O godzinie 9.00 rozpoczynie się druga rozprawa dotycząca noworodka, którego zwłoki zostały wykopane w kwietniu 2025 r. w Rynicy (gm. Widuchowa). Dziś zapaść ma wyrok w tej głośnej sprawie
- Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ustalono, że na przełomie lat 2019 i 2020 Małgorzata I. urodziła dziecko płci męskiej. Po kilku godzinach od porodu matka chłopca i jego babka: Renata I. zakopały żywe dziecko na terenie zamieszkiwanej przez nie posesji - informowała Prokuratura Rejonowa w Gryfinie, oskarżają w październiku 2025 r. Małgorzata I. (31 lat) oraz Renatę I. (54 lata) o "zabicie noworodka ze szczególnym okrucieństwem".
Szkielet obok kurnika
O szczegółach sprawy pisaliśmy już dwa dni po zatrzymaniu kobiet.
- Nie ma dobrego momentu na odkrycie takiej „tajemnicy”, ale jeśli chodzi o najgorszy, to okres świąteczny znajdowałby się w górnej części zestawienia. Policja zjawiła się bowiem w Rynicy w Wielki Czwartek. Obecność grupy mundurowych wywołała ciekawość oraz dezorientację wśród liczącej mniej niż „200 głów” społeczności. Zwłaszcza, że funkcjonariuszom towarzyszyły psy tropiące, które interesował ściśle skonkretyzowany teren. Działania prowadzone były wokół posesji zamieszkałej przez siedmioosobową rodzinę. W momencie rozpoczęcia akcji w domu znajdowała się Renata I. wraz z czwórką wnuków oraz mężem.
Małgorzata I., w czasie policyjnej akcji znajdowała się w pracy. Policjanci zatrzymali ją na stacji PKP w Krzywinie. Następnie obie kobiety zostały wyprowadzone w kajdankach do radiowozów.
Zszokowani mieszkańcy Rynicy, jeszcze tego samego wieczora „puścili w obieg” informację o „małym zawiniątku”, które zabezpieczyli śledczy. W jednym z wytypowanych miejsc (prawdopodobnie niedaleko kurnika) ujawniono szkielet noworodka – pisaliśmy w poprzednią Wielkanoc.
Chociaż śledczy natrafili na szczątki już za „pierwszym podejściem”, poszukiwania prowadzili również w Wielki Piątek i Wielką Sobotę.
- Chcieliśmy mieć pewność, że przeszukaliśmy dokładnie cały teren i że ziemia nie kryje kolejnych zwłok – powiedzieli nam uczestnicy akcji.
Wykorzystali do tego nie tylko psy tropiące, ale również georadar, który nie ujawnił jednak innych ludzkich szczątków.
- W ziemi znajdował się jeden szkielet – potwierdzono nam wówczas w KPP.
Stan rozkładu potwierdzał, że mowa o „zwłokach sprzed lat”. Jak udało nam się dowiedzieć, prawdopodobnie z 2019 r.
- To tajemnicza sprawa. W opisywanym momencie Małgorzata I. posiadała bowiem dwójkę dzieci, a po 2020 r. urodziła dwoje kolejnych. Śledczy starają się wyjaśnić, co dokładnie stało się z „dzieckiem środkowym”, jakie były okoliczności jego śmierci i motywacje oskarżonych. Jak usłyszeliśmy, dotychczasowe zeznania zatrzymanych mają znacząco różnić się, m.in. w kwestii sprawstwa czynu. Zarówno matka, jak i babcia inaczej opisują role, które miały odegrać przed sześcioma laty – informowaliśmy w Gazecie Gryfińskiej.
Sprzeczne zeznania
Pierwsza rozprawa odbyła się 20 listopada. Obie oskarżone złożyły wówczas zeznania. Było w nich wiele rozbieżności. Małgorzata I. mówiła bowiem o tym, że urodziła żywe dziecko, które następnie – za sprawą decyzji wspomnianej Renaty I. – zakopały przy kurniku.
Renata I. mówiła natomiast, że dziecko urodziło się martwe, potwierdzając że następnie wspólnie z córką (czyli matką noworodka) zakopały zwłoki w pobliskim polu.
Szczegółową relację z sali sądowej opublikowaliśmy w poniższym artykule.
Ze względu na oczekiwanie na konwój rozprawa opóźni się o 20 minut.
Dziś wezwanych zostało trzech świadków: policjant, który w kwietniu 2025 r. dokonywał zatrzymania kobiet, a także dwóch mężczyzn, z którymi Małgorzata I. posiada dzieci.
Prokurator przekazała, że w Prokuraturze Rejonowej w Gryfinie toczy się właśnie postępowanie w sprawie znęcania się przez Małgorzatę I. nad czwórką jej dzieci. Protokół z zeznań w "gryfińskiej sprawie" zostały dołączone do akt dzisiejszej sprawy.
Zeznania złożył już jeden z byłych partnerów Małgorzaty I. 35-latek zeznał, że byli parą i zamierzał założyć z nią rodzinę.
- Oszukiwała mnie jednak. Cały tydzień pisała, że przyjedzie do mnie do Żelechowa, ale w weekend tego nie robiła - tłumaczy.
Zmieniło się to, gdy na świat przyszło ich dziecko.
- Przeniosła sie do mnie z Rynicy, ale wkrótce po tym pani Renata zgłosiła Policji, że ją uprowadziłem - zeznał 35-latek.
Ostatecznie Małgorzata I. wróciła do Rynicy.
- Gdy emocje opadły, to dla dobra dzieci odwiedzałem ich w Rynicy. Spędzaliśmy nawet wspólne święta z Małgorzatą i panią Renatą - mówi świadek, który jest aktualnie tymczasowym opiekunem również najstarszej córki Małgorzaty I.
- Pochodzi z innego związku, ale zawsze traktowałem ją jak własną córkę - przyznał.
Opowiedział też o samym oskarżenia.
- Do mnie nie dociera, że mogły coś takiego zrobić. Ale nic nie wiem na ten temat. Nie wiedziałem, że jest w kolejnej ciąży. O sprawie dowiedziałem się z mediów - zakończył.
"Nie widziałem, by biła wnuki. Raz tylko dała klapsa"
- Nic - odpowiedział na pytanie sądu, co wie w wyjaśnianej sprawie.
33-latek dodał, że podtrzymuję swoje zeznania, które złożył podczas przesłuchania.
- Szczerze mówiąc, nie pamiętam o czym zeznawałem - przyznał na pytanie sądu, o czym wówczas mówił.
Po chwili przypomniał sobie, że pytano go jak było między Małgorzata I., a jej mamą. Również o dzieci.
- Kto się nad nimi znęcał, czy nie znęcał - powiedział.
Z Małgorzatą I. spotykał się od grudnia 2022 r.
- Poznaliśmy sie na Facebooku. Rozmawialiśmy przez Messengera, to taka aplikacja. W grudniu 2023 r. urodził się nasze syn - opowiada 34-latek.
W tym czasie nie byli już w związku.
- W lipcu 2023 r. wyjechałem do pracy w Holandii. Rozstaliśmy się, bo mamie Gosi nie pasowało, że z nią jestem. Źle mnie traktowała - mówił, przyznając że przez kilka miesięcy mieszkał z nimi w Rynicy.
Sąd odczytał protokół z zeznań, które złożył w październiku 2025 r., w trakcie postępowania przygotowawczego. Także o rodzinnych relacjach.
- Gosia bała się mamy. Gdy na nią spojrzała, to Gosia milkła. Mnie nie lubiła. Cieszyła się, że jadę do Holandii. Zawsze miała coś do powiedzenia. Nic jej nie pasowało, ale nikt nie mówił, by się znęcała nad dziećmi. Raz widziałem jak Renata I. dała wnuczkę klapsa. Krzyczała, ale nie biła. Dzieci też się nie skarżyły - zeznał.
Głos zabrała oskarżona Renata I. Opowiedziała o burzliwej relacji między jej córką i zeznającym przed chwilą byłym partnerem. O kłótniach oraz agresji fizycznej.
33-latek potwierdził, że takie sytuacje miały miejsce.
- Nie wiedziałam, że się rozstali. Myślałam, że wróci z Holandii i znów będą razem. Pytałam córkę, dlaczego ciągle rozstaje się z partnerami - mówi Renata I.
Oburzyła się na fragment zeznań, z którego wynikało, że kazała swoim wnukom nazywać go "szmatą".
- Od kogo uslyszał pan, że Renata I. miała określać pana tym mianem? - pytała obronczyni Renaty I.
- Od Żanety, kuzynki Gosi - powiedział swiadek.
Wyrok w marcu
Jako ostatni zeznania złożył policjant, który dokonał zatrzymania obu oskarżonych. Opowiedział o zdarzeniach z 15 kwietnia 2025 r., w tym rozpytaniu, którego dokonał. Jego relacja była zbieżna z tym, co napisaliśmy na początku bieżącego artykułu. Ze szczegółami opowiedział o zatrzymaniu obu kobiet oraz relacji, które wówczas złożyły (opiszemy to w kolejnym wydaniu gazety).
Na koniec przewodniczący SSO Józef Grocholski odczytał opinię biegłego psychiatry sądowego. Wynika z niej, że Małgorzata I. jest niepełnosprawna intelektualnie. Słuchając jej zeznań można "odnieść wrażenie, że rozumuje więcej niż to ma miejsce w rzeczywistości" oraz że "można sugerować się informacjami zasłyszanymi i się nimi sugerować ".
- Biegli psychiatrzy swoją opinię w sprawie Renaty I. mają złożyć do 15 lutego - przekazał SSO.
Oznacza to, że dziś nie zapadł wyrok w sprawie. Stanie się to podczas kolejnej rozprawy, która odbędzie się w marcu.
Reportaż ze zdarzenia zaprezentujemy w kolejnym wydaniu Gazety Gryfińskiej (3.02).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze