Związać się z Gryfinem zamierzał inż. Witold Nowacki.Twórca Referatu Budowlano-Drogowego (zwanego również Referatem Odbudowy) nieoczekiwanie stracił jednak swoją wysoką pozycję społeczno-zawodową i w efekcie opuścił nasze miasto
To historia, którą częściowo poruszyliśmy już w tekście o Janie Daszyńskim. Staroście Gryfińskim, który w sierpniu 1945 r. został zwierzchnikiem Nowackiego i grabarzem jego kariery w Gryfinie.
Nowacki przyszedł na świat 21 października 1910 r. w Poznaniu, gdzie skończył studia i pracował przed wojną w prywatnych przedsiębiorstwach. W szczątkowych dokumentach, poza Wielkopolską, jako miejsca życia i pracy pojawiają się Sosnowiec oraz Włodawa wraz z otaczającymi ją miejscowościami.
Powojenne życiorysy Nowackiego zaginęły (miał je stracić, wraz z pieniędzmi, podczas napadu rabunkowego, którego doznał podczas podróży w rodzinne strony). Nie wiadomo więc czym motywował swój wyjazd na tzw. Ziemie Odzyskane.
Faktem jest jednak, że posiadał wykształcenie wyższe, a także doświadczenie zawodowe, które sprawiły, że otrzymał w Gryfinie „swój własny” referat. Przez trzy miesiące działał z Kunikiem, który chwalił sobie tę współpracę. Co ciekawe, równie dobrze Nowacki dogadywał się z… Janem Daszyńskim.
Niektórzy twierdzili, że aż za dobrze. W dokumentach z pierwszych miesięcy polskiego Gryfin przebija, choć nie wprost, „zarzut” o zbytnią poufałość i faworyzowanie inż. Nowackiego. Jan Daszyński postanowił ukrócić plotki. Oficjalnie odciął się od wszelkich insynuacji, jednocześnie... karząc urzędnika.
Więcej piszemy w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze