Reklama

Tadeusz Martyniak. Zawód elektryk

Pan Tadeusz, dla przyjaciół znany jest również ze swojej ksywki „Dwieście Dwadzieścia”. To zrozumiałe, zważywszy, że z prądem jest za pan brat od 1973 r. Spełniony przedsiębiorca, fachowiec, jak przystało na byłego żołnierza elitarnych czerwonych beretów, niezmiennie wzrusza się trzepotem biało-czerwonej. Efektem niezobowiązującej wizyty w naszej redakcji jest ten wywiad

Za dwa lata stuknie pół wieku, odkąd działa pan w branży elektrycznej. Ma pan ambicje przywitać ten moment jako aktywny zawodowo elektryk?
T. Martyniak: Oczywiście. Na emeryturze też nie zamierzam się od razu poddać i leżeć. To nie w moim stylu. Będę coś grzebał.

Postęp technologiczny, który w czasie pana kariery się dokonał, dotknął również tę profesję?
- Wręcz niewyobrażalnie. Mały przykład: w latach 80. powstawały na Górnym Tarasie „betonowce”. Do takiego 3-klatkowego budyneczku potrzebna była kotłownia. Rozdzielnia, która miała się w niej znaleźć ważyła tyle, że czterech pracowników nie mogło jej wnieść. Żeliwo ciężkie jak nie wiem…

Reklama

A teraz?
- Teraz przychodzi jeden człowiek, pod pachą ma małą skrzyneczkę, która uruchamia całość i jest to tak samo skuteczne. Sprzęt jakościowo jest zdecydowanie lepszy. Ale prąd jest ten sam.

„Kopie” tak samo?
- (śmiech) Cały czas trzeba uważać.

Poznałem pana, gdy przyszedł pan do redakcji z ogłoszeniem, że zatrudni elektryków, że jest z tym problem. To dziwne w mieście, gdzie pod nosem jest jedna z największych w Polsce elektrowni.
- Ten problem mam już od dwóch lat. Jestem małą firmą, w porywach jest nas - góra - pięciu. Perspektywy na rynku są cały czas, natomiast znalezienie kogoś, kto podołałby tym pracom, graniczy z cudem. W ciągu dwóch miesięcy sprawdziłem dziesięciu kandydatów z ogłoszenia. Młodzi w wieku 22-30 lat. Zapewniali o swym doświadczeniu zawodowym. Po tym, jak zabierali się za robotę, od razu widziałem, że nie mieli styczności z tą materią. Gdy ktoś ma w ręku fach, to po prostu widać.

Reklama

Obszerny wywiad z Tadeuszem Martyniakiem w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama