Reklama

Od dziecka zbiera poroża, to jego pasja

Rafał Wojsznarowicz (38 l.) swoje dzieciństwo spędził w rodzinnym Żelechowie, a od trzech lat mieszka w Gryfinie. Od najmłodszych lat ojciec zabierał go razem z bratem do lasu, ucząc korzystania z jego dobrodziejstwa. Podczas gdy grzyby zbiera wielu mieszkańców naszego miasta, to na zbiórkę zrzutów poroża wybierają się jedynie nieliczni. Dla pana Rafała to wielka pasja, która przy okazji przynosi zyski. Poprosiliśmy go, by zdradził kilka tajemnic dotyczących tego ciekawego zajęcia

Od ilu lat zbierasz zrzuty poroża?
R. Wojsznarowicz: Po poroże zacząłem sam chodzić do lasu od czternastego roku życia. Swoje zainteresowanie kontynuuję do dzisiaj.

 

Czy jest to legalne? Można je zbierać?
- Poza wykluczonymi obszarami można. Poroża stanowią element runa leśnego, które można zbierać. Nie wolno tego robić na terenach parków narodowych, rezerwatów przyrody, ostoi zwierząt, na terenach zrębów czy innych miejscach obarczonych stałym lub okresowym zakazem wstępu.

 

To opłacalne zajęcie?
- Robię to głównie z pasji. Zbierałem je z tatą od ósmego roku życia, później sam. Lubię to zajęcie, a przy okazji jest z tego zysk dla rodziny. Obecny cennik skupu poroża waha się w granicach od 85 do 120 zł za kilogram.

Reklama

 

Ile przeciętnie ważą twoje trofea?
- Najczęściej nie są za duże, w granicach od 1,5 do 5 kg. Za największy zrzut poroża, jaki znalazłem w swoim życiu, dostałem 2 tys. zł. To była para dwudziestaka. Takie poroże to rzadkość.

 

Co to jest „dwudziestak”?
- To określenie mówi, ile odnóg ma poroże. Jeleń z porożem o trzech rozwidleniach to szóstak, z czterema – ósmak, a moje znalezisko miało aż dziesięć rozwidleń, czyli był to dwudziestak.

 

Zbierasz w okolicach Gryfina? Zdradzisz nam swoje rewiry?
- Tak, znam nasze lasy od dziecka. Dobrze wiem, gdzie lubią przebywać sarny z jeleniami, znam ich tereny. Kiedyś trzymałem się bliżej rodzinnego Żelechowa, czyli zbierałem w okolicach Swobnicy i Grzybna, a teraz chodzę koło Gryfina, na przykład w okolicach Bartkowa. W tych najbliższych lasach, odkąd mieszkam w Gryfinie, czyli przez 3 lata, uzbierałem w sumie 35 sztuk. W tym roku mam więcej pracy i trochę mniej czasu, więc podczas sześciu wyjść znalazłem trzy przeciętne sztuki: jednokilogramową - był to dwunastak, 2,7-kilogramową - czternastak oraz 3,5-kilogramową - dwunastak. Zauważyłem też, że przybyło chętnych do zbierania. Uważam, że na to powinna być licencja, bo ktoś bez fachowej wiedzy może zrobić zwierzętom krzywdę.

Reklama

 

Cały wywiad przeczytacie w aktualnym numerze Gazety Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama