Reklama

Przyjazd rodziny, pierwsi nauczyciele i niedoszły romans z Niemką

Maciej Gałązkiewicz (1927-2005) miał 18 lat, gdy latem 1945 r. przyjechał do Gryfina, zajmując jeden z domów przy ulicy Łużyckiej. Nasze miasto pokochał do tego stopnia, że w przyszłości, jako znany polski reporter i czołowy poznański dziennikarz (był zastępcą redaktora naczelnego „Głosu Poznańskiego” i wieloletnim redaktorem naczelnym „Expressu Poznańskiego”), podpisywał się nie własnym nazwiskiem, lecz jako „Maciej Gryfin”. Dotarliśmy do jego nigdy nie publikowanych wspomnień, w których opisał swoje młodzieńcze lata w naszym mieście. W aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej prezentujemy drugą część jego wspomnień.

Przed piętrowym budynkiem gimnazjalnym z czerwonej cegły (dzisiejsza siedziba starostwa, naprzeciwko dworca – przyp. red.) chodziłem tam i z powrotem. Wreszcie cicho stąpając wszedłem do środka. Na korytarzach było pusto. Podszedłem do drzwi gabinetu dyrektora. Zajrzałem przez dziurkę od klucza. U końca długiego stołu siedział malutki człowiek o dobrotliwej twarzy. Dyrektor! Postałem chwilkę, nawet ręką musnąłem klamkę, ale nie miałem odwagi przestąpić próg gabinetu. Wyszedłem na dwór. Wreszcie wylądowałem w pobliskiej knajpce „Pod altanką”. Wypiłem dla rezonu 100 gram spirytusu, potem zagryzłem cebulą znalezioną w kieszeni. Ponieważ byłem ogrodnikiem fakt posiadania własnej zakąski nikogo nie dziwił.

[...]

Reklama

Podręczników nie było wówczas prawie żadnych. Matematyki uczył zdemobilizowany oficer Chudziński, posiadający w pobliskim Wełtyniu kilkuhektarowe gospodarstwo. Pół biedy było z przyrodą wykładany przez starszą panią, nazywaną  przez uczniów „ciocią Drypcią”. Jak zwykle u botaniczek, aby zdobyć względy wystarczyło znosić różne grzyby, liście i wszelkie inne robactwo. Najbardziej lubiliśmy Kańskiego, prowadzącego polski i historię. Te dwa przedmioty uzupełniały się nawzajem. Ceniliśmy dyrektora za to, że nie trzymał się sztywno programu. A nieraz całymi godzinami opowiadał nam historię ziemi, na której zamieszkaliśmy. Świetny wykładowca przeplatał swoje wykłady anegdotami, ciekawymi szczegółami z życia słowiańskich książąt. 

Całość w Gazecie Gryfińskiej.

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama