- Ludzie w jednym momencie stracili wszystko. Otrzymali natychmiastową pomoc, ale najgorsze jest, że nie wiedzą, co będzie dalej – mówi sołtyska Kunowa, niewielkiej wsi w gminie Banie, w której pożar strawił dobytek życia sześciu rodzin. Rozmawialiśmy zarówno z uczestnikami akcji ratowniczej, jak i władzami samorządowymi. Tuż przed zamknięciem bieżącego wydania usłyszeliśmy, że budynek nie zostanie wyburzony, a władze Bań – choć tylko jedno z mieszkań należy do gminy - zamierzają zaangażować się w odbudowę!
Ocalić przed ogniem oraz wodą udało się tylko kilka przedmiotów.
- Tego nie da się opisać słowami. Mieszkańcy budynku, wychodząc na zewnątrz, ratowali z domów, co tylko mogli. Pomagali im strażacy, wynosząc najdroższe sprzęty, zanim ogień rozprzestrzenił się na dobre. Sytuacja działa się jednak tak szybko, że wielu rzeczy nie dało się ocalić. W tym najcenniejszych, bo rodzinnych pamiątek – relacjonuje Agnieszka Łępicka, sołtyska Kunowa.
W akcji ratowniczej uczestniczyła od samego początku.
- Obudziły mnie telefony od sąsiadów. „Przyjeżdżaj, bo trzeba pomagać”, mówili. Zadzwoniłam od razu do wójta i radnej. Przyjechali też pracownicy pomocy społecznej – wylicza nasza rozmówczyni.
----------
Już w poniedziałek 6 października zebrał się Gminny Sztab Kryzysowy.
- Odbyliśmy spotkanie, w którym uczestniczyła też pani sołtys Łempicka oraz radny Bigus - powiedział wójt Arkadiusz Augustyniak, opowiadając nam również o kwestii odbudowy budynku.
Obszerny reportaż znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze