Tuż przed Wielkanocą policja odkryła szczątki noworodka, które zostały zakopane na terenie gminy Widuchowa. Dotarliśmy do najnowszych ustaleń śledczych. Dowiedzieliśmy się również dlaczego sprawa wyszła na jaw dopiero po sześciu latach
– Gdy była w trzeciej ciąży, wróciła ze szpitala bez dziecka. Każdy wtedy myślał, że zostawiła je na porodówce. Pierwsza wersja była właśnie, że pozostawiła je w szpitalu, kolejna, że zmarło i zostawiła je w szpitalu, jeszcze jedna, że później zmarło, ale jak do końca było, nie wiedzieliśmy. Po prostu takie wersje chodziły tu w wiosce – powiedziała w rozmowie z „Faktem” jedna z mieszkanek Rynicy.
Choć oskarżona zmieniała wersję tej historii, przez sześć lat nikt nie podjął próby wyjaśnienia znaczących rozbieżności, ani nie zgłosił sprawy odpowiednim służbom. Dlaczego sprawa wyszła na jaw po tak długim czasie? Prokuratura nie udziela na razie odpowiedzi. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, iż 31-latka przedstawiła jeszcze jedną, tym razem prawdziwą wersję zdarzenia.
Więcej w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze