Reklama

Stanisława Siarkiewicz. Znana i mniej znana

Ze Stanisławą Siarkiewicz jest trochę jak u Gombrowicza. „Wielką gryfińską poetką i malarką była”, ale pytając gryfinian o szczegóły, okazuje się jak niewiele wiedzą nie tylko o jej twórczości, ale również o życiu

Przykład Stanisławy Siarkiewicz pokazuje pewną ulotność i że nawet upamiętnienie postaci nie chroni jej przed zapomnieniem.

Wprawdzie mowa o patronce gryfińskiego Parku Miejskiego, co samo w sobie - zwłaszcza w kontekście odrzucania kolejnych „gryfińskich postaci”, przy nadawaniu patronów ulic, rond i szkół – jest rzeczą wyjątkową, lecz zdaje zagłębiając się w szczegóły, okazuje się, że to jedynie fasada.

Wiedza na temat jednej z najważniejszych postaci powojennej historii miasta ogranicza się do kilku zdań zapisanych w Wikipedii.

Reklama

Najskromniej prezentuje się okres między 1922 a 1945 r., który pozostaje niemal kompletnie nieopisany. W artykule, który po śmierci Stanisławy Siarkiewicz znalazł się w „Gryfińskim Kwartalniku Historycznym”, pierwsze 23 lata jej życia zamykają się w… jednym zdaniu: „Stanisława Siarkiewicz urodziła się 2 lutego 1922 r. w Kałuszu, gdzie jeszcze przed wojną zdała maturę”.

Zdaniu, co warto odnotować, zawiera… dwa błędy. Jak pisaliśmy w poprzedniej części artykułu, do egzaminu dojrzałości podeszła we Lwowie, lub Stanisławowie, gdzie została wysłana przez mamę i babcię w kolejnym etapie edukacji. Pierwszy, tak samo jak jej brat, spędziła na domowym nauczaniu.

Reklama

Nie zgadza się też data urodzenia. Siarkiewicz przyszła na świat nie 2, lecz 3 lutego 1922 r.

Niestety, o wydarzeniach jej młodości nie można przeczytać w licznie wydawanych publikacjach dotyczących historii Gryfina oraz jego najważniejszych postaci. To dowód na zaniedbanie sprawy przez ówczesnych historyków, ale też nauczka na przyszłość, nie tylko dla osób zajmujących się opisywaniem dziejów.

Siarkiewicz przez wiele lat była obok, na wyciągnięcie ręki. Przyjmowała w domu delegacje, m.in. ze szkół, pokazywała swoje prace, opowiadała o przyrodzie. Historycy wychodzili z założenia, że tak będzie już zawsze. Dziś wiemy, że wraz ze śmiercią Siarkiewicz (V 2003) odeszła też jej spuścizna. Nie od razu. To proces, który wciąż trwa.

Reklama

 

Cały artykuł znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama