Reklama

P. również usłyszy zarzuty w sprawie Oskara Gajewskiego?

Pod koniec sierpnia odbyła się ostatnia rozprawa dotycząca tragicznej śmierci Oskara Gajewskiego. Okazuje się, że wyrok nie kończy sprawy

- Bardzo współczuję oskarżycielce posiłkowej. Nic nie zwróci życia pani syna. Kara może wydawać się nieadekwatna. Ze swojej strony starałam się sprawiedliwie ocenić całe zdarzenie i wymierzyć wyrok zgodny z własnym sumieniem oraz przepisami prawa - mówiła sędzia Izabela Kołodzińska-Jorda w podsumowaniu  trwającego 40 minut uzasadnienia.

Chwilę wcześniej skazała Michała M. na karę 4,5 roku pozbawienia wolności (z zaliczonym na poczet półrocznym okresem aresztu tymczasowego, który skazany odbył w momencie prowadzenia czynności wyjaśniających), a także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Reklama

Pisaliśmy wówczas, że wyrok nie jest prawomocny, a stronom przysługuje odwołanie do Sądu Okręgowego. Tak też się stało. Apelację złożyła rodzina Oskara.

- Uważamy, że ten wyrok jest rażąco niski. Michał M. miał 0,98 mg/l w wydychanym powietrzu, czyli ponad 2 promile alkoholu, gdy śmiertelnie potrącił naszego syna. Pozbawił życia młodego człowieka i ma spędzić w więzieniu tylko cztery lata?! - powiedzieli nam bliscy Oskara.

Sprawa nie zakończy się z jeszcze jednego względu. Podczas sierpniowej rozprawy sędzia Kołodzińska-Jordan przyznała, że zwróci się z wnioskiem do prokuratury o wyodrębnienie do osobnego śledztwa sprawy P. 

Reklama

P., to 31-letni dziś wojskowy, który nad ranem 25 czerwca 2022 r. towarzyszył Oskarowi Gajewskiemu i Michałowi M. Około godziny 7.00, czyli w momencie, gdy nastąpił zgon 19-latka, jedna z gospodarczych kamer zarejestrowała zapłakanego P., który oddalał się pospiesznym krokiem z miejsca zdarzenia.

Przed sądem stawał dwukrotnie, za każdym razem zasłaniając sie "zerwanym filmem". To wątek, który szeroko opisywaliśmy na naszych łamach. Po naszych publikacjach ujawniła się grupa czworga świadków, którzy zeznali, że P. wcale nie miał zaników pamięci. 

Reklama

- Kilka godzin po śmierci Oskara spotkaliśmy się w grupie siedmiu osób. Obecny był tez P., który przyznał, że znajdował się w samochodzie w momencie, gdy Michał M. śmiertelnie potrącił Oskara - zeznali pod przysięgą.

P. może więc odpowiedzieć za fałszywe składanie zeznań. Do sprawy wrócimy już wkrótce. 

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    xD - niezalogowany 2025-09-16 15:36:58

    Dobry wyrok z 4 razy za mały ale pewnie prokurator już się odwołał bo by go z pracy wyje

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xD - niezalogowany 2025-09-16 18:31:39


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama