Gorąco polecamy Wam sięgnąć po aktualne wydanie Gazety Gryfińskiej. Publikujemy obszerne wspomnienia byłej kelnerki legendarnej kawiarni "Marzenka".
- Czasy były ciężkie, więc z powrotem poszłam do pracy. Miałam iść do „Gryfeny”, ale prezes Tessar stwierdził, że tam nie trzeba i tak wylądowałam w „Marzence” – tak zaczęła się sześcioletnia przygoda naszej bohaterki, Krystyny Mikolcz, z bodaj najbardziej rozpoznawalnym lokalem gastronomicznym Gryfina.
Z materiału dowiecie się, jaki lokal robił wówczas największą furorę w mieście, gdzie jadali "dewizowcy", jaki szlagier leciał z szafy grającej albo czy w Gryfinie w czasach PRL działały "mewki"...
Masa pikantnych ciekawostek okraszonych świetnymi zdjęciami z epoki! Polecamy aktualne wydanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze