Reklama

[NOMINOWANY ARTYKUŁ] Park Narodowy Doliny Dolnej Odry. Korzyści i zagrożenia

Poniżej w całości prezentujemy artykuł, który otrzymał dziś nominację do Grand Press 2024 w kat. dziennikarstwo lokalne i regionalne. Opublikowany został on 27 lutego w Gazecie Gryfińskiej. Do powołania Parku Narodowego Doliny Dolnej wciąż nie doszło, ale pracę zakończył zespół opracowujący model jego funkcjonowania. Chociaż wciąż jest kilka znaków zapytania, wiele kwestii zostało wyjaśnionych. Ministerstwo ogłosiło między innymi, że otulina nie obejmie swoim zasięgiem miasta, ograniczając się jedynie do terenu Międzyodrza. W tym tygodniu do Gryfina przyjeżdża wiceminister Mikołaj Dorożała, aby spotkać się z samorządowcami oraz przedstawicielami wodniaków i wędkarzy.

 

[archiwalny artykuł Gazety Gryfińskiej - emisja 27.02.2024 r.]

 

Wiele mówi się o pomyśle powstania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Grupa inicjatywna rysuje ten projekt w bardzo jasnych barwach, ale zupełnie inaczej postrzegają go inne społeczności związane z tym terenem. Park narodowy może odmienić Międzyodrze, ale będzie mieć również wpływ na życie mieszkańców z pobliskich terenów. Chociaż powstało na ten temat wiele publikacji prasowych o zasięgu regionalnym i krajowym, nikt dotąd nie zadał sobie trudu, aby wysłuchać wszystkich stron i spojrzeć kompleksowo na sprawę, analizując również wszelkie ryzyka. W ubiegłym tygodniu rozmawialiśmy z przedstawicielami grupy inicjatywnej, samorządowcami, rybakami, wędkarzami oraz ekspertami od hydrotechniki, a nawet pracownikiem Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Ten artykuł nie odpowie na wszystkie wątpliwości, ale na pewno pomoże zrozumieć całą ideę, a przede wszystkim zobrazuje możliwe korzyści i zagrożenia wynikające z powstania parku narodowego tuż pod naszym nosem.

Reklama

 

O samym Międzyodrzu, jego walorach i historii pisaliśmy wielokrotnie. Nie będziemy tego powielać. Wszyscy zgodnie przyznają, że to obszar o ogromnym potencjale. Wszakże nie przez przypadek seria badań i ankiet społecznych wyłoniła „Energię Międzyodrza” na główne hasło gminy Gryfino. Żeby znów rozbłysła, należy uprzednio doprowadzić to miejsce do porządku.

Powołany w 1993 roku do życia Park Krajobrazowy Doliny Dolnej Odry okazał się nieskutecznym kierunkiem. Szczecińska dyrekcja zespołu parków krajobrazowych, podlegająca pod Urząd Marszałkowski, nie potrafiła skutecznie uporządkować ok. 6000 ha torfowisk poprzecinanych siecią kanałów, rowów i starorzeczy. Rok temu kilkunastu miłośników przyrody postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Utworzyli nieformalną „Grupę Inicjatywną”, która rozpoczęła promocję przekształcenia parku krajobrazowego w park narodowy. W ich ocenie – to znacznie ułatwi proces rewitalizacji, ale przede wszystkim ochroni unikatową na tym obszarze przyrodę.

Reklama

Sprawy nabrały tempa po październikowych wyborach parlamentarnych. Nowy rząd dał zielone światło dla tej zmiany. O ewentualnym parku narodowym na Międzyodrzu zaczęto regularnie pisać w mediach krajowych. Nikt jednak nie zadał sobie trudu, aby pochylić się nad konsekwencjami dla rybaków, wędkarzy, a przede wszystkim mieszkańców Gryfina, Żabnicy, Czepina, Daleszewa, Radziszewa, Marwic czy Widuchowej.

 

Rybacy widzą to w czarnych barwach

Dziennikarską podróż rozpoczęliśmy od długiej rozmowy z Krzysztofem Grzelakiem, prezesem Rybackiej Spółdzielni Regalica. Zarządza ona wodami o powierzchni 2466 ha na Odrze. Istnieje nieprzerwanie od 1949 roku, zatrudniając aktualnie siedmiu rybaków i jest jedynym już tego typu, wciąż działającym podmiotem na wodach śródlądowych w Polsce. Dlatego zaskoczyła nas odpowiedź na pytanie „Jak wyglądały rozmowy z grupą inicjatywną?”. Okazało się bowiem, że takich w ogóle nie było.

Reklama

Prezes ma żal o to, że nie zainicjowano takowego spotkania. Wszakże powstanie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry będzie miało duży wpływ na ich działalność prowadzoną na Odrze, Regalicy, a przede wszystkim na Międzyodrzu. Nikogo nie powinno dziwić, że Krzysztof Grzelak wypowiada się krytyczne wobec pomysłu utworzenia parku narodowego. Jego zdaniem, będzie to równoznaczne z rozpoczęciem procesu zanikania rybołówstwa na tym terenie, doprowadzając ostatecznie do likwidacji spółdzielni. Skąd tak pesymistyczne nastawienie?

Prezes rybaków przygotował się do rozmowy z nami. Na stół wyłożył ustawy i regulacje prawne - jako jedyny spośród wszystkich naszych rozmówców. Sceptycznie podchodził do teorii o niemieckich wpływach na decyzję o utworzeniu parku narodowego, a w konsekwencji likwidację żeglugi na Odrze. Wskazał nam nawet art. 259 prawa wodnego, które mówi, że wieczyste użytkowanie przez parki narodowe nie może obejmować „gruntów pokrytych wodami granicznymi, gruntów pokrytych wodami śródlądowych dróg wodnych, które są sklasyfikowane wyżej niż klasa I”. To obrazuje, że do sprawy podszedł rzetelnie. Odra i Regalica na wysokości Międzyodrza mają klasę Vb, a więc najwyższą o znaczeniu międzynarodowym.

Reklama

Jego pesymistyczne wizje dotyczą samego Międzyodrza. Rybacy prowadzą tam intensywną działalność i mimo, że mają umowę na dzierżawę tych wód, przejdą one we władanie dyrektora parku narodowego. A to – w ocenie prezesa RS Regalica - oznacza znaczący spadek dochodów, a także brak możliwości zarybiania, które od wielu lat jego spółdzielnia przeprowadza regularnie, rocznie przeznaczając na ten cel ponad 400 tys. zł. Jego zdaniem dyrekcja parku narodowego nie będzie z takim rozmachem realizowała tego zadania. Prezes Grzelak w rozmowie z nami mówił wprost: ograniczenia dostępu na Międzyodrze, czyli teren samego parku narodowego, będzie ogromnym problemem dla dalszego funkcjonowania rybaków.

Wędkarze natomiast będą mogli zapomnieć o nocnym wędkowaniem na terenie parku narodowego – w nocy nie można bowiem przebywać na ich terytorium.

Reklama

 

Widuchowa czeka na konkrety

Chociaż „Grupa Inicjatywna” nie zainicjowała rozmów z rybakami, nie zamknęła się na społeczeństwo. Prowadziła wręcz szeroko zakrojoną kampanię informacyjną, promującą utworzenie parku narodowego. Przygotowane w niej materiały brzmiały niemal bajecznie. Pierwszym zderzeniem ze ścianą społecznego oporu było dla nich spotkanie w Widuchowej.

Okazało się, że tamtejsza ludność boi się proponowanych zmian, a do słownych zapewnień ekspertów ma ogromny dystans. Podobnie było 20 lat temu, gdy Natura2000 obejmowała część miejscowości Widuchowa. Przed tym procesem, podczas konsultacji społecznych, deklarowano, że nie będzie to miało wpływu na życie mieszkańców. Tymczasem od 20 lat właściciele posesji, których teren objęty został Naturą2000 - a mowa o 75% wioski - nie tylko przed rozpoczęciem budowy, ale również np. remontem dachu, muszą występować o zgodę do dyrekcji RDOŚ. Ta może wyrazić sprzeciw, definitywnie blokując działania właścicieli gruntów. 

Reklama

Zazwyczaj – jak mówi nam wójt Widuchowej – RDOŚ na wnioski nie odpowiada, przyjmuje się więc tym samym, to za milczącą zgodę. Jest to jednak duże utrudnienie.

Właśnie Paweł Wróbel był naszym kolejnym rozmówcą. To wielki entuzjasta przyrody, ale jako wójt reprezentujący swoich mieszkańców stawia sprawę jasno: jeśli otulina objąć ma Widuchowę, nie poprze pomysłu utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Przyznaje nam, że ochrona przyrody nie może nieść za sobą tak problematycznych konsekwencji dla mieszkańców.

Reklama

Po tej rozmowie wiedzieliśmy, że kwestia otuliny jest strategiczną sprawą dotyczącą poparcia samorządów dla parku narodowego, co wciąż jest niezbędne do jego utworzenia. Utwierdziła nas w tym przekonaniu również rozmowa z wiceburmistrzem Gryfina.

 

„Studium wykonalności” musi być

10 lutego w Przecławiu doszło do oficjalnego spotkania na temat opisywanej idei, pod nazwą: „Stwórzmy razem Park Narodowy”. Organizatorem była Gmina Kołbaskowo, przy dużym wsparciu „Grupy Inicjatywnej”. Tam zaproszenie w roli gościa dostali m.in. pomijani dotąd rybacy, ale w panelu dyskusyjnym nie uczestniczyli. W debacie udział wzięli przedstawiciele władz samorządowych i centralnych. Przybył m.in. wiceminister klimatu i środowiska, Mikołaj Dorożała.

Reklama

Serię pytań, obrazującą obawy gryfińskiego samorządu, przedstawił uczestniczący w panelu Tomasz Miler. Wiceburmistrz Gryfina dopytywał o szczegóły związane z otuliną, a przede wszystkim modelem funkcjonowania parku narodowego. Konkretnych odpowiedzi jednak nie uzyskał. Padła za to niezwykle istotna deklaracja ze strony wiceministra – powołania zespołu, który będzie analizował sytuację szukając wyjaśnień na wszystkie wątpliwości. Niespełna dwa tygodnie później do gminy Gryfino oficjalną drogą dotarło zaproszenie do prac w tym zespole. Podobno wysłano je również do rybaków.

W ocenie Milera, utworzenie zespołu to kluczowa decyzja, ale jeszcze istotniejsze będzie to, aby władza centralna zleciła wykonanie dokumentu precyzującego w jaki sposób powstanie parku narodowego wpłynie na nasze życie. Opartego na analizie prawnej i obowiązujących regulacjach. Wiceburmistrz uważa, że bez takiego dokumentu, trudno będzie przekonać do zmian na Międzyodrzu kogokolwiek, kto obecnie posiada choćby najmniejsze wątpliwości. Jego zdaniem brak konkretnych informacji obrazujących konsekwencje powstania parku narodowego dla mieszkańców, a przede wszystkim przedsiębiorców, niesie za sobą również ryzyko gospodarcze. Według wiceburmistrza, zgłaszają się do gminy potencjalni inwestorzy zainteresowani np. terenami przy Elektrowni Dolna Odra, ale wobec możliwości objęcia otuliną tego terenu, mogą oni odstąpić od wielomilionowych inwestycji. Podobnie rzecz ma się z drobnymi przedsiębiorcami już działającymi w bliskiej odległości od rzeki. Oni również mogą mieć problem z kolejnymi inwestycjami na… swoich terenach.

Reklama

 

Co z hydrotechniką?

Odbyliśmy również rozmowę z mgr inż. Damazym Stacherą, właścicielem firmy zajmującej się hydrotechniką, ekspertem w tej branży. Pochodzi z Widuchowej i od lat zabiega o rewitalizację Międzyodrza oraz przywrócenie jego funkcji przeciwpowodziowej, czyli doprowadzenia do stanu z 1945 r., poprzez odnowienie infrastruktury hydrotechnicznej.

Uważa, że powołanie parku narodowego, to zły kierunek. Powinien on pozostać parkiem krajobrazowym, a jego modernizacja powinna być przeprowadzona w zakresie, jaki był planowany całkiem niedawno – wówczas, Bank Światowy wyraził zgodę na realizację projektu o charakterze przeciwpowodziowym przyznając na to zadanie ogromne środki (ok. 100 mln zł). Inwestycja, której elementem miała być modernizacja śluz, pogłębienie kanałów i rowów, planowo miała zakończyć się jesienią 2022 roku, ale nigdy się nie rozpoczęła, bo po protestach m.in. ekologów, władze zdecydowały o przesunięciu tych środków na inne zadania.

Reklama

Według Stachery powołanie parku narodowego będzie jednoznaczne z porzuceniem charakteru przeciwpowodziowego Międzyodrza i tym samym prac rewitalizacyjnych na szeroką skalę. Jego zdaniem, tylko realizując projekt sprzed kilku lat, osiągnięte zostaną na tym terenie wszystkie cele: przeciwpowodziowy, przyrodniczy, rolniczy, turystyczny i rybacki. Stachera zorganizował już kilka prelekcji na ten temat, forsując swoją tezę. Wkrótce planuje kolejne spotkania, być może również w Gryfinie, na które zaprasza wszystkich zainteresowanych tematem.

 

Nie chcą źle dla nikogo, ale…

W oczekiwaniu na oficjalne odpowiedzi wysłane do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, odbyliśmy ostatnią i zarazem najdłuższą rozmowę – oczywiście z przedstawicielami „Grupy Inicjatywnej”. Dominik Marchowski i Łukasz Ławicki mieszkają w Gryfinie. To wielcy miłośnicy Międzyodrza, Łukasz Ławicki określa się wręcz jako „Odrofil”. Są przede wszystkim wybitnymi ornitologami, autorami wielu publikacji i pracownikami naukowymi. To właśnie oni wpadli na pomysł powołania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry.

Nie ukrywają, że determinującym czynnikiem ich działania jest chęć ochrony przyrody tego terenu. Gdy zaczęliśmy zadawać im pytania dotyczące zagrożeń wynikających z możliwości powstania parku narodowego, nie odpowiadali jak urzędnicy. Nie padły podczas tej rozmowy odniesienia do konkretnych przepisów czy regulacji prawnych. Jak podkreślali, są jedynie „Grupą Inicjatywną”, a decyzja o powołaniu parku i modelu jego działania, nie należy do nich. „Nie jesteśmy prawnikami”, odpowiadali.

Uważają jednak, że można wypracować taki schemat działalności, który nie będzie zbyt mocno szkodliwy dla rybaków czy wędkarzy. Dalej będą mogli oni łowić w wyznaczonych do tego miejscach, oczywiście przez dyrektora parku. Swoją drogą, wyjątkowo często podkreślali, jak wiele zależeć będzie od kompetencji dyrektora, dając do zrozumienia, że wybór niewłaściwej osoby może nieść za sobą wiele problemów.

Zresztą, wszyscy rozmówcy zwracali uwagę na jego ewentualną sprawczość, de facto, stałby on ponad wszystkimi możliwymi podmiotami, jeśli chodzi o jakiekolwiek decyzje na terenie nie tylko parku, ale również otuliny, czyli ponad wójtami, burmistrzami, starostą czy wojewodą.

Co o otulinie, a więc największych obawach samorządowców, sądzą przyrodnicy? Łukasz Ławicki jest zdania, że wcale nie musi ona zajmować takiej samej powierzchni jak park narodowy. Jego zdaniem swoistą otulinę tworzy rzeka, a skoro władze Widuchowej czy Gryfina nie chciałyby jej na swoim terenie, to w większym stopniu mogłaby ona zostać wyznaczona w Kołbaskowie, które wyraża na nią zgodę. Swoją drogą, Gmina Kołbaskowo jest tak pozytywnie nastawiona do tego projektu, że tamtejsza rada podjęła już uchwałę intencyjną, czyli zgodę na utworzenie na jej terenie parku narodowego. Samorządowcy z Widuchowej i z Gryfina zapowiedzieli, że takie decyzje powinny zapaść dopiero po zakończeniu prac wspomnianego zespołu.

Wracając do otuliny - przyrodnicy wskazują również przykład po stronie niemieckiej, tam w bliskim sąsiedztwie parku narodowego (w okolicy Schwedt) funkcjonują zakłady produkcyjne o szkodliwym oddziaływaniu na środowisko. Regulacje prawne w Polsce są jednak inne niż w Niemczech, ale nasi rozmówcy twierdzą, że powołanie pierwszego od ok. 20 lat parku narodowego, będzie idealną okazją do tego, aby znowelizować je w tym zakresie.

 

Rewitalizacja – ale do jakiego stanu?

Długo dopytywaliśmy przyrodników o model funkcjonowania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Nie chcieli na tym etapie udzielić konkretnej informacji. Uważają jednak, że większa część parku powinna być niedostępna dla ludzi, czyli pozostać terenem dzikim. Na mniejszej części można utworzyć szlaki piesze dla turystów. Część śluz można przywrócić do użytku, aby woda w kanałach była lepiej natleniona, a proces udrożnienia kanałów wystarczy przeprowadzić punktowo. Podkreślają, że w tej kwestii mają dość zbieżne stanowisko do rybaków. Mimo, że jako „Grupa Inicjatywna”, nie dotarli jeszcze do siedziby spółdzielni rybackiej, liczą na współpracę i obecność rybaków w tworzonym przez ministerstwo zespole.

Gdy dopytywaliśmy ich o proces rewitalizacji Międzyodrza, przyznali, że może on potrwać latami. Pieniądze z ministerstwa przeznaczane są na bieżące wydatki parków narodowych, głównie administracyjne. Na prace modernizacyjne środków należy szukać w projektach unijnych. Nie ma więc pewności, czy i w jakim zakresie, dojdzie do naprawy urządzeń hydrotechnicznych po powołaniu parku narodowego.

Nie będzie dla tego żadnej gwarancji, choć zdaniem Marchowskiego i Ławickiego, jeden podmiot, zarządzany przez jednego człowieka (przy współpracy z radą naukową), posiadający władzę na terenie całego obszaru, będzie mógł znacznie łatwiej pozyskać środki zewnętrzne na rewitalizację, niż obecnie zespół parków krajobrazowych, zwłaszcza, że na jego terenie grunty posiada kilka podmiotów, co nie sprzyja jakimkolwiek procesom inwestycyjnym. Z tym trudno się nie zgodzić.

 

Co dalej?

Jak widać, znaków zapytania wciąż jest wiele. Komunikacja i uszczegółowienie projektu związanego z powołaniem parku narodowego, jest teraz po stronie ministerstwa. Kluczowe będą więc prace zespołu powołanego przez ministra. Gmina Gryfino zachęca do zgłaszania się interesariuszy, których interesy będzie reprezentować. My natomiast, deklarujemy, że na bieżąco postaramy się przedstawiać efekty pracy tegoż zespołu, stopniowo rozwiewając wątpliwości i przede wszystkim czerpiąc informację – tak jak w tym artykule – od wszystkich stron tej układanki. Jeśli wypracowany zostanie kompromis, a rady gmin (Widuchowej i Gryfina) przegłosują uchwałę intencyjną, to rząd potrzebować będzie ok. 40 tygodni na utworzenie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry.

Tuż przed oddaniem do druku tego numeru gazety, otrzymaliśmy odpowiedzi z Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Wszystkie wypowiedzi publikujemy poniżej.

• Kamil Miler

 

Wypowiedzi

Mówi Krzysztof Grzelak

Prezes Rybackiej Spółdzielni Regalica

Myśmy jako rybacy, jako spółdzielnia, w ogóle nie rozmawiali z grupą inicjatywną. Nikt do nas nie przyszedł, aby przedstawić swoje wizje, zapytać się co o tym sądzimy, czego się boimy. Tymczasem to my zarządzamy ogromnym obszarem wodnym, również na Międzyodrzu, prowadząc tam aktywną gospodarkę rybacką. Rozumiem, że grupie inicjatywnej zależy głównie na ochronie przyrody, ptactwa, ale na ochronie ryb powinno chyba również, prawda? Przecież to my od lat realizujemy zarybianie tych akwenów. Stale pozyskujemy na to pieniądze, rewitalizując pod tym kątem rzekę. Na lata 2023 i 2025 mamy zaplanowane na to środki w wysokości 1,08 mln zł. To tylko kwota na zakup narybku, bo my jako spółdzielnia i rybacy bierzemy na siebie pozostałe koszty zarybiania. Co roku wpuszczamy narybek głównie na Międzyodrzu, bo tam ma on idealne warunki do rozwoju. Jeśli powstanie tam park narodowy, zarybianie będzie po stronie dyrekcji parku. Wątpię, aby realizowano to w takim zakresie jak my dotychczas.

Gdy powstanie park narodowy, jego dyrekcja nie pozyska już środków na rewitalizację tych akwenów pod kątem przeciwpowodziowym. O tym będzie można zapomnieć. Tymczasem Wody Polskie, czyli RZGW Szczecin, przygotowuje się do złożenia wniosku na rewitalizację Międzyodrza z programu Life z dotacji unijnych, właśnie pod kątem przeciwpowodziowym, czyli realizację tego, co było kiedyś obiecane i na co były już zapewnione środki z Banku Światowego, które potem dziwnie zniknęły, a inwestycja upadła. Jeżeli powstanie park narodowy, to tereny te automatycznie przejmie dyrekcja parku i plany Wód Polskich trafią do kosza. Dlaczego o tym nikt nie mówi? Dlaczego do panelu dyskusyjnego w Przecławiu nie zaproszono Wód Polskich, które są właścicielem tych terenów? Ich przedstawiciele, podobnie jak my, otrzymali tam zaproszenie na widownię, jedynie roli gości. Szkoda, że pomimo obietnic, i znajdziemy się zespole roboczym powołanym przez ministerstwo, prawdopodobnie pominięto nas.

Nie będę ukrywał, że dla nas, wizja utworzenia parku narodowego, to w dłuższej perspektywie zagrożenie dalszego funkcjonowania spółdzielni i w ogóle rybołówstwa na tych terenach. A mamy obecnie siedmiu rybaków, którzy zatrudniają pomocników. Owszem, dalej będziemy mogli prowadzić działalność na rzece, to nieprawda również jak niektórzy sugerują, że żegluga śródlądowa na Odrze będzie zagrożona. Jasno precyzuje to ustawa. My również będziemy mogli działać dalej na rzece, natomiast ogromnie martwi nas możliwe zamknięcie przed rybakami wód Międzyodrza. Często z nich korzystamy, choćby przy wyższym stanie wody w rzece czy silnym prądzie. Międzyodrze stanowi dla nas niemal 90% terenów działalności. Bez niego, nie przetrwamy, a rybołówstwo śródlądowe u nas przestanie być opłacalne.

 

Mówi Paweł Wróbel

Wójt Widuchowej

Konferencja w Przecławiu była potrzebna, bo uświadomiła nieco nas, jako samorządowców i mieszkańców, ale również pozwoliła zrozumieć pracownikom ministerstwa, że nie jest to łatwa sprawa i są zwolennicy oraz przeciwnicy powołania parku narodowego. Mogłem to też zauważyć podczas spotkania mieszkańców Widuchowej z grupą inicjatywą. Od tego momentu całą akcję informacyjną powinno przejąć ministerstwo, które jest decydentem w tej sprawie. Takie są ogólne konkluzje po spotkaniu w Przecławiu. Liczymy na dobrą pracę tworzonych zespołów roboczych. Ministerstwo powinno zebrać wszystkie obawy mieszkańców i wytłumaczyć im, jak to będzie wyglądało. W opinii publicznej pojawia się mnóstwo nieprawdziwych informacji, np. takich, że jako gminy, będziemy płacić połowę pieniędzy na powstanie parku narodowego. Są one rozpowszechniane celowo, by wypaczyć sens tego pomysłu. Rolą ministerstwa jest precyzyjna komunikacja i wyjaśnienie konsekwencji powstania parku.

Jako samorząd mamy oczekiwania podobne z gminą Gryfino. Dla mnie postulatem bazowym, absolutnie podstawowym, jest całkowity brak otuliny, która mogłaby powodować potencjalne niedogodności dla mieszkańców. Nasza gmina w 75% objęta jest obszarem Natura2000 i wszystko obecnie trzeba uzgadniać z RDOŚ, co momentami jest absurdalne i powoduje wydłużenie wszystkich procedur związanych np. z wydawaniem warunków zabudowy i innych pozwoleń. RDOŚ albo czeka do ostatniego dnia, albo wykorzystuje milczące zgodę, czyli zazwyczaj ludzie czekają 21 dni na odpowiedź. Podobny problem może być w przypadku otuliny parku narodowego, dlatego jesteśmy jej przeciwni.

Co ważne, grupa inicjatywna również postuluje, aby park narodowy obejmował tylko teren Międzyodrza i kończył się na brzegu rzeki, aby ona też nie była objęta otuliną. Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, czy to możliwe. Pan minister zapewniał, że wezmą te postulaty pod uwagę. Jako przykład może tutaj posłużyć Karpacz - granica parku narodowego kończy się tam praktycznie przy samym mieście. W Biebrzańskim Parku Narodowym, który obejmuje kilka gmin w trzech powiatach, jest tak zwana izolacja, miejscowości są tam zupełnie wycięte z otuliny. Na tych przykładach widać, że to realne.

Bardzo zależy mi na ochronie przyrody, uważam jednak, że otulina, która sięgałaby Marwic czy Widuchowej, czyli przeszła przez rzekę, jest totalnym absurdem. Po rozmowach z mieszkańcami mój warunek jest jeden – absolutnie żadnej otuliny. Podobnie sprawa tyczy się dostępu do Międzyodrza dla wędkarzy i rybaków. To dwie bardzo ważne grupy, których zdanie jest także kluczowe, bo na co dzień korzystają z tego obszaru. Liczę się z głosami mieszkańców i nie chcę uszczęśliwiać ich na siłę. Chciałbym też podkreślić, że jestem za odtworzeniem stanu Międzyodrza do czasów międzywojennych, gdy okoliczne miejscowości, w tym Widuchowa, żyły z gospodarki i turystyki, bo np. była możliwości żeglugi. Uważam, że powołanie parku narodowego, który dopuszczałby takie możliwości, to szansa dla Widuchowej i całego regionu. Większy ruch turystyczny można skapitalizować, ludzie też dostrzegają takie możliwości, ale muszą mieć zapewnienie, że otulina nie pogorszy ich codziennego życia.

 

Mówi Tomasz Miler

Wiceburmistrz Gryfina

Podczas debaty zadałem wiceministrowi pytanie: w jakim reżimie prawnym Park Narodowy Doliny Dolnej Odry, będzie powoływany? Bo mówi się dużo o tym, że obecne przepisy, które są trudne - co pewnie ma wpływ na to, że od 20 lat w Polsce nie powstał żaden nowy park narodowy - będą zmienione. A jeżeli zmienione, to w jaki sposób? Nie wiemy dzisiaj czy veto samorządowe i prawo twardego decydowania przez samorządy, zostanie zachowane czy nie? Nie otrzymaliśmy również jednoznacznej odpowiedzi od ministra, w jaki sposób ten park będzie powołany - na mocy starych przepisów czy będą czekać na nowe?

Przyrodę chcą chronić wszyscy. To sprawa wspólna i oczywista. Ale konsekwencje powołanie PNDOO, powinno być jasne dla wszystkich interesariuszy, którzy korzystają z tego terenu, zanim decyzja zostanie podjęta. Diagnozujemy trzy ryzyka.

Największe to otulina. Co z właścicielami nieruchomości położonych przy rzece? Mowa o mieszkańcach Gryfina, Krajnika, Nowego Czarnowa, Czepina, Radziszewa, Żabnicy czy Mniszek. Duża część naszych mieszkańców żyje przy rzece – jeśli ich posesje mają się znaleźć w otulinie, oni muszą wiedzieć, co to dla nich oznacza. Czy będą ograniczenia związane z budową lub rozbudową domów? W Widuchowej Natura2000 w ten sposób blokuje mieszkańców i są oni zdecydowanym przeciwnikiem otuliny. A z moich informacji wynika, że w chwili obecnej nie można zrobić parku bez otuliny. Z kolei wójt Kołbaskowa, chce jak najszerszej otuliny, bo nie zależy im na procesie osiedleńczym wzdłuż rzeki.

Druga sprawa to wpływ na gospodarkę. Wielu przedsiębiorców funkcjonuje wzdłuż rzeki. Czy z powodu powołania PNDDO będą narzucone na nich dodatkowe ograniczenia? Jeżeli tak, to należy konkretnie powiedzieć: jakie? Dzisiaj mam taką sytuację, że przychodzi do mnie inwestor z Irlandii, który chce postawić fabrykę przy Elektrowni Dolna Odra, a naprawdę chce, to prawdziwy przykład z życia wzięty, i nie wiem co mu powiedzieć? Jakie będą skutki powołania parku narodowego dla inwestora podejmującego decyzję na setki milionów złotych? Musi być więc dokument określający te sprawy, dopominamy się o niego. Grupa Inicjatywna wykonała swoją pracę świetnie, ale pałeczkę w zakresie formalności musi przejąć ten, kto powołuje park, czyli ministerstwo.

Wiceminister podczas debaty zapowiedział powołanie zespołu, który ma nad tym pracować. W ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy do niego oficjalne zaproszenie. Jako władze gminy Gryfino chcemy zadbać o to, aby każdy, którego interes może być naruszony, miał prawo uczestniczyć w tym procesie. Dlatego zbieramy listę wszystkich interesariuszy, np. sołtysów, wędkarzy, przedsiębiorców - my będziemy ich reprezentować i informować o przebiegu prac zespołu.

Podczas debaty minister powiedział, że po podjęciu przez rady gmin uchwały intencyjnej, wyrażającej zgodę na powołanie parku narodowego na jej terenie, potrzeba 40 tygodni na dokończenie spraw formalnych. A wiec prawie rok. Widuchowa i Gryfino nie kwapią się do takiej uchwały. Nie będzie raczej takich projektów uchwał, dopóki nie zakończą się prace zespołu.

Należy też ustalić jak funkcjonować ma park narodowy na Międzyodrzu. Czy część kanałów zostanie przywrócona do funkcji retencyjnej? Do dziś nikt nie przedstawił konkretnego kierunku. Rewitalizacja? Na wszystkie parki narodowe w Polsce rząd przeznacza rocznie ok. 100 mln zł, tymczasem obecnie koszt rewitalizacji Międzyodrza szacować trzeba na co najmniej 200 mln zł. Najpierw powinniśmy przygotować komplet dokumentów, w tym inwentaryzacje przyrodnicza, model hydrologiczny, plan tego jak Miedzyodrze ma docelowo wyglądać, a potem ruszyć z konkretnymi konsultacjami.

 

Mówi Dominik Marchowski

Ornitolog, adiunkt w Muzeum i Instytucie Zoologii PAN, jeden z założycieli grupy inicjatywnej powstania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry

 

Dlaczego powstała grupa inicjatywna promująca ideę utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry?

Park narodowy na tym terenie o mało nie powstał już w latach 90. Przez ostatnie dekady niewiele się tu działo. To zapomniany teren. Pewnego dnia stwierdziliśmy z Łukaszem Ławickim, że coś trzeba z tym zrobić. Przecież nawet przyrodnicze organizacje w Polsce nie wiedzą o istnieniu Międzyodrza. I to jest kluczowa rola naszej grupy inicjatywnej – aby pokazać ludziom w Polsce, że to piękne i ważne miejsce, chcemy, aby Międzyodrze zostało zauważone, a jego walory uwypuklone dzięki powołaniu parku narodowego.

 

O rybakach i wędkarzach

Rybacy i wędkarze w takim samym zakresie będą mogli korzystać z Regalicy i Odry Zachodniej. W parkach narodowych dopuszczone jest wędkarstwo i rybołówstwo, ale tylko w wyznaczonych miejscach. Oczywiście, są obecnie jak i będą w przyszłości pewne ograniczenia i tego nie chcemy ukrywać. Obawy rybaków są też takie, że ok. 80-90% terenu Międzyodrza zostanie wyłączone z użytku, ale musimy sobie uświadomić, że to w większości już jest ląd i stale go przybywa, a rybacy operują tam w coraz mniejszym zakresie. Międzyodrze faktycznie należy traktować jako schronienie dla ryb, w którym będą mogły mieć swoje tarło i jestem przekonany, że takie podejście spowoduje zwiększenie populacji ryb. Zarybianie prowadzić będzie właściciel terenu, czyli dyrekcja parku narodowego przy ścisłej współpracy z rybakami.

 

Dlaczego grupa inicjatywna nie nawiązała dotąd dialogu z rybakami?

Jesteśmy grupą nieformalną, która ma pewną wizję, przedstawiamy jak to może wyglądać, być może będziemy mieli wpływ na kształtowanie się parku narodowego, ale nie występujemy jako podmiot powołujący park. To zadanie ministerstwa. Ogłosili niedawno, że powołany zostanie zespół. Chciałbym, żeby byli w nim również gryfińscy rybacy. Liczymy na współpracę z nimi. Oczywiście, w zespole będziemy również my jako grupa inicjatywna.

 

Odbiór społeczny inicjatywy powołania PNDDO

Niedawno Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny przeprowadził badania zainteresowania  społeczeństwa losami obszarów chronionych. Wyniki były takie, że dla około 80% mieszkańców jest to obojętne. Natomiast dyskusja toczy się wśród 20%, z czego możemy luźno przyjąć, że 15% to zwolennicy ochrony przyrody, a 5% to przeciwnicy.

 

Mówi Łukasz Ławicki

Ornitolog, jeden z założycieli grupy inicjatywnej powstania Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry

 

Największe zalety utworzenia parku narodowego

Dyrekcja parku narodowego będzie zarządzała całym obszarem. Aktualnie ten obszar należy do kilku podmiotów, z czego w naszej ocenie głównie wynikają zaniedbania na Międzyodrzu. Mając realnego gospodarza, który będzie odpowiadał za cały obszar łatwiej będzie nim zarządzać. Można wówczas skuteczniej zabiegać o pozyskanie środków z różnych programów na rewitalizację Międzyodrza. Park narodowy, to również marka, która niewątpliwie przyciągnie turystów. Przedsiębiorcy, będą mogli to wykorzystać. Przy parku powstanie rada naukowa, która będzie obradować i zastanawiać się nad tym, co i w jaki sposób zrobić.

 

Odtworzenie większości kanałów?

Na wiele z nich nie da już się w tej chwili wpłynąć. Rewitalizacja kanałów raczej nie obejmie całego obszaru, będą to wybrane fragmenty. Stare, zaniedbane urządzenia hydrotechniczne, które od lat 80. nie były konserwowane utrudniają przepływ, dlatego trwa proces lądowacenia Międzyodrza. Wystarczyłoby kilka prostych zabiegów, żeby ten przepływ przywrócić, oczywiście, to musiałyby być poprzedzone badaniami i analizą hydrotechniczną. W niektórych miejscach wystarczyłyby dobrze zaprojektowane punktowe działania. Zasadniczo, postulaty, które w tym zakresie proponujemy jako przyrodnicy, są zbieżne na przykład z rybakami.

 

Skąd na to środki?

Rząd przeznacza środki głównie na cele administracyjne, a pieniądze na modernizację parki zdobywają z przeróżnych  programów. Liderem w tym zakresie jest Karkonoski Park Narodowy, który rocznie potrafi zdobyć kilkadziesiąt milionów złotych. Stworzyli z tych środków dodatkowe budynki, edukację ekologiczną. Wiele zależy od tego jak prężnie działa dyrektor danego parku. W KPN zatrudnionych jest kilka osób, które zajmują się tylko pozyskiwaniem środków na inwestycje i jest największym zleceniodawcą usług zewnętrznych w regionie. Powstanie parku narodowego nie oznacza momentalnego rozpoczęcia działań rewitalizacyjnych. Samo przygotowanie procesu rewitalizacji, przeprowadzenie wszelkich badań, przygotowanie projektu, może potrwać kilka lat. Powołanie parku narodowego, to podstawa do zmian, natomiast przy złym dyrektorze, może być tak, że dalej nic nie będzie robione.

 

Otulina

Jej obszar jest do ustalenia. To nie jest tak, że ustawowo musi być taki sam lub większy teren jak park narodowy. Otulina może, ale nie musi być. Jak ona ma wyglądać w danej gminie, to jest do uzgodnienia. Pamiętajmy o tym, że ostatni park narodowy w Polsce powstał 20 lat temu. Być może wypracujemy nowy model, bazujący na zupełnie nowych rozwiązaniach. Myślę, że ministerstwo będzie otwarte na innowacyjne rozwiązania. Pamiętajmy o tym, że to oddolna inicjatywa, a do tej pory parki narodowe, były tworzone odgórnie.

 

Mówi Hubert Różyk

Rzecznik prasowy Ministerstwa Klimatu i Środowiska

 

Kto będzie w zespole?

Zgodnie z zapowiedzią z konferencji MKiŚ podjęło prace nad utworzeniem Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Do przedstawicieli świata nauki, jednostek samorządu terytorialnego oraz grupy inicjatywnej zostało wystosowane zaproszenie do wzięcia udziału w pracach zespołu roboczego ds. utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, który, po przeprowadzeniu niezbędnych analiz przedstawi ocenę korzyści i kosztów wynikających z propozycji utworzenia parku narodowego w omawianej lokalizacji. Prowadzone będą także konsultacje ze stronami zainteresowanymi utworzeniem parku narodowego, w szczególności z jednostkami samorządu terytorialnego oraz podmiotami prowadzącymi działalność w obszarze projektowanego parku narodowego.

W pracach zespołu, z głosem doradczym, będą mogli uczestniczyć także zaproszone przez przewodniczącego zespołu, z jego inicjatywy lub na wniosek członka zespołu, osoby, których wiedza i doświadczenie mogą być przydatne do wykonywania zadań zespołu

 

Kiedy ewentualne powołanie parku?

Tworzenie parków narodowych musi być realizowane we współpracy i przy zaangażowaniu lokalnych społeczności. Chroniąc przyrodę, w tym tworząc parki narodowe niezwykle ważne jest, aby budować wzajemne porozumienie i zwiększać akceptację dla idei ochrony przyrody i idei parków narodowych w społeczeństwie. Nie ma bowiem skutecznej ochrony przyrody bez akceptacji społecznej. Tym samym podstawą tworzenia i powiększania parków narodowych będzie dialog ze wszystkimi zainteresowanymi podmiotami, w szczególności z jednostkami samorządu terytorialnego. To wszystko sprawia, że obecnie nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi dotyczącej tego kiedy i gdzie powstanie kolejny park narodowy. Wszelkie decyzje w sprawie tworzenia parków narodowych lub zwiększania ich powierzchni, będą komunikowane społeczeństwu.

 

Musi być zgoda samorządów?

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody określenie i zmiana granic parku narodowego może nastąpić po uzgodnieniu z właściwymi miejscowo organami uchwałodawczymi jednostek samorządu terytorialnego, na których obszarze działania planuje się powyższe zmiany. To oznacza, że jednostki samorządu terytorialnego wszystkich szczebli (gmina, powiat, województwo) muszą wyrazić zgodę na określenie granic parku narodowego na swoim obszarze. Stanowisko organów uchwałodawczych jednostek samorządu terytorialnego jest wyrażane w drodze uchwały rady gminy, rady powiatu oraz sejmiku województwa. Sprzeciw danej jednostki samorządu terytorialnego uniemożliwia określenie granic parku narodowego na jej obszarze.

 

Musi być otulina?

Ustawa o ochronie przyrody stanowi, że rozporządzenie Rady Ministrów określające granice parku określa także otulinę parku narodowego. Tym samym, jej określenie jest obligatoryjne, przy czym ustawa nie wskazuje, że otulina ma mieć konkretne parametry np. wielkość.

 

O czym decydować będzie dyrektor parku?

Zgodnie z przepisami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu dla nieruchomości położonej w otulinie parku narodowego może być wydana po jej uzgodnieniu z dyrektorem tego parku. Decyzja o pozwoleniu na budowę nie podlega uzgodnieniu z dyrektorem parku narodowego.

 

Jaki model funkcjonowania parku narodowego? Co z rewitalizacją Międzyodrza?

Te kwestie będą przedmiotem analizy zespołu ds. utworzenia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Zespół wypracuje propozycję m.in. granic parku narodowego i jego otuliny, własności działek wchodzących w obszar projektowanego parku narodowego, rodzajów użytków gruntowych oraz wartości przyrodniczych i rodzajów działań ochronnych, które są niezbędne do ich zachowania. Analizowane będą także różne sposoby gospodarowania na tym obszarze. Po zakończeniu prac zespół przedstawi ocenę korzyści i kosztów wynikających z propozycji utworzenia parku narodowego w omawianej lokalizacji.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/12/2024 09:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama