Przez trzy lipcowe dni gryfinianie nie mogli skorzystać z rekreacyjnej części Laguny. Wszystko z powodu zanieczyszczenia wody, do którego doszło na terenie trzech basenowych atrakcji. Wywołało to internetową dyskusję. Niewspółmierną do czynu i co gorsza, zmuszająca nas do zgłębienia dosyć rzadkiej i śmierdzącej tematyki
O sprawie pisaliśmy jeszcze tego samego dnia, gdy doszło do zdarzenia.
- Jak incydent kałowy i dlaczego kilka atrakcji zamkniętych tylko a nie cały basen? Ktoś się załatwiał czy o co chodzi? Dziwne. Czekamy na więcej informacji – pojawiło się w komentarzu (oraz kilku prywatnych wiadomościach nadesłanych do redakcji).
Wprawdzie jedno z mniej eleganckich przysłów mówi, że pewnych substancji lepiej nie tykać, zwłaszcza, gdy wydzielają nieprzyjemny zapach. Mimo wszystko trudno nam dyskutować z niezaprzeczalnym: „klient, nasz pan”. Zwłaszcza, gdy w mało czytelniczych czasach, kieruje nim literalna ciekawość.
Stąd początkowo nieśmiałe p-odchody, pierwsze próby przebrnięcia przez plotkowe szambo, przerodziły się w dużo odważniejsze działania. Dla rozwiązania śmierdzącej zagadki byliśmy gotowi nie tylko zaciągnąć się fetorem sprawy, ale też pobrudzić dłonie.
Zanurzyć po uszy w latrynie dezinformacji, udrożnić pozapychane kanały transmisyjne, własnoręcznie rozdzielić fakty od internetowych wysrywów. W pancerzach twardych jak u żuczków, kroczek po kroczku toczyliśmy swoją kulę ku odkryciu prawdy, bez względu jaka nie byłaby lepka.
Pomogli nam w tym pracownicy basenu.
Więcej piszemy w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze