Reklama

Od dłuta do komputera. Prawie 40 lat w świecie kamienia

Od niemal czterech dekad obserwuje, jak zmienia się branża kamieniarska. Zaczynał od ręcznego wykuwania liter dłutem, dziś pracuje z nowoczesnymi technologiami i realizuje zlecenia nie tylko związane z nagrobkami. O początkach działalności, zmianach w kamieniarstwie, pracy z klientami i tym, dlaczego doświadczenie nadal ma ogromne znaczenie, rozmawiamy z Mirosławem Flisem, właścicielem firmy AWIP.

Zacznijmy od początku. Od ilu lat działa Pan w branży?

Mirosław Flis: Od 1989 roku. Miałem wtedy 25 lat i postanowiłem otworzyć własny zakład kamieniarski.

 

Skąd wziął się pomysł na taki zawód?

- Pochodzę z okolic Choszczna. W miejscowości, w której mieszkałem, działało sporo zakładów kamieniarskich. Pomagałem tam przy różnych pracach, dorabiałem, a z czasem nauczyłem się ręcznie wykonywać napisy na nagrobkach. W tamtych czasach robiło się je dłutkiem, litera po literze. Po pewnym czasie pomyślałem, że mogę spróbować sam. Zdobyłem podstawowe narzędzia, zacząłem szukać zleceń i tak rozpoczęła się moja działalność.

Reklama

 

Pierwsze realizacje powstały już we własnym zakładzie?

- Tak. Pierwsze nagrobki wykonałem w Szczecinie. To były zupełnie inne czasy niż dziś. Wówczas dwa wykonane nagrobki pozwalały zwrócić praktycznie wszystkie koszty rozpoczęcia działalności. Dzisiaj skala produkcji jest znacznie większa, ale rentowność wygląda już zupełnie inaczej.

 

Jak wyglądała wtedy branża kamieniarska?

- Przede wszystkim wykonywało się nagrobki lastrykowe. Kamień naturalny był bardzo trudno dostępny. Funkcjonowały jeszcze państwowe zakłady wydobywcze i nie można było po prostu pojechać do hurtowni i kupić granitu. Dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych sytuacja zaczęła się zmieniać. Pojawiły się firmy importujące kamień z różnych stron świata. Wtedy można było inwestować w maszyny do cięcia, polerowania i obróbki granitu. Branża zaczęła wyglądać zupełnie inaczej.

Reklama

 

Dzisiaj praktycznie nie spotyka się już nagrobków z lastryka.

- Nie. Dzisiaj wykonuje się je praktycznie wyłącznie z granitu. Marmur pojawia się sporadycznie, natomiast lastryko właściwie zniknęło z rynku.

Skąd pochodzi granit wykorzystywany obecnie?

- Z wielu krajów. Korzystamy między innymi z granitów pochodzących z Zimbabwe, Indii, Chin, Finlandii czy Szwecji. Kupujemy gotowe płyty od wyspecjalizowanych importerów i hurtowni, które zajmują się sprowadzaniem oraz przygotowaniem materiału do dalszej obróbki.

Reklama

 

Zapewne przez prawie 40 lat zmieniły się nie tylko materiały, ale również technologia.

- To prawda. Kiedy zaczynałem, wszystko wykonywało się ręcznie. Dzisiaj projekt przygotowuje się na komputerze. Następnie ploter wycina szablony, które nanoszone są na kamień, a napis wykonywany jest metodą piaskowania. Są już również maszyny, które wykonują napisy całkowicie automatycznie, jednak to bardzo kosztowne urządzenia.

 

Czy mimo nowoczesnych technologii doświadczenie nadal ma znaczenie?

- Oczywiście. Maszyny pomagają w pracy, ale nie zastąpią nabywanych przez lata umiejętności. Nadal trzeba wiedzieć, jak przygotować projekt, jak dobrać materiał, jak wykonać całość i czego oczekuje klient.

Reklama

 

Widać również, że zmieniły się gusta klientów.

- Bardzo. Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu modne były kolorowe granity – czerwone, zielone czy niebieskie. Powstawało również wiele zaokrąglonych form. Dzisiaj klienci zdecydowanie częściej wybierają prostotę. Dominują jasne odcienie szarości oraz czerń. Nagrobki są bardziej geometryczne, z prostymi liniami i niewielką ilością ozdobnych elementów.

 

Po tylu latach pracy klienci potrafią jeszcze Pana czymś zaskoczyć?

- Raczej już nie. Wykonałem naprawdę wiele różnych realizacji. Choć zdarzają się sytuacje, które zostają w pamięci. Miałem kiedyś klienta, który położył się na ziemi, żeby obejrzeć nagrobek od spodu. Takie sytuacje pokazują, że każdy zwraca uwagę na zupełnie inne szczegóły.

Reklama

 

To chyba specyficzna branża również pod względem kontaktu z ludźmi.

- Tak. Bardzo często przychodzą do nas osoby, które kilka dni wcześniej straciły kogoś bliskiego. To trudny moment i trzeba umieć rozmawiać. Należy mieć w sobie duże pokłady empatii i wyczucia.

 

Co jest trudniejsze – wykonanie nagrobka czy rozmowa z klientami po śmierci bliskich?

- Rozmowa. Samo wykonanie to jedna część pracy. Trzeba jeszcze zrozumieć, czego klient oczekuje. Dla wielu osób to pierwsza sytuacja w życiu, kiedy muszą wybrać nagrobek. Nie wiedzą, jaki materiał wybrać, jaki kolor będzie odpowiedni, jaki kształt czy układ napisów. W takich sytuacjach trzeba doradzić. Pomóc przejść przez ten niewątpliwie trudny okres.

Reklama

 

Coraz częściej spotykamy się również z kremacjami. Czy to wpływa na rynek?

- Oczywiście, coraz więcej osób decyduje się na kremację. Bardzo często urna trafia do istniejącego już grobu rodzinnego albo do kolumbarium. To oznacza, że nowych nagrobków wykonuje się mniej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Pojawia się z to coraz więcej płyt, które dodatkowo montujemy na już istniejących nagrobkach. Świadczymy również usługę szlifowania głównej płyty i wygrawerowania napisów od nowa.

 

Czy wykonujecie również renowacje starszych nagrobków?

Reklama

- Lastrykowych już właściwie nie odnawiamy. Nakład pracy jest tak duży, że często bardziej opłaca się wykonać nowy nagrobek. Natomiast bardzo dużo jest remontów nagrobków granitowych. Poprawiamy elementy, które się rozkleiły, zapadły albo wymagają ponownego montażu.

Firma AWIP kojarzy się przede wszystkim z nagrobkami, ale z tego co wiem, to nie jedyny zakres działalności.

- Ma pan dobre informacje. Wykonujemy również parapety, schody, blaty oraz wiele innych elementów z granitu przygotowywanych na indywidualne zamówienie. Realizujemy również usługi związane z wykonywaniem napisów i grafik dla innych zakładów kamieniarskich.

Reklama

 

To od wykonywania napisów zaczynała się Pana działalność.

- Tak i nadal to robimy. Wykonujemy napisy również dla innych firm z branży. Realizowaliśmy także bardziej nietypowe projekty. Wykonywaliśmy między innymi grafiki na ławeczkach chopinowskich w Warszawie. Powstają u nas także tablice informacyjne, napisy przy ulicach czy rondach. Mieliśmy również realizację związaną z Brazylią. Tam również popularna ławka ma napisy wykonane przez naszą firmę.

 

W Gryfinie również można znaleźć Państwa realizacje.

Reklama

- Tak. Wykonywaliśmy między innymi granitowe elementy na popularnych schodach przy stacji kolejowej, a także blaty przy kasach biletowych oraz inne elementy wykończeniowe na dworcu. Naszą realizacją jest również Grobowiec Dzieci Utraconych znajdujący się na cmentarzu w Gryfinie. Wykonaliśmy również nagrobki dla kilku znanych Gryfinian, jak choćby Pani Stanisławy Siarkiewicz. Aktualnie pracujemy nad stworzenie grobu dla Stanisława Rzeszowskiego, w czym wydatnie pomaga nam grupa osób, która zabiegała o nazwanie gryfińskiego ronda jego imieniem.

 

Reklama

Z Gryfinem jest Pan związany od wielu lat.

- Pierwszy nagrobek postawiłem tutaj w 1992 roku. Początkowo punkt znajdował się w Radziszewie, później przenieśliśmy się bliżej cmentarza w Gryfinie. Większość naszych klientów pochodzi właśnie z Gryfina i okolic.

 

Mimo to nadal codziennie dojeżdża Pan z Choszczna.

- Tak. Punkt w Gryfinie działa sześć dni w tygodniu. Na miejscu klientów obsługuje również moja siostra, a ja co jakiś czas dojeżdżam. Podobnie jak moi pracownicy. Najczęściej jesteśmy w naszym zakładzie, poświęcając się produkcji nagrobków.

 

Jak długo klienci czekają na realizację zamówienia?

- Najczęściej około miesiąca. Wszystko zależy jednak od dostępności materiału. Jeżeli klient wybierze rzadki rodzaj granitu, którego nie ma aktualnie w hurtowniach, czas oczekiwania może się wydłużyć. Pamiętam sytuację, kiedy klient czekał na wybrany kamień blisko rok. Ale miał niezwykle wygórowane oczekiwania. To była wyjątkowa sytuacja i wyjątkowe zlecenie.

 

Jak przez te prawie czterdzieści lat zmienił się sam rynek kamieniarski?

- Coraz więcej jest firm, które zajmują się przede wszystkim sprzedażą gotowych wyrobów, importowanych często z Azji. Zwiększa się liczba pośredników. My jednak nadal jesteśmy producentem. Sami wykonujemy nasze realizacje, odpowiadamy za cały proces i świadczymy również usługi dla innych zakładów kamieniarskich oraz pogrzebowych. To nas wyróżnia.

 

Co uważa Pan za największą wartość firmy AWIP?

- Przede wszystkim doświadczenie. Przez prawie czterdzieści lat zmieniały się technologie, materiały i oczekiwania klientów. Zmieniły się również sposoby wykonywania nagrobków. Jednego jednak nie da się zastąpić – doświadczenia zdobywanego przez lata i rozmowy z klientem, który oczekuje nie tylko dobrze wykonanej pracy, ale również zrozumienia i fachowego doradztwa. Zapraszam do naszego biura przy ul. Flisaczej w Gryfinie, tuż obok stacji paliw Intermarche, w sąsiedztwie płatnego parkingu.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama