Reklama

Dla Krzyśka liczył się przede wszystkim człowiek

- Był bardzo ważną postacią powojennej historii Krzywina. Nawet jedną z najważniejszych – mówią mieszkańcy sołectwa w gminie Widuchowa. Krzysztof Kaźmierski odszedł w wieku 75 lat

Tuż po śmierci śp. Krzysztofa do naszej redakcji zadzwonił jeden z jego bliskich kolegów.

- Znaliśmy się od lat 60. XX w. Przyszedłem na świat w Gryfinie, ale wychowywałem się w Kłodowie. Krzyśka poznałem w krzywińskiej podstawówce, był w starszej klasie. Później ożenił się z moją sąsiadką Kazimierą. Spotykaliśmy się okazjonalnie, aż do czasu, gdy zaczęliśmy wspólnie pracować - opowiada Ireneusz Makowski.

Zawodowo spotkali się w KP PSP Gryfino.

- W 1986 r. Krzysiek przyszedł do nas z Wiskordu. Byliśmy dobrymi kolegami. Spędzaliśmy bardzo dużo czasu w sypialni łączonej dla kierowców, bo obaj woziliśmy chłopaków na akcje. Krzysiu był powszechnie znany z brawurowej jazdy – uśmiecha się I. Makowski.

Reklama

Kolegę zapamiętał przede wszystkim jako fanatyka pożarnictwa.

Cały artykuł znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama