Właśnie rozpoczął się proces w sprawie zabicia noworodka z Rynicy. Na ławie oskarżonych zasiadła matka oraz babcia dziecka
- Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ustalono, że na przełomie lat 2019 i 2020 Małgorzata I. urodziła dziecko płci męskiej. Po kilku godzinach od porodu matka chłopca i jego babka: Renata I. zakopały żywe dziecko na terenie zamieszkiwanej przez nie posesji - informowała Prokuratura Rejonowa w Gryfinie, oskarżają Małgorzata I. (31 lat) oraz Renatę I. (54 lata) o "zabicie noworodka ze szczególnym okrucieństwem".
Proces obu kobiet rozpoczął się dziś, w czwartek 20 listopada, o godzinie 9.00 w Szczecinie.
- W toku śledztwa ustalono, że dziecko żyło w momencie zakopania - powiedział prokurator.
Sąd zgodził się z jego wnioskiem, by Małgorzata I. przesłuchać bez obecności drugiej oskarżonej.
- Obecność Renaty I. może mieć wpływ na zeznania Małgorzaty I. - uzasadnił.
"To dziecko płakało"
Małgorzata I. przyznała się do winy.
- Urodziłam to dziecko w grudniu, chyba dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem, albo jeszcze przed imprezą Mikołajkową we wsi. Nie pamiętam. Urodziłam na polu. Pózniej przyniosłam to dziecko do domu, ale moja mama zaniosła je do kurnika, gdzie spędziło noc. Następnego dnia moja matka wzięła to dziecko i zakopała koło kurnika. Widziałam, że to była dziewczynka - zeznała 31-latka, później mówiąc jednak, że był to na pewno chłopiec.
Płci nie sprawdziła, ani nie nakarmiła dziecka. Odpowiadając na pytania, rozszerzyła ten wątek.
- Dziecko spędziło noc w kurniku. Kurnik był ogrzewany, znaczy paliło się światło przez całą noc - dodała.
Zapamiętała, że w momencie zakopywania dziecko płakało. Przyznała, że bała się sprzeciwić swojej matce, czyli babce dziecka.
Z tego względu zdecydowała urodzić nie w domu, lecz na pobliskim polu.
- Było zimno, ale wszystko trwało 15 minut. Sama wyciągnęłam dziecko - relacjonuje.
"Ja tak kocham dzieci, żadnego bym nie zabiła"
Renata I. nie przyznała się do winy. Po odsłuchaniu zeznań córki (nie była wówczas obecna na sali) nie zgodziła się z jej relacją.
- Moja córka kłamie - stwierdziła na początku 20-minutowych zeznań.
Nie wiedziała, że Małgorzata I. jest w ciąży ("Podczas wcześniejszych też nie było nic widać ").
- Rano poszłam pranie wieszać. Patrzę się, że na polu od sąsiada leży moja bluza. Gdy ją zobaczylam, podeszłam, a tam nieżywy noworodek. Dziecię było całe sine. Zamarznięte, nie oddychało. Wzięłam je i zakopałam. Przyznaję, że je pochowałam, ale nigdy nie zakopałabym żywego dziecka! Przecież w domu były już dwie dziewczynki malutkie, którymi się zajmowałam. Bardzo kocham swoje wnuczki i za nimi tęsknię. Tym noworodkiem, które moja córka urodziła na polu, też bym się zajęła - zeznała, przez cały czas głośno płacząc.
"To była obustronnie toksyczna relacja"
Przed sądem stanęli dziś również świadkowie. Członkowie najbliższej rodziny.
Mąż i ojciec oskarżonych, a także siostra Renaty I. (ciocia Małgorzaty I.) odmówili składania zeznań. Inaczej postanowił syn i brat obu kobiet.
- O sprawie więcej wiem z mediów, bo odkąd w 2010 r. wyjechałem na studia, to w Rynicy bywam sporadycznie - przyznał 34-latek.
Przed sądem opowiedział głównie o relacjach łączących jego matkę i siostrę.
- To była obustronnie toksyczna relacja. Patologia w najczystszej postaci. Na pewno nie łączyła ich więź, jaka powinna łączyć matkę z córką - przyznał, dokonując wiewisekcji życia rodzinnego, w czasach swojego dzieciństwa i okresu dojrzewania.
Jego relacja stanowiła opis brutalnych zachowań, przemocowości zarówno werbalnej, jak i fizycznej oraz braku zrozumienia potrzeb dwójki dzieci, ze strony ich matki, czyli oskarżonej Renaty I.
Podobnie jak kolejni świadkowie (dwie kobiety, będące bliska rodziną oskarżonych) nawiązał do wyglądu Małgorzaty I., w czasie gdy oczekiwała dziecka.
- Nigdy nie było nic po niej widać. Nie miała brzucha podczas żadnej ciąży - mówili świadkowie, nawiązując do 2022 r., gdy urodziła dziecko "pod namiotem".
- To był dla nas szok. Urodziła w Sylwestra, a tydzień wcześniej byliśmy u nich na święta i nikt nie spostrzegł, że spodziewa się dziecka - opowiadała bliska kuzynka.
Wyrok w styczniu
Kolejna rozprawa odbędzie się w styczniu 2026 r., gdy przesluchanych zostanie dwóch byłych partnerów Małgorzaty I. oraz policjant, który dokonał zatrzymania obu oskarżonych.
Zaprezentowane zostaną też opinie biegłych psychiatrów. Na drugiej rozprawie ma ponadto zapaść wyrok w sprawie.
Więcej w najbliższej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co z kuzynką P. ona też tam była niby jej poród odebrała
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
P. teraz ma gdzie mieszkać często po tym wszystkim przebywa tam na posesji.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
P. maczała w tym ręce. Też beknie patuska
w dupie byłes gówo widziałeś!!! odebrała poród trzeciego a nie tego dzieciątka!
Tak odebrała ale tej dziewczynki co dzięki Niej jest na świecie!!! Nie wiesz nie komentuj!!!!!!!!!
Kiedy aktualizacja
P. dobrze wie co tam sie stało.teraz siedzi na rynicy
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ja również znałem Małgorzatę i Renatę patologia chyba gorszej nie było w powiecie. Jeszcze jak mieszkała tam kuzynka Żaneta P. I jak sprowadzaly co raz nowych partnerów. Małgorzatę to chyba wszyscy kawaleriowie przelecieli w powiecie
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

A co z kuzynką P. ona też tam była niby jej poród odebrała
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
P. teraz ma gdzie mieszkać często po tym wszystkim przebywa tam na posesji.