Reklama

Mija 5 lat od zaginięcia Sebastiana. Co nowego w sprawie poszukiwań?

- Rozpaczliwie chwytam się nadziei, że mój syn żyje. Rozpaczliwie, bo ta nadzieja niesie ze sobą przerażającą perspektywę. Jeśli żyje, to może nie być już sobą - mówi Krystyna Sierpińska, mama Sebastiana, który w 2021 roku zniknął w polu kukurydzy

Czternastego sierpnia minie pięć lat odkąd Sebastian był widziany po raz ostatni. Kiedy dokładnie dowiedzieliście się o zaginięciu syna?

K. Sierpińska: We wtorek rano, czyli siedemnastego sierpnia 2021 roku. Tego dnia skontaktowaliśmy się z Krystianem, czyli szefem naszego syna. Zrobiliśmy to, bo od kilku dni nie mieliśmy kontaktu z Sebastianem.

 

Od ilu dokładnie?

- Mąż zadzwonił do niego dzień przed zaginięciem, w piątek trzynastego sierpnia. Sebastian powiedział, że nie może długo rozmawiać, bo musi oddać samochód do naprawy. Dodał, że jest bardzo przemęczony, bo był na nogach przez prawie całą noc. Sądziliśmy, że padł ze zmęczenia i dlatego nie zadzwonił w weekend (14-15 sierpnia). Ale w poniedziałek minęły trzy dni od ostatniego kontaktu, a to nie było normalne.

Reklama

 

Gdy dzwoniliście, słychać było sygnał?

- Nie i to przeraziło nas najbardziej, bo nawet gdyby spał po weekendzie, to w końcu załadowałby telefon i oddzwonił. Dlatego znalazłam numer do jego szefa. Zadzwoniłam i Krystian powiedział mi o sytuacji z soboty. O tym, że jechał samochodem wspólnie z Sebastianem, gdy nagle mój syn kazał mu się zatrzymać, po czym wyskoczył z auta i pobiegł w pole kukurydzy. Zamurowało mnie z przerażenia. Nie rozumiałam, co zaszło. Byłam w pracy, z której wyszłam bez słowa do domu. Spakowaliśmy się z mężem i od razu ruszyliśmy z Norwegii do Polski.

Reklama

 

Czyli to pani zadzwoniła do szefa syna, a nie on poinformował was o zaginięciu Sebastiana?

- Tak.

 

Wyjaśnił, dlaczego przez trzy dni nie powiedział wam, co się wydarzyło?

-  Nie. Podchodził do sprawy lekko, bo myślał, że Sebastian wróci. Przyznał, że przestraszył się dopiero w poniedziałkowy wieczór, gdy od dwóch dni nie miał z nim kontaktu.

Cały wywiad znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupisz ja również TUTAJ.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama