- My! Robotnicy z Dolnej Odry nie możemy pozostawić w zapomnieniu dnia 25 czerwca 1976 r. Był to jedyny dzień, w którym byliśmy prawdziwą klasą robotniczą. Strajk, który wówczas podjęliśmy, był jedyną możliwą formą sprzeciwu wobec rażącej podwyżki cen artykułów żywnościowych i niesprawiedliwej rekompensaty – napisał w marcu 1979 roku Jan Witkowski. Jego artykuł został opublikowany w szczecińskim „Robotniku” i jest świadectwem wydarzeń, do jakich doszło w Elektrowni Dolna Odra. Dla wielu nie było już zejścia z opozycyjnej ścieżki. Na naszych łamach opowiadał o tym Jan Witkowski
Jan Witkowski: W moim przypadku Czerwiec był tylko wstępem do późniejszej, szerszej działalności opozycyjnej: Sierpnia ’80, w ramach Komitetu Obrony Robotników i Wolnych Związków Zawodowych.
Razem z bliskimi kolegami stale podejmowaliśmy próby bojkotu akcji poparcia organizowanych przez PZPR, która miała w elektrowni pokaźne zaplecze. Dziś się o tym nie mówi, ale na terenie Dolnej Odry znajdowały się pomieszczenie zajmowane przez pracownika SB. Po naszym strajku wysuwałem nieustannie wniosek o usunięcie placówki SB, co podczas późniejszych zatrzymań i internowania wypominali mi funkcjonariusze bezpieki.
Wszystkie organizowane akcje były sposobem na konsolidację środowiska opozycyjnego. W 1978 roku, podczas masówki partyjnej, organizowanej przez PZPR przeciw amerykańskiej broni N, przybyłem z transparentem, ale skierowanym przeciw SS20 - rakietom ZSRR. Uznałem, że wszystkie rakiety mogą zabić. Naraziłem się tym, bo jakakolwiek krytyka ZSRR była całkowicie niedozwolona i ścigana.
Wiedziałem, że interesuje się nami SB, że interesują się mną. Byłem obserwowany i bywało, że pod oknami mieszkania stał samochód, a w środku siedzieli "smutni panowie”. Przywykliśmy jednak, że od chwili strajku byliśmy obserwowani przez wielu ludzi związanych z kierownictwem zakładu. Przyjmowałem to z obojętnością, bo w okresie PRL-u pewne rzeczy po prostu działy się bez naszego wpływu.
Cieszę się, że w naszym zakładzie był protest i że nie byliśmy biała plamą na mapie strajkowej kraju. Był wtedy wśród nas taki klimat, taki nastrój, że nie można było inaczej postąpić. Czerwcowy strajk był nieunikniony, musiał się rozpocząć. Czasem są zdarzenia, które nas niosą, bez względu na to, czy tego bardzo chcemy, czy tylko trochę.
O naszym proteście wspominało nawet Radio Wolna Europa. Potem przez całe lata komuny, aż do Sierpnia ‘80, środowiska opozycyjne w Warszawie uważały nas w Gryfinie za ambitny i ważny ośrodek. Dlatego Czerwiec ‘76 oceniam jako początek czegoś większego, w co zaangażowałem się i co dało satysfakcję, że na późniejsze wydarzenia w kraju mieliśmy pewien wpływ. Dlatego jeszcze długo przed Sierpniem ‘80 do Gryfina przyjeżdżali najważniejsi animatorzy opozycji demokratycznej z Warszawy: Kuroń, Wujec, Lityński i inni.
Inna sprawa, że z tej działalności nie chciałem żadnych profitów. Nawet w okresie Solidarności nie startowałem na kierownicze funkcje. Moi koledzy namawiali mnie, by nie robić tego z obawy, że ograniczymy w ten sposób pole działalności komisji zakładowej.
- Nie startuj, bo jesteś z KOR - mówili. - A to utrudni nam rejestrację albo dyrekcja nie będzie przez to chciała rozmawiać, kiedy wysuniemy jakieś roszczenia itd.
KOR lub Kuronia traktowano jako "ekstremę", jak płachtę na byka. Koledzy pewnie bali się, a dziś - mniemam - to oni głoszą najbardziej antykomunistyczne opinie, co spotyka się teraz powszechnie, w przeciwieństwie do mojej, liberalnej i prokonstytucyjnej postawy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Witam. Chcialbym nawiazac temat, stanu wojennego. Nie bede rozpisywal, gdyz zajelo by mi duzo czasu. Wiec pozwole na, krotka historie. Wiadomo, ze powtala w Gryfinie bibula "Krawedz". Inicjatorem, byl Wojciech Nicpan. Sp. Edward Skurski, i ja rozwazalismy o pismie. Tylko byl problem, jak to zrobic. I tak dolaczyl do Nas Wojtek. Byl mozgiem, od drukowania ulotek. Pierwsza ulatka, byla " Jednosc", ktora napisala moja sp. Mama Janina. Z ta "Jednosc"jak opowiadal Edek na przesluchaniu, ub-cja twiedzila, ze to nie byla Wasza. Jezeli chodzi o dalsza "Krawedz", zrobilismy we trojka, ktora podnosila na duchu, nasza spolecznosc. Wiekszosc pisal inz. Arkadiusz Adamek, gdyz byl w samym srodku, ktora uwaza te ulotke zachecajaca do dalszego oporu. W tam przypadku, byla pod presja moja mama, gdyz wiekczosc ulotek pisala mama w pracy, lub brala maszyne do domu, aby rano byla na miejscu. Gdy ub-cja dowiedziala sie o tej "Krawedzi" Wojtek sie ukrywal. Mieszkal u mego brata Henryka, prawie 2tyg?. Zostal internowany Edek, Bogdan Zarzycki. Mialem konfrontacje, Bogdanem i wszystkiego sie wyparlem. U mnie wszystko, bylo spalone, i poszlo z woda, do kanalizacji. Edek wyjachal do NRF, gdzie mnieszkal w Berlinie. Mialem z lacznosc tel, i bylem w odwiedzinach trzy razy. Stracilem prace, nie moglem podjac pracy, zawsza byli ub-cy. Dopiero znalazlem prace na Gornym Tarasie na budowie. Twierdzili mojemu kierownikowi, ze jestem wrogiem ludu. A kierownik odparl. Mnie nie interesuje, jego poglady, i potrzebuje ludzi do pracy. Bylem wzywany na ub-cje, ale sp. Podolski" Korowiec" twierdzil, ze nic mi nie zrobia, i nie stawialem sie.Po wyborach otrzymalem z regionu podziekowanie za wklad w "Walke z komuna" Teraz jestem na emeryturze. Wiec mam pytanie czy musielismy walczyc o Nasza Godnosc, aby przywrocic nasze spoleczenstwo na" Sprawiedliwa Polske". I o taka walczylismy. A co zrobil Walesa- Bolek"Sprzedal Nas". A Bugaj gdzie sie dorobil fortuny, a teraz mowi, ze wojsko jest szmaciarzami. Uderza przede wszystkim mnie sluzylem w Polskiej Armi 1972-74 wiosna, i jak mam wierzyc opozycji, ktora trzy z dawna komuna. Pozdrawiam. Zbigniew Brocki

Witam. Chcialbym nawiazac temat, stanu wojennego. Nie bede rozpisywal, gdyz zajelo by mi duzo czasu. Wiec pozwole na, krotka historie. Wiadomo, ze powtala w Gryfinie bibula "Krawedz". Inicjatorem, byl Wojciech Nicpan. Sp. Edward Skurski, i ja rozwazalismy o pismie. Tylko byl problem, jak to zrobic. I tak dolaczyl do Nas Wojtek. Byl mozgiem, od drukowania ulotek. Pierwsza ulatka, byla " Jednosc", ktora napisala moja sp. Mama Janina. Z ta "Jednosc"jak opowiadal Edek na przesluchaniu, ub-cja twiedzila, ze to nie byla Wasza. Jezeli chodzi o dalsza "Krawedz", zrobilismy we trojka, ktora podnosila na duchu, nasza spolecznosc. Wiekszosc pisal inz. Arkadiusz Adamek, gdyz byl w samym srodku, ktora uwaza te ulotke zachecajaca do dalszego oporu. W tam przypadku, byla pod presja moja mama, gdyz wiekczosc ulotek pisala mama w pracy, lub brala maszyne do domu, aby rano byla na miejscu. Gdy ub-cja dowiedziala sie o tej "Krawedzi" Wojtek sie ukrywal. Mieszkal u mego brata Henryka, prawie 2tyg?. Zostal internowany Edek, Bogdan Zarzycki. Mialem konfrontacje, Bogdanem i wszystkiego sie wyparlem. U mnie wszystko, bylo spalone, i poszlo z woda, do kanalizacji. Edek wyjachal do NRF, gdzie mnieszkal w Berlinie. Mialem z lacznosc tel, i bylem w odwiedzinach trzy razy. Stracilem prace, nie moglem podjac pracy, zawsza byli ub-cy. Dopiero znalazlem prace na Gornym Tarasie na budowie. Twierdzili mojemu kierownikowi, ze jestem wrogiem ludu. A kierownik odparl. Mnie nie interesuje, jego poglady, i potrzebuje ludzi do pracy. Bylem wzywany na ub-cje, ale sp. Podolski" Korowiec" twierdzil, ze nic mi nie zrobia, i nie stawialem sie.Po wyborach otrzymalem z regionu podziekowanie za wklad w "Walke z komuna" Teraz jestem na emeryturze. Wiec mam pytanie czy musielismy walczyc o Nasza Godnosc, aby przywrocic nasze spoleczenstwo na" Sprawiedliwa Polske". I o taka walczylismy. A co zrobil Walesa- Bolek"Sprzedal Nas". A Bugaj gdzie sie dorobil fortuny, a teraz mowi, ze wojsko jest szmaciarzami. Uderza przede wszystkim mnie sluzylem w Polskiej Armi 1972-74 wiosna, i jak mam wierzyc opozycji, ktora trzy z dawna komuna. Pozdrawiam. Zbigniew Brocki