Do Gryfin przyjechał wkrótce po zakończeniu wojny, jako delegat Ministerstwa Przemysłu. Nie spodziewał się wówczas, że nasze miasto okaże się ostatnim przystankiem na jego zawodowej drodze. Kim był Konrad Pasiciel i w jakich okolicznościach stracił życie?
„Zmarł”, odnotowano przy jego nazwisku. Dziennikarz, który sięgnął po akta zatytułowane: „GRUPY OPERACYJNE KOMITETU EKONOMICZNEGO RADY MINISTRÓW I MINISTERSTWA PRZEMYSŁU”, miał prawo odczuć delikatne ukłucie pustki. Zwłaszcza w sytuacji, gdy niewielki świstek papieru okazał się ostatnim dokumentem, z ostatniej wypożyczonej teczki archiwalnej.
Koniec historii, zanim została jeszcze wypowiedziana. Dlaczego zmarł? Chorował, czy też zdarzył się wypadek? I przede wszystkim: kim był inż. Konrad Pasiciel, człowiek, którego śmierci poświęcono zaledwie pięć liter, w dodatku dopisanych do istniejącego wcześniej pisma.
Sama lakoniczność przekazu nie razi. Po wojnie - tak jak i w jej trakcie – ludzie żyli, by z dnia na dzień umrzeć. W tej przeraźliwie oschłej adnotacji zawiera się cały „klimat” epoki, gdy życie ludzkie nie miało większej wartości. W odróżnieniu od choćby… papieru, który w wielu miejscach - jak powojenny Gryfin - stanowił cenny, bo deficytowy towar.
Bardziej zastanawiający wydał się jednak fakt, iż nazwisko Konrada Pasiciela poznaliśmy dopiero w zimowe popołudnie 2025 r. Chociaż należał do wąskiego grona działaczy, których delegowano do Greifenhagen, by „czynili Polskę”, nie pojawił się dotąd w artykułach i książkach dotyczących dziejów naszego regionu.
Jakby nie istniał również przed 31 sierpnia 1945 r., gdy nastąpił rzeczywisty kres jego życia.
Ta kompletnie zapomniana postać pozostała z nami na długo po opuszczeniu czytelni warszawskiego Archiwum Akt Nowych. Potrzeba było wielu miesięcy, by ze skrawków informacji, rozrzuconych po archiwach całego kraju, puzzelek po puzzelku, odtworzyć życiowe losy Konrada Pasiciela.
Szczęśliwie jednak: udało się. Przynajmniej w prezentowanym poniżej kształcie.
Biografia Konrada Pasiciela znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze