- Policja nie znalazła ciała mojego syna, ani przestrzelonej czaszki. To tylko bezduszne plotki, które bez poparcia w faktach publikuje jeden z portali - mówi Krystyna Sierpińska, mama zaginionego w sierpniu 2021 r. Sebastiana
Podobno poznała pani najnowsze ustalenia w sprawie poszukiwań syna.
Krystyna Sierpińska: Jesteśmy po rozmowie z policją. Zaprzeczyła wszystkim plotkom i pogłoskom, które pojawiły się w ostatnich dniach w przestrzeni publicznej.
Śledczy nie znaleźli pod Gryfinem żadnego ciała, ani przestrzelonej czaszki?
- Nie. To były bzdury, które opisał wyłącznie jeden portal. Igryfino najpierw wrzuciło zdjęcia z policyjnych poszukiwań w okolicy Wirówka, a kilka dni później artykuł „Sam zdradził, gdzie zakopał zwłoki”. Co prawda nie było napisane wprost, że „ciało z przestrzeloną czaszką” zostało znalezione na terenie Wirówka, ale ludzie bardzo łatwo powiązali miejsce z poszukiwaniami naszego syna.
W sobotę 9 września napisała pani do mnie z pytaniem, czy to prawda.
- Z jednej strony mieliśmy zapewnienie policji, że dowiemy się o wszystkim jako pierwsi, ale gdy czyta się takie rzeczy… Razem z mężem mieszkamy w Norwegii. Nie mogliśmy pojechać na miejsce, porozmawiać z osobami prowadzącymi akcję. Gdy przeczytaliśmy o „zatrzymaniu mężczyzny w ramach postępowania” i zwłokach na terenie jego posesji, to czas stanął w miejscu. Napisałam do pana, bo Gazeta Gryfińska od początku informowała o sprawie Sebastiana z rzetelnością, bez szukania sensacji.
Od sobotniego wieczoru również gryfinianie zasypywali nas pytaniami. Byli ciekawi, ile prawdy jest w artykule, który przeczytali. Dlatego jeszcze w niedzielę, nieoficjalnymi kanałami,skontaktowaliśmy się z prokuraturą oraz policją. Dowiedzieliśmy się, że 5 września rzeczywiście doszło do zatrzymania jednego mężczyzny, ale jest to wątek poboczny, niezwiązany z zaginięciem Sebastiana. Przekazano nam również, że informacje o znalezieniu zwłok są kłamstwem.
- Razem z mężem odetchnęliśmy z ulgą, bo przez kilka dni żyliśmy w strachu. Proszę wyobrazić sobie, co przeżyliśmy. Nie ma nic gorszego, niż przeczytać o śmierci syna. Nie jestem w stanie uwierzyć jak dziennikarz może zachować się w taki sposób. Wiedząc, jak delikatna jest sprawa i nie mając żadnych dowodów, napisał: „Był tak naćpany, że podczas przesłuchania przyznał się w sprawie, która była wałkowana od dłuższego czasu. Powiedział… gdzie zakopał zwłoki”. To bezduszne.
Razem z mężem przeżywacie tragedię, ale jest w was też sporo empatii. W rozmowie z naszą gazetą kilkukrotnie przyznała pani, że poszkodowana jest nie jedna, a dwie rodziny.
- Bo igryfino swoimi artykułami wyrządza ogromną krzywdę nie tylko nam. Nie wiadomo w jakiej sprawie dokonano zatrzymania, ale igryfino, powołując się na anonimowych informatorów dopisało całą historię. O rzekomym przyznaniu się do zabicia, o zwłokach. Przecież zatrzymany również ma rodzinę, która przeżywa tragedię. Jego żona i dzieci mieszkają w gminie Gryfino, więc muszą mierzyć się z tym wszystkim na co dzień. Nam jest trudno, ale życie drugiej rodziny również legło w gruzach, bo ich bliski od dwóch lat jest nieustannie łączony ze sprawą. Teraz igryfino tylko podsyciło najgorsze plotki, wiążąc go z przestępstwem, na które nie ma dowodów.
Kontaktowaliście się z właścicielem tego portalu?
- Członkowie naszej rodziny podjęli jedną próbę kontaktu. W czerwcu tego roku, gdy igryfino napisało, że na bagnach w Mielenku Gryfińskim znaleziono trupa i że to prawdopodobnie nasz syn. To również była nieprawda.
Mimo to artykuł cały czas znaleźć można na wspomnianym portalu.
- Bo właściciel igryfino (Andrzej Kordylasiński z Cedyni – przyp. red.), mimo naszych próśb i żądań nie zdecydował się go skasować. Prosiliśmy o podanie źródła tej informacji. Odpisał nam w mailu, że otrzymał ją od informatora. Ciekawe jakiego, skoro policja i prokuratura zaprzeczają... W ten sposób, dla zwiększenia wejść na stronę, można wymyślić każdą bzdurę. Ale kosztem czego? Jako rodzice zaginionego przeżywamy tragedię za każdym razem, gdy słyszymy takie plotki. A co dopiero, gdy czytamy artykuły informujące o śmierci syna. To żerowanie na naszej tragedii i na naszych emocjach.
Podjęliście jakieś kroki?
- Gdy policja i prokuratura zdementowała informacje o „trupie na bagnach”, poprosiliśmy igryfino o sprostowanie. Bez odzewu. Teraz już nie próbujemy, bo to tylko strata zdrowia i nerwów. Pochodzimy z Dębna, przebywamy w Norwegii, ale zdążyliśmy zauważyć jak działa igryfino. To dziennikarstwo na zerowym poziomie. Wolimy porozmawiać z rzetelnymi mediami, wyjaśnić sprawę w rozmowie z dziennikarzami, którzy nie szukają sensacji i od początku opisują sprawę z delikatnością, czyli adekwatnie do jej wagi.
Dzisiaj rano widziałem też wpis na stronie „Zaginieni Śladem Nadziei”.
- To organizacja, z którą współpracujemy od samego początku. Jest rzetelna i podaje tylko zweryfikowane informacje. Gdy jej pracownicy przeczytali artykuł o tym, że pod Gryfinem znaleziono zwłoki z przestrzeloną głową, zadzwonili do nas, by zapytać ile w tym prawdy.
Powiedziała im pani: „Przeżywamy ogromną tragedię, której nie da się opisać, każdego dnia odkąd nie ma naszego syna. Ostatnie doniesienia spotęgowały tragedię na skalę, której nie da się opisać. Serce pękało nam w każdej sekundzie”.
- Dodałam też, że nie ukrywam żalu do ludzi, którzy pozwolili sobie na tak bezlitosne doniesienia. Nie chodzi tylko o właściciela igryfino, który „powołując się na informatora” może napisać wszystko, co tylko zechce. Bez weryfikacji i empatii wobec zrozpaczonej rodziny. To apel również do mieszkańców regionu. Ludzie opowiadają bajki, spekulują, koloryzują. Te wszystkie słowa docierają do nas i wyrządzają nam ogromną krzywdę.
Policja zdementowała plotki, ale czy powiedziała cokolwiek o nowych ustaleniach w sprawie?
- Dostaliśmy zapewnienie, że cały czas prowadzą poszukiwania Sebastiana. Mają zaplanowane kolejne czynności, ale nie wtajemniczają w procedury osób trzecich. Nawet bliskich zaginionego. Jeśli pojawią się jednak nowe wątki, to będziemy pierwszymi osobami, które się o nich dowiedzą.
Od kilku miesięcy jesteśmy w kontakcie. Wiem, że razem z mężem cały czas wierzycie, że Sebastian wróci do domu.
- Może jesteśmy naiwni, ale cały czas mamy nadzieję, że jest cały i zdrowy. Mimo, że od dwóch lat nie ma z nim kontaktu.
Dostaliście w tym czasie jakikolwiek sygnał o tym, gdzie może przebywać wasz syn? Telefon, że był widziany „gdzieś w Polsce”, albo jakiś ślad po nim samym, np. w internecie?
- Kompletnie nic. Żadnego znaku i sygnału, że Sebastian żyje, ale z drugiej strony nie ma też żadnej informacji, by było inaczej. Łapiemy się każdej przychylnej informacji lub okoliczności. Jesteśmy w kontakcie z dziennikarzem, który od dwudziestu lat zajmuje się podobnymi sprawami. Opowiedział nam o mężczyźnie, który zaginął, a jego samochód znaleziono sto kilometrów dalej. Były domysły, że został zamordowany, albo w najlepszym przypadku uprowadzony. Rodzina straciła już nadzieję, aż po dwóch latach, ktoś z drugiego końca Polski zgłosił błąkającą się osobę, która nie wie kim jest. To był właśnie ten poszukiwany mężczyzna.
Takich sytuacji jest wiele, ale jeszcze więcej nie kończy się szczęśliwie.
- Mamy tego świadomość, ale podobne historie dają nadzieję, że warto czekać i szukać naszego syna. Minęły dwa lata, ale cały czas wierzymy, choć staramy się być też przygotowani na najgorsze.
Nie byłem nigdy w takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że nie da się przygotować na taką okoliczność.
- Dlatego nie pozostaje nam nic innego, niż wierzyć.
Rozmawiał: Grzegorz Racinowski
To nie pierwsza tata sytuacja. Trzy lata temu rozmawialiśmy z rodziną Jarka, który został pomówiony przez igryfino o zabicie mamy (czytaj TUTAJ).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Te cale igryfino to likwidacji nazwiskami wala ksywami i manipulacje....klamia jak z nut ,a komentarze sa tylkona pis na ksiezy ,cenzura na niemca Tuska i lgbt
Brukowiec niemiecki do likwidacji takich klamst o Polsce nie słyszałem,Merkel cenzurowana jak tusk ,tam pisza same dzieci...napisz cos konkretnego to masz bana
Szambo a nie igryfino,to iest icedynia z frajerem niemiec kim , co artykuł to same brednie ....i klamstwa
Robie kupppe na igryfino to niemiecko ruski szit kuppa pisana,daja artykul nieprzemyslany i blokuja komentarze bo sa pod ostrzałem,smiedzace komuchy
Jaka cedynia jak pijawka w zórawkach mieszka...
I gryfno to konunistyczny i esbecki portal konfidencki
Najwięcej do powiedzenia w tej sprawie mają trolle z Pniewa co się wybudowały w Wirowie...bo w pałacyku kasa jest i była do zarobienia a taka "reklama" jest judaszom nie na rękę.

Te cale igryfino to likwidacji nazwiskami wala ksywami i manipulacje....klamia jak z nut ,a komentarze sa tylkona pis na ksiezy ,cenzura na niemca Tuska i lgbt
Brukowiec niemiecki do likwidacji takich klamst o Polsce nie słyszałem,Merkel cenzurowana jak tusk ,tam pisza same dzieci...napisz cos konkretnego to masz bana
Szambo a nie igryfino,to iest icedynia z frajerem niemiec kim , co artykuł to same brednie ....i klamstwa