Reklama

Ze zniszczonej Warszawy do willi Prütza. Trudne losy Fejgów

Wiktor Fejge przybył do Gryfina ze zrujnowanej stolicy 13 czerwca 1945 r. Razem z najbliższymi zamieszkał w willi przy ul. 9 Maja. W tej, w której w późniejszych latach mieściła się Wojskowa Komisja Uzupełnień. Wiktor Fejge marzył, by w nowym domu zebrać wszystkich rozbitków rodzinnych i „zbudować nowe gniazdo”. W murach poniemieckiej posesji wyczekiwał też informacji o Janku Fejge, swoim synu, który długo po klęsce Powstania Warszawskiego nie dawał żadnego znaku życia. Powojenną historię rodziny opowiada Barbara Bańkowska, córka Wiktora i siostra Jana

Pierwszy etap ucieczki taty stanowił przyjazny dom wujka Bronka Hernika w Radomiu, do którego wyruszył w marcu 1945 r. W tamtejszym Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym dostaje przydział do Bydgoszczy, gdzie natomiast kierują go do nieznanego mu Greifenhagen.

Skierowanie jest adresowane do Koszalina, gdzie tymczasowo przebywają władze wojewódzkie. Dostaje się tam wyposażony w niemiecką mapę regionu. 9 czerwca udaje się do Szczecina, skąd kierują go do Altdamm (Dąbia). Tam odpowiednie władze potwierdzają jego przydział na osadnika-sadownika w miasteczku Gryfin.

Reklama

Przed śmiercią poprosiliśmy tatę o spisanie wspomnień z „tamtych lat”. Oddajmy mu głos:

 

W Dąbiu pustka, zupełny brak informacji. Omyłkowo wsiadam do pociągu, który zatrzymuje się w Stargardzie, zamiast w Gryfinie. Noc znów spędzam w jakimś opuszczonym domu, tam spotykam poznańską rodzinę Włodarczyków, z którymi już wspólna podróż. Dalej razem z innymi osiedleńcami, trochę jadąc samochodem wojskowym, trochę idąc, docieramy do Gryfina. Pierwsza noc w opuszczonym budynku późniejszego PPS-u przy ul. Chrobrego. Następnego dnia z panem Włodarczykiem meldujemy się w Urzędzie Pełnomocnika Rządu, u komisarza ziemskiego pana Pasławskiego, który urzędował w byłym budynku sądu. Włodarczyk otrzymuje angaż na instruktora rolnego z oddelegowaniem do pracy w terenie. Ja dostaję propozycję Referenta Osadnictwa. Otrzymuję legitymację pisaną po polsku i rosyjsku, podpisaną 15 czerwca 1945 roku przez Edwarda Kunika, pierwszego gryfińskiego starostę.  Formalny angaż na stanowisko Referenta Opieki Społecznej w starostwie powiatu Gryfin otrzymuję 25 czerwca 1945 r. Dodatkowo moim zadaniem staje się zorganizowanie i prowadzenie pierwszej polskiej Biblioteki Ludowej miasta Gryfin. Obydwie funkcje pełnię do 30 września 1947.

Reklama

 

W książce „Gryfino 1945” znalazłam informację, że 5 czerwca 1945 roku w Gryfinie przebywało 45 Polaków. Tata Wiktor znalazł się w mieście 13 czerwca 1945 r., więc na pewno znalazł się w pierwszej setce osadników. Tak opisywał pierwsze dni w mieście:

 

Początkowy okres, to wspólne mieszkanie z Włodarczykami w wilii położonej naprzeciwko szkoły podstawowej przy ul. Łużyckiej. Bardzo szybko okazuje się, że musimy szukać nowego miejsca. Rosjanie upatrzyli sobie córkę Włodarczyków. W konflikcie z oficerami rosyjskimi znów przydała się moja znajomość języka rosyjskiego, ale miejsce przestało być bezpieczne. Ja dostaję przeniesienie na ul. Kościelną 9 i zajmuję po dentyście niemieckim dwupokojowe mieszkanie z kuchnią.

Reklama

 

Z drugim gryfińskim adresem zamieszkania taty wiąże się historia symptomatyczna dla czasów i miejsca.

 

Z nowego mieszkania na ul. Kościelnej wychodzę w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Zatrzymuje mnie rosyjski patrol. Pod bronią prowadzą mnie do najbliższej bramy. Myślę, że to już koniec mojej drogi. Nie, to jeszcze nie koniec. Idziemy do jakiegoś mieszkania na parterze, z którego trzeba zabrać pianino i przenieść je na drugie pięto. Ja, stary o lasce i ich dwóch młodych, taszczymy po schodach to pianino. Na podeście drugiego piętra zatrzymujemy się, kolbą wybijają okno oświetlające klatkę schodową. Pada rozkaz: „Wyrzucamy!”. Pianino wydaje ostatni akord, rozsypując się na bruku podwórka. Na zakończenie tej akcji pada przyjazne podziękowanie za pomoc i wyjaśnienie: „Nam już nie nada…”.

Reklama

 

Cały artykuł znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama