Reklama

Kałuszanie wcale nie chcieli wysiadać w Gryfinie. Zostali do tego zmuszeni

W aktualnym wydaniu Gazetyy Gryfińskiej wspominamy Juliana Puszkę. Kałuszanina, jednego z twórców gryfińskiego sportu

Do miasta przyjechał pod koniec sierpnia 1945 roku.

- Pociąg z repatriantami stał na stacji chyba przez tydzień. W końcu przyszło kilku wojskowych z nakazem „rozładowania” składu, bowiem pociąg został skierowany dla potrzeb wojska. Byłem zmuszony szukać jakiegoś schronienia. Poszukałem mieszkania i zacząłem je urządzać – opowiadał przed czterdziestoma laty dla potrzeb powstającej pracy magisterskiej o początkach gryfińskiego sportu.

Z rozmowy, którą przeprowadziła Barbara Dropik, nawet po latach przebijała bezsilność. Nie dość, że Julian Puszka (wraz z mamą, ciocią, siostrą i bratem Wincentym) został zmuszony do opuszczenia rodzinnych stron, to dodatkowo nie miał wpływu na wybór nowego miejsca do życia. Nie chciał wysiadać we wciąż pachnącym wojną Gryfin, lecz pociąg nie jechał już dalej. Decyzja została podjęta.

Reklama

Cztery krótkie zdania, w których Puszka streścił początek swojej gryfińskiej historii, stanowią przeciwwagę do „pionierskiego mitu”, którym karmiono kolejne pokolenia. Na tyle skutecznie, że po latach część repatriantów zaczęła powielać tę narrację, opisując Gryfino niemal jako ziemię obiecaną.

Nie Puszka. Nawet cztery dekady później, mimo miłości, którą zaczął darzyć miasto, nie zapomniał okoliczności, w jakich został gryfinianinem. Przyjazd miał dla niego znamiona zsyłki. Został pozbawiony nie tylko dotychczasowego życia, swojego domu i znajomych miejsc, ale również możliwości opiekowania się grobami bliskich.

Reklama

Momentu wygnania nie doczekali  bowiem jego ojciec oraz jeden z młodszych braci. O kolejnym zaś słuch zaginął i nikt nie wiedział, czy przeżył wojenną pożogę.

Sierpień 1945 r. nie był najlepszym okresem w życiu Juliana Puszki i jego bliskich. Cóż jednak mieli poradzić. Tak jak setki tysiące innych rodzin, których miasteczka i wsie znalazły się w granicach ZSRR, musieli przełknąć los i po prostu żyć.

Cały artykuł (3 strony) znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama