We wtorek odbyła się szósta rozprawa mająca wyjaśnić okoliczności śmierci Oskara Gajewskiego. W sprawie wciąż nie zapadł wyrok i na pewno nie nastąpi to w trwającym roku
We wtorek (28.11), na wniosek obrony, ponownie przesłuchany został emerytowany policjant. 25 czerwca 2022 roku znajdował się w czynnej służbie i około godz. 7.00 przyjechał na miejsce wypadku.
- Brałem udział, ale w akcji OSP Radziszewo, bo sam jestem strażakiem-ochotnikiem. Przyjechałem ze wszystkimi druhami z naszej jednostki. Na miejscu znajdowała się już Państwowa Straż Pożarna i oskarżony, który stał obok samochodu – powiedział ex-funkcjonariusz.
W toku zeznania ujawnił, co miał usłyszeć z ust oskarżonego Michała M.
- Oskarżony powiedział, że potrącił człowieka. Spytaliśmy, czy zna tę osobę. Powiedział, że to Patryk, ale nie potrafił przypomnieć sobie nazwiska. Mówił tylko, że gra w Odrzance – zeznał świadek.
W tym czasie trwała akcja ratownicza. Po chwili ciało Oskara leżało już obok samochodu.
- Z uwagi, że to ludzie, których jako strażacy i mieszkańcy tej społeczności znamy, spojrzałem na zwłoki. Nie byłem pewny, czy to Patryk. W międzyczasie policja spytała, czy znamy poszkodowanego. Z uwagi na to, że nie byliśmy pewni, poprosili by sprawdzić, czy potrącony ma przy sobie dokumenty – opowiadał druh/ex-policjant, następnie odpowiadając na pytania obrony.
Akcja ratownicza
We wtorek przesłuchano również sześciu strażaków z KP PSP Gryfino, którzy tego poranka brali udział w akcji ratowniczej.
„Strażak nr 2”: Zostaliśmy zadysponowani w okolice przejazdu kolejowego gdzieś około godz. 6.00-7.00. Po dojechaniu zastaliśmy osobę poszkodowaną pod pojazdem i drugiego mężczyznę. Był tam jeszcze jakiś pan z ciągnikiem do podnoszenia.
„Strażak nr 4”: Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to, że pod pojazdem znajdował się człowiek. Od drzwi ze strony kierowcy wystawały nogi.
„Strażak nr 3”: Pobiegłem odruchowo po sprzęt, który mógł pomóc uratować życie poszkodowanego, bo wiedziałem, że ciężko będzie podnieść samochód.
„Strażak nr 1”: Dowódca akcji podjął decyzję o podniesieniu auta.
„Strażak nr 2”: Mamy specjalistyczny sprzęt, ale dowódca akcji uznał, że szybciej będzie jeśli skorzystamy z dostępnej na miejscu sztaplarki.
„Strażak nr 4”: Po zabezpieczeniu samochodu klinami, podnieśliśmy przód pojazdu i wysunęliśmy poszkodowanego spod pojazdu, łapiąc go za nogi.
Oskar Gajewski od razu został przekazany ratownikom medycznym, którzy przeprowadzili dalsze czynności.
- Podłączyli swój sprzęt, by sprawdzić czynności życiowe poszkodowanego. Po chwili stwierdzili zgon – zeznał jeden z funkcjonariuszy KP PSP Gryfino.
„Znajdował się w szoku”
Strażacy, pytani przez obronę oskarżonego, o okoliczności akcji, zachowanie obecnych na miejscu osób, działania policji oraz innych podmiotów (m.in. druhów z OSP Radziszewo) oraz ich potencjalne rozmowy ze świadkiem, zgodnie przyznawali, że nie zwracali większej uwagę na otoczenie.
- „Nie pamiętam. Byłem zajęty swoimi działaniami”. „Nie rozglądałem się po bokach, skupiałem się na ratowaniu chłopaka znajdującego się pod samochodem”, „Wydobywałem człowieka, nie obserwowałem co się dzieje obok, działałem automatycznie”, „Nie skupiałem się na czynnikach zewnętrznych” – padało w zeznaniach kolejnych świadków.
Jak zresztą akcentowali, na miejscu zdarzenia przebywali zaledwie przez kilka minut. Po chwili zostali bowiem zadysponowani do akcji w Nowym Czarnowie, gdzie u jednego z mieszkańców doszło do zatrzymania krążenia.
- Panował chaos. Podczas ratowania liczyła się każda sekunda, a po chwili jechaliśmy do kolejnego zdarzenia – powiedział jeden z przepytywanych.
Tylko dwóch z nich zarejestrowało wydarzenia, które miały miejsce „na drugim planie”.
- Policja przesłuchiwała jakąś osobę. Z tego co pamiętam, ta osoba stała z dala, oparta o słupek. Z tego co zaobserwowałem była w szoku – powiedział „strażak nr 6”.
- Był jakiś chłopak. Chodził wokół pojazdu, znajdował w szoku, ale byłem skupiony na ratowaniu życia a następnie zostaliśmy predysponowani do kolejnej akcji, więc nie wiem, czy dziś bym go poznał – przyznał „strażak nr 2”, w nawiązaniu do faktu, że tego dnia oskarżony nie stawił się na rozprawie.
Co dalej?
Kolejna rozprawa została zaplanowana na 12 stycznia 2024 r. Wprawdzie przesłuchani zostali już wszyscy świadkowie, lecz sąd zdecydował się powołać biegłego ruchu drogowego i medycyny sądowej, „w celu ustalenia, na podstawie całokształtu materiału dowodowego, przebiegu tego zdarzenia”.
Jak wyjaśniła bowiem prowadząca sprawę SSR Izabela Kołodzińska-Jordan, do karnoprawnej oceny oskarżonego niezbędne jest ustalenie, czy do potrącenia poszkodowanego Oskara Gajewskiego doszło, gdy szedł jezdnią, czy też został najechany przez kierującego w momencie, gdy leżał na jezdni. Stwierdzenie tej okoliczności ma mieć decydujący wpływ na wyrok.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Michał i Patryk się znali bardzo dobrze nie ma tu mowy o braku wiedzy nazwiska, byli nać*ani pobili chłopaka i go przejechali. Winny powinien być właściciel pojazdu odciski z kierownicy odciski z ciała Oskara . Patryk uciekł z miejsca zdarzenia bo wiedział że będzie się palić bo wojskowy. Razem pili we trójkę na imprezie w łubnicy a teraz nawet się przyznać nie umieją a jak by im znikło po 200zł to by pamiętali kto ukradł. Wziąć ich pod wykrywacz kłamstw jeżeli coś takiego posiadamy tutaj i wyjdzie. Kto bierze samochód na imprezę jak będzie wiedział że będzie pić dla mnie szok
Patryczek to kawał gnoja a nie wojskowy. U tej samej pani sędzi ,zeznawał w innej sprawie przeciwko Arturowi L. Klamal jak najęty ,tak mu pan L spusił manto. A na wiosce opowiadał ,że na masce jechali razem z Oskarem , a jak ten zahamował to Patryk odskoczył na bok a Oskar wpadł pod auto.

Michał i Patryk się znali bardzo dobrze nie ma tu mowy o braku wiedzy nazwiska, byli nać*ani pobili chłopaka i go przejechali. Winny powinien być właściciel pojazdu odciski z kierownicy odciski z ciała Oskara . Patryk uciekł z miejsca zdarzenia bo wiedział że będzie się palić bo wojskowy. Razem pili we trójkę na imprezie w łubnicy a teraz nawet się przyznać nie umieją a jak by im znikło po 200zł to by pamiętali kto ukradł. Wziąć ich pod wykrywacz kłamstw jeżeli coś takiego posiadamy tutaj i wyjdzie. Kto bierze samochód na imprezę jak będzie wiedział że będzie pić dla mnie szok
Patryczek to kawał gnoja a nie wojskowy. U tej samej pani sędzi ,zeznawał w innej sprawie przeciwko Arturowi L. Klamal jak najęty ,tak mu pan L spusił manto. A na wiosce opowiadał ,że na masce jechali razem z Oskarem , a jak ten zahamował to Patryk odskoczył na bok a Oskar wpadł pod auto.