„W którym miejscu w Krakowie przebiega futbolowa granica?”. M.in. na to pytanie postanowił odpowiedzieć dr Piotr Trzepacz. 46-letni naukowiec, pochodzący z Radziszewa, poświęcił dwie dekady życia na przeskanowanie przestrzeni kilkudziesięciu miast na pięciu kontynentach. Wyniki wieloletniej pracy opublikował w monografii „Geografia miasta chuliganów. Futbolowe graffiti w czytaniu zachowań terytorialnych”
Piotr Trzepacz pochodzi z Radziszewa i jak akcentuje, cały czas jest emocjonalnie związany z rodzinnymi stronami. Opuścił je w 1999 roku, gdy podjął studia w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 22 lat mieszka natomiast w Krakowie, gdzie ukończył doktorat, a następnie został zatrudniony w Instytucie Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Tematyką kibicowską zainteresował się już w 2004 r., czyli w momencie, gdy zamieszkał w Grodzie Kraka.
- Dużo spacerowałem, by poznać nowe miejsce. Kraków kojarzył mi się z miastem kultury, średniowieczną zabudową centrum, klimatycznymi kawiarenkami i antykwariatami. Jednak po opuszczeniu Starego Miasta poczułem się, jakbym wchodził do zupełnie innego świata. Nie zdawałem sobie sprawy, w jak ogromnym stopniu miasto jest pokryte przez kibicowską symbolikę. Graffiti oraz napisy związane z klubowymi preferencjami znajdowały się dosłownie na każdym kroku. Wprost zalewały miejską przestrzeń. Zaskoczyła mnie skala tego zjawiska – przyznaje.
Gdy pierwszy szok minął, postanowił bliżej przyjrzeć się sportowym sympatiom mieszkańców Krakowa.
- Wcześniej spędziłem pięć lat w Toruniu, więc nieobcy był dla mnie klimat miasta, w którym sympatie kibicowskie są sprawą najwyższej wagi, a wyraża się je również na ścianach. W Toruniu chodziło jednak o żużel i rywalizację, nie tylko sportową, z pobliską Bydgoszczą. Miałem świadomość, że Kraków również jest podzielony kibicowsko (zarówno pod względem sportowym, jak i pozasportowym) przez fanów Wisły i Cracovii. Zaskoczyła mnie jednak skala zjawiska. Zacząłem zastanawiać się, czy w jakiś sposób mówi to o mieście. Zadałem sobie pytanie, czy w logiczny sposób da się podzielić Kraków na „strefy wpływów”. Część „należącą” do Wisły oraz obszar, w którym „rządzi” Cracovia, i wyrysować między nimi granicę – opowiada Piotr Trzepacz.
Szczęśliwie miał odpowiednie narzędzia, by przyjrzeć się zjawisku.
- Bycie geografem zrodziło ciekawość, jak ten podział mógłby wyglądać na mapie miasta. Zastanawiałem się, w jaki sposób zbadać tę przestrzeń. Jak pokazać swoiste „strefy wpływów”. Jedyną opcją było zobaczenie całego Krakowa, ulica po ulicy, dom po domu, co też zrobiłem – tłumaczy.
Cały artykuł znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej (strony 18-19). Kupisz ją również TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze