzie spotykaliśmy się zawsze grupą.
Więcej w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze