Nie kary bezwzględnego pozbawienia wolności jak podaje jeden z lokalnych portali, a kary ograniczenia wolności otrzymali wczoraj mężczyźni, którzy zostali oskarżeni za czyny, których dokonali w lipcu ubiegłego roku na nabrzeżu oraz na granicy Gryfino-Mescherin. Ograniczenie wolności polegać ma na wykonywaniu prac społecznych. Dotyczy ono trzech mężczyzn, czwartego Sąd Rejonowy ukarał grzywną.
O zdarzeniu pisaliśmy w grudniu, gdy prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem mężczyznom, którzy – jak czytamy w oficjalnym komunikacie – „dokonali naruszenia nietykalności cielesnej trojga aktywistów oraz znieważali ich słowami uznawanymi powszechnie za obelżywe”. Rzecz miała miejsce kilka miesięcy temu na gryfińskim nabrzeżu.
W przeciwieństwie do lokalnego portalu, media regionalne i krajowe zgodnie przytaczają wydany przez Sąd Rejonowy w Gryfinie wyrok pierwszej instancji:
- Kary ograniczenia wolności, prace społeczne i nawiązka na rzecz poszkodowanych – TVP 3 Szczecin.
- Wojciecha W. i Krzysztofa M. skazano na sześć miesięcy ograniczenia wolności, z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne, w wymiarze po 30 godzin miesięcznie. Trzeciego z nich - Patryka B. - na karę czterech miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne, w rozmiarze po 30 godzin miesięcznie, a Michała B. na karę grzywny 120 stawek dziennych po 30 złotych każda – pisze tvn24.pl. - Dodatkowo muszą też zapłacić aktywistom nawiązki finansowe oraz częściowo pokryć koszty procesu. Jak uzasadniała sędzia Sądu Rejonowego w Gryfinie Izabela Kołodzińska-Jordan, sąd poczynił swoje ustalenia na "dowodzie obiektywnym” w postaci nagrania całości zdarzeń – pisze portal tvn24.pl.
- Trzej oskarżani zostali skazani na kary ograniczenia wolności od czterech do 6 miesięcy, a czwarty karą grzywny. Wyrok nie jest prawomocny - pisze portal gs24.pl
Taki wyrok podają też inne media krajowe, a także PAP.
Portal tvn24.pl dodaje, że na rozprawę przyszło dwóch z czterech oskarżonych.
- Nie przyznali się do winy. Jeden z nich wyjaśnił, że podszedł do kobiety z megafonem, aby poprosić o zaprzestanie swoich działań, które w jego ocenie obrażały uczucia religijne. Dodał, że gdyby wiedział, że sytuacja przybierze taki obrót, nie zdecydowałby się podejść. Zaprzeczył, aby używał wobec kogokolwiek wulgarnych słów oraz nie szarpał i nie popychał żadnej kobiety – pisze tvn24.pl.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze