Reklama

W kasie gryfińskiego Społem brakowało 300 tysięcy złotych

„Przez sufit widać było gwieździste niebo, przez szczeliny w ścianach wiatr wygwizdywał żałosne melodie. Towar na noc zabieraliśmy do domu”. Tak wyglądały początki PSS Społem. Gryfińska spółdzielnia świętuje właśnie 80-lecie działalności

12 listopada 1945 r. Powiatowa Spółdzielnia Spożywców w Gryfinie została oficjalnie zarejestrowana przez szczeciński Sąd Okręgowy. W skład zarządu, poza wspomnianym Chmurą,  weszli: Zygmunt Osiecki, Ignacy Rusik. Czytelnicy działu historycznego naszej gazety doskonale znają te nazwiska. Rusik był wówczas burmistrzem, zaś Osiecki nauczycielem oraz szefem gryfińskiego koła PCK.

Jednocześnie otwarty został pierwszy spółdzielczy sklep. Znajdował się przy ul. Chrobrego 21, posiadając mocno ograniczony asortyment: konserwy z darów USA, gwoździe, mydło, aż po zapałki „Stroiholtz”. Mowa o okresie, w którym repatrianci stołowali się w Powiatowym Urzędzie Repatriacyjnym, a codziennych przedmiotów nie kupowali, lecz wydobywali z piwnic i poniemieckich ruin. Życie w mieście organizowało się w warunkach polowych, a pierwszy sklep nie spełniał nawet „wojennych standardów”.

Reklama

- Przez sufit widać było gwieździste niebo, przez szczeliny w ścianach wiatr wygwizdywał żałosne melodie. Towar na noc zabieraliśmy do domu. Wnętrze sklepu? Kto w tym okresie myślał o estetyce? Życie dyktowało bardziej doraźne potrzeby. Spółdzielnia rozwijała się jednak coraz bardziej. Remontowaliśmy pomieszczenia nadające się na sklepy, „modernizowaliśmy” urządzenia sklepowe, rozpoczęliśmy rozwijać działalność społeczną i kulturalną – zapisał Chmura w relacji spisanej w latach 70. XX wieku.

Stanowi ona opis sukcesów. W jego  wspomnieniach nie przeczytamy więc o porzuceniu pomysłu odbudowy Domu Handlowego Radefeldta (odrzucenie tego pomysłu wyszło z inicjatywy samego Chmury), ani o nieprawidłowościach finansowych.

Reklama

- Lustracje i kontrole wykazują różnorakie błędy formalne, typu „brak jakiejkolwiek rachunkowości”, nie są prowadzone rejestry utargów i odbioru towarów. Burzliwe zebrania nie przynoszą poprawy, pomimo kolejnych zmian personalnych. Okazuje się, że w roku 1947 przez kierownika spółdzielni Kazimierza Cichockiego powstaje niedobór w wysokości niemal 150 tysięcy złotych. Łączna strata przekracza trzysta tysięcy, w dokumentach zachował się ślad poważnej kradzieży niemal dwustu tysięcy złotych. Dopiero po niej majątek placówki zostaje ubezpieczony na milion złotych – pisaliśmy w 2010 r., przy okazji 65-lecia Społem.

Cały tekst znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama