Podobno z tego przepustu do Odry od lat trafia czarna maź. Mimo że jeszcze rok temu wielu ekologów interesowało się losami Międzyodrza w kontekście utworzenia na nim parku narodowego, sprawę bulwersującego zrzutu nagłaśniają niemal sami wędkarze. Służby potraktowały ją poważnie. Podejrzenia padły na zakłady przemysłowe w Schwedt. Strona polska skierowała oficjalne pytania do niemieckich organów kontrolnych. Sprawa jest rozwojowa. O skali zjawiska niech świadczy fakt, że czarną maź wyraźnie widać nawet na aktualnych zdjęciach satelitarnych Google Maps. Czy polscy urzędnicy będą równie zdeterminowani w wyjaśnieniu tej sytuacji, jak nasi sąsiedzi w tworzeniu feralnej instalacji?
O sprawie zrobiło się głośno na początku sierpnia tego roku, po tym, jak wędkarz prowadzący popularne konto na TikToku umieścił na nim krótki film, przedstawiający zrzut czarnej i pieniącej się cieczy prosto z kanału do Odry. Mowa o niemieckim odpowiedniku Międzyodrza, czyli terenach między rzekami poniżej Widuchowej, a dokładniej tuż przy miejscowości Ognica. Na terenie… niemieckiego parku narodowego.
Na filmie, oprócz obrazów, słychać komentarze dwóch wędkarzy.
Sebastian: „Czarne szambo. Normalnie, czarne szambo. Zobaczcie, ekoszwaby, co do Odry spuszczają. Zobaczcie, jak to się odcina. Czarny gnój. Czarny syf.”
Błażej: „Dzisiaj to wygląda jeszcze w miarę, ale czasami to leci takie gówno, że nie można tu przepłynąć. Śmierdzi zgnilizną.”
Sebastian, to wspomniany wędkarz-influencer z Warszawy. Do Ognicy przyjechał z Błażejem , który jest przewodnikiem wędkarskim. Skontaktowaliśmy się z nim.
- Pochodzę z Mirosławca, oddalonego o ok. 120 km od Widuchowej, ale regularnie wędkuję na tych wodach. Sytuacja z tym zrzutem trwa od lat. Co chwila wypada nim czarna maź do Odry, jedynie z różną intensywnością, czasami jest jej więcej, a czasami mniej. Nikt z tym jednak nic nie robi. Od tego zrzutu, w kierunku ujścia rzeki, woda w Odrze jest inna, jakby bardziej tłusta, to wyraźnie widać i czuć, poniżej zrzutu woda jest inna, lepsza – mówi nam pan Błażej.
Mowa o instalacji, która prawdopodobnie przebiega przez całą szerokość parku narodowego w Niemczech i zrzuca substancję do Odry, tuż przy granicy z Polską.
Cały artykuł o tym na stronach 16 i 17 aktualnego wydania Gazety Gryfińskiej.
Rozmawialiśmy z Wojewódzkim oraz z Głównym Inspektorem Ochrony Środowiska, którzy wskazują podejrzane zakłady przemysłowe z Niemiec. A także z wójtem Widuchowej oraz prezesem Rybackiej Spółdzielni Regalica - obaj potwierdzają, że sprawa czarnej substancji ciągnie się od lat.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze