Przypominamy, że podczas ostatniej sesji rada miejska podniosła stawki podatku od nieruchomości, które będą obowiązywały od przyszłego roku. Podwyżki nie są duże dla mieszkańców, bardziej odczują je przedsiębiorcy posiadające nieruchomości o dużych powierzchniach. Dyskusja wywołała duże emocje wśród radnych.
Hasło „podwyżka podatków” działa na wszystkich jak płachta na byka. Trudno więc dziwić się dużym emocjom podczas ostatnich dwóch sesji, gdy głosowano takową w odniesieniu do podatków od nieruchomości. Dlaczego burmistrz zdecydował się ponownie umieścić ten projekt w porządku obrad?
- Różnica jest taka, że dzisiaj na sali są radni, których poprzednio nie było i nagle arytmetyka burmistrzowi zaczyna się zgadzać. Chcę powiedzieć wyraźnie, radni to nie są maszynki do głosowania, którzy mają naciskać przycisk tak długo, aż wynik spodoba się burmistrzowi. To nie jest dialog z radą. Nie ma argumentów, nie ma rzetelnych wyliczeń – odczytała swoją wypowiedź radna Iwona Gatkowska z klubu Koalicji Obywatelskiej i Samorządowej.
To rozgniewało radnych z innych klubów i ukierunkowało dyskusję.
- Nie czuję się maszynką do głosowania. Na poprzedniej sesji argumentowałam dlaczego zagłosuję za proponowanymi podwyżkami. Tak naprawdę uważam, że to nie jest podwyżka, tylko utrzymanie podatków na takim samym poziomie. Bo jeżeli podnosimy podatki o stopień inflacji, to można przyjąć, że w stosunku do dochodów utrzymujemy podatki na podobnym poziomie – to odpowiedź radnej Elżbiety Kasprzyk z Gryfińskiej Inicjatywy Samorządowej.
W obronę nieobecnych poprzednio radnych (A. Misiuny i M. Chmury) wziął Marcin Pazik. Ale po chwili jedna z nich sama zaczęła się bronić.
- Ja będę głosowała przeciwko tej uchwale, ale wy nie umiecie czytać budżetu. Patrzycie przez pryzmat liczenia szabel. Bo pani odniosła się również do mnie – to słowa Magdaleny Chmury skierowane w stronę Iwony Gatkowskiej, zarzucając jej brak kompetencji.
- Cieszę się, że między nami jest stolik, bo nie wiem czy bym przeżyła tą konfrontację – odgryzła się radna KOiS.
- O jakiej podwyżce mówimy? Podam przykład podatku od budynków mieszkalnych. Stawka podatku od metra wynosi obecnie 1,05 zł, a po zaproponowanej podwyżce będzie wynosiła 1,08 zł. Czyli dla mieszkańca, który posiada mieszkanie 50 m2, to podwyżka o 1,5 zł. (w skali roku – dop. red.) - próbowała wrócić do merytorycznej dyskusji E. Kasprzyk, wskazując na niewielką skalę planowanych podwyżek stawek.
Cały artykuł w Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Iwonka dużo szczeka i nic poza tym nie potrafi...

Iwonka dużo szczeka i nic poza tym nie potrafi...