Reklama

Michał M. zasłania się brakiem pamięci. Jest nagranie z miejsca zdarzenia

W Sądzie Rejonowym w Gryfinie odbyła się pierwsza rozprawa, mająca wyjaśnić okoliczności tragicznej śmierci Oskara Gajewskiego. Oskarżony Michał M. zasłaniał się niepamięcią, a kluczowy dla sprawy świadek nie stawił się na wezwanie sądu. Pojawiły się też nowe dowody, w tym nagranie z miejsca zdarzenia

We wtorek 21 marca na ławie oskarżonych zasiadł 24-letni mieszkaniec Szczecina. Michał M. próg budynku sądu przy ul. Grunwaldzkiej przekroczył bez asysty funkcjonariuszy i kajdanek na przegubach dłoni. Gdy po półrocznym uwięzieniu otrzymał możliwość wpłacenia poręczenia majątkowego, skorzystał ze sposobności. W grudniu 2022 r. uiścił kaucję i Boże Narodzenie, zamiast w areszcie, spędził w domu, ciesząc się iluzją wolności. Wymiar sprawiedliwości nie zamierzał jednak o nim zapomnieć.

- Do Sądu Rejonowego w Gryfinie wpłynął akt oskarżenia wobec M.M., któremu zarzucono popełnienie występku kwalifikowanego z art. 177 par. 2 kk w zw. z art. 178 par. 1 kk, czyli spowodowania przez znajdującego się  w stanie nietrzeźwym oskarżonego wypadku komunikacyjnego, w którym śmierć poniósł pokrzywdzony - przekazał Michał Tomala, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Reklama

 

Oskarżony zły na… ojca Oskara

Tragiczne zdarzenie miało miejsce 25 czerwca 2022 r., na drodze między Radziszewem a Łubnicą. Oskar Gajewski spędził noc z przyjaciółmi, bawiąc się nad rzeką, w miejscu spotkań tamtejszej młodzieży. O tym, co działo się później, wiadomo niewiele. Poza tym, że w momencie przybycia służb na miejsce zdarzenia (po godz. 6.00), 20-latek znajdował się pod samochodem „na szczecińskich blachach”.

Zdaniem śledczych, Oskar miał leżeć/spać nieprzytomny przy torach, a prowadzący samochód, z powodu upojenia alkoholem, nie zauważył „przeszkody na drodze”.

Reklama

- W wyniku potrącenia, przez pojazd, prowadzony przez oskarżonego,  pokrzywdzony doznał bardzo poważnych obrażeń ciała, które doprowadziły do jego śmierci. Oskarżony w chwili zdarzenia był nietrzeźwy, niewłaściwie obserwował przedpole jazdy i potrącił pieszego. Oskarżonemu za popełnione przestępstwo grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności – tłumaczy M. Tomala.

Z aktem oskarżenia nie zgadza się rodzina zmarłego. Jej zdaniem, jest wiele przesłanek, które mogą świadczyć o zupełnie innym przebiegu tragicznego zdarzenia i roli, jaką miał w nim odegrać oskarżony Michał M.

Reklama

Od momentu zatrzymania zasłania się niepamięcią. Na niej opierać się zdaje zresztą cała „linia obrony”, w czym „pomóc ma” fakt, iż w czerwcowy poranek badanie na obecność alkoholu w jego organizmie, wykazało 1,7 promila. W sali Sądu Rejonowego 24-latek wysnuł zresztą przypuszczenie, że 25 czerwca, to wcale nie on musiał znajdować się za kierownicą auta. Samochód wprawdzie jest jego własnością, lecz w momencie śmiertelnego potrącenia przebywać w nim miała jeszcze jedna osoba. Bliski kolega, zarówno oskarżonego, jak i zmarłego.

Wtorkowe przesłuchanie Michała M. miało tragikomiczny wymiar. W pewnym momencie oskarżony stwierdził bowiem, że ojczym Oskara… blokuje jego piłkarską karierę. Marcin Cholewa jest prezesem i trenerem Odrzanki, a więc zespołu, w którym grał Michał M. Podczas rozprawy 24-latek wyraził poirytowanie faktem, iż władze klubu z Radziszewa nie zgodziły się na oddanie jego karty zawodniczej jednej ze szczecińskich drużyn. A bez tego M. nie może wrócić na boisko…

Reklama

Wysoki Sąd upomniał oskarżonego., akcentując, że nie stanowi to żadnego związku z omawianą sprawą. Sytuacja ta wiele mówi jednak o postawie Michała M. Mimo upływu dziewięciu miesięcy nie wyraził skruchy, ani nawet nie zgodził się na odbycie rozmowy z bliskimi zmarłego. A miał ku temu wiele okazji. Od momentu wyjścia z aresztu przebywał w Radziszewie kilkukrotnie, w tym ostatniego dnia poprzedniego roku. Podczas sylwestrowej nocy bawił się… 200 metrów od domu, w którym mieszkają rodzice Oskara.

 

Świadek się nie stawił

Reklama

Podczas pierwszej rozprawy sąd przesłuchał też troje świadków: Annę Gościniec i Marcina Cholewę (rodzice zmarłego 20-latka) oraz policjantkę, która pracowała na miejscu zdarzenia. Zeznania złożyć tego dnia miał również 29-latek, który w czerwcowy poranek wracał znad rzeki razem z Oskarem i Michał M. Gdy jego kolega znalazł się pod kołami samochodu, mężczyzna nie poczekał jednak na przyjazd policji. Przed godziną 7.00 został zarejestrowany przez kamerkę, znajdującą się przy warsztacie samochodowym, gdy zapłakany wracał do domu. Od tamtego momentu, co najmniej dwukrotnie zmienił miejsce zamieszkania. To istotne, gdyż we wtorek 21 marca 2023 r. nie stawił się na wezwanie sądu. Nie oznacza to jednak, że sytuacja powtórzy się podczas drugiej rozprawy. Mowa o wojskowym, więc nie będzie problemu z jego namierzeniem i doprowadzeniem na kolejną rozprawę.

Cała sytuacja posiada dodatkowy ciężar dla ojczyma zmarłego. Zarówno Michał M., jak i 29-letni świadek, w momencie tragedii, byli zawodnikami Odrzanki Radziszewo oraz bliskimi kolegami Oskara. Dziś są natomiast jedynymi osobami, które znają okoliczności śmierci jego syna. Obaj zasłaniają się niepamięcią. „Zerwanym filmem”, spowodowanym ilością wypitego alkoholu. Podczas zeznań mówili zresztą, że nie pamiętają nawet, czy Oskar rzeczywiście przebywał z nimi tego wieczoru nad rzeką. A jest to niepodważalny fakt, co potwierdzają inne osoby, które opisywanej nocy bawiły się nad łubnickim odcinkiem Odry.

Reklama

 

Nowe dowody w sprawie

Od dnia wypadku narracja, którą przybrały media, mówiła o tragicznym wypadku. Potrąceniu, a nawet efektach „głupiej” zabawy (Oskar miał siedzieć na masce i zostać wciągnięty pod pojazd). Zdaje się, że „okoliczności” udzieliły się także śledczym.

Materiały ze śledztwa ograniczają się bowiem do kilku kartek, wśród których próżno szukać badań kryminalistycznych z miejsca zdarzenia, pojazdu, pod którym zginął Oskar, ani opinii biegłych.

- Dlatego moja klientka z dużym uznaniem przyjęła decyzję sądu, uwzględniającą złożone przez nas nowe wnioski dowodowe – mówi mecenas Roland Adamiak, pełnomocnik rodziny Oskara.

Reklama

W jego opinii, zawnioskowane dowody, w powiązaniu z przesłuchaniem świadków, doprowadzą do ustalenia wszystkich okoliczności poprzedzających tę tragiczną chwilę.

- Jest to tym bardziej ważne, gdyż istotna część z tych dowodów, to dowody nowe, które nie były przeprowadzane na etapie postępowania przygotowawczego. Już po pierwszej rozprawie można zauważyć, iż Sąd Rejonowy prowadzi to postępowanie i będzie je prowadził, z niezwykłą drobiazgowością, atencją i zrozumieniem dla ogromnej tragedii, która spotkała rodzinę śp. Oskara. Dla jego najbliższych najważniejsze jest ustalenie wszystkich faktów związanych z tym tragicznym zdarzeniem i w naszej ocenie decyzje dotychczas podjęte przez sąd pozwolą na dokonanie tych ustaleń – komentuje mecenas Adamiak.

Reklama

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, jednym z dowodów jest krótki materiał wideo, który został nagrany kilka minut po śmierci Oskara przez… Michała M. O „filmiku z miejsca zdarzenia” mówiono już kilka dni po tragedii. Jego treść znamy jedynie z opowieści, wobec czego powstrzymamy się od opisu. Przynajmniej do czasu, aż nagranie zostanie upublicznione.

 

Można obserwować rozprawę

Prawdopodobnie stanie się to podczas kolejnej rozprawy. Jej termin został wyznaczony na czwartek 18 maja.

- Tego dnia sąd zaplanował przesłuchanie kilkunastu świadków, w tym, w naszej ocenie, kluczowych z punktu widzenia ustalenia całościowego przebiegu zdarzenia – mówi mecenas Adamiak, dodając że również podczas kolejnych rozpraw, z tych samych względów, zeznania złoży bardzo ważna grupa świadków „zawnioskowanych” przez rodzinę zmarłego.

Reklama

Proces odbywa się jawnie, wobec czego istnieje możliwość obserwowania jego przebiegu.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama