Reklama

Co zrobić z piastowskim rycerzem, który miał stanąć przy ul. Chrobrego?

Miał stanąć w centrum miasta, lecz na długie lata, spoczął… w ziemi. Dekadę temu jego elementy zostały wydobyte na powierzchnię. Zdaniem członków TMHZG, warto byłoby uczynić coś więcej. Tym bardziej, że mowa o dziele wybitnego polskiego rzeźbiarza

- Kiedy w latach 60, przy ul. Chrobrego, nieopodal dawnego sklepu rybnego, doszło do wmurowania aktu erekcyjnego, nikt nie przypuszczał, że pomnik tam nie stanie – pisaliśmy przed kilkoma laty, przypominając niezwykłą historię, nie tylko samego monumentu.

Jego stworzenie poprzedziła zbiórka pieniędzy, w którą, poza mieszkańcami zaangażowały się zakłady pracy i szkoły.

- To było prawdziwe pospolite ruszenie i trochę rywalizacja, bo o przodownikach, którzy przekazali najwięcej pieniędzy na monument, pisały szczecińskie media – mówili nam ówcześni gryfinianie.

Reklama

Wszystko po to, by w centrum stanął „Pomnik Wdzięczności”.

 

Bo Polak wypiął się na Ruska?

To idea tożsama z opisywanymi czasami. Po wojnie, na terenie całego Pomorza Zachodniego, powstawały pomniki, mające poświadczać o polsko-rosyjskiej przyjaźni i wdzięczności w stosunku do „żołnierzy bratniej Armii Czerwonej”. Projekt gryfińskiego pomnika prezentował się imponująco. Na 23-metrowym, żelbetonowym kominie znaleźć się miały trzy elementy: ulokowany w górnej części orzeł i umieszczone u dołu dwie postacie. Jedna z rzeźb przedstawiała polskiego rycerza piastowskiego. Druga radzieckiego sołdata.

Reklama

Pieniądze zostały zebrane, akt erekcyjny wmurowany. Powstały wszystkie wymienione elementy monumentu i zostały nawet przewiezione do Gryfina! Pomnik w centrum jednak nie stanął. 

 „Starzy gryfinianie” mają kilka teorii. W myśl jednej z nich, miał nie spodobać się Edwardowi Błaszczykowi i to właśnie I sekretarz PZPR Gryfino, autorytarnie, podjął decyzję o unieważnieniu inicjatywy.

– Oficjalnie nikt tego nie potwierdził, ale mówiono, że zawinił projekt. Problem tkwił w tym, że nasz rycerz był odwrócony tyłem do Sowieta dzierżącego karabin maszynowy. To pewnie zadecydowało o takiej decyzji, wtedy to było nie do pomyślenia, żeby Polak tak traktował Ruska – mówił na naszych łamach Ignacy Kaczmarek, wieloletni dyrektor dzisiejszego Gryfskandu.

Reklama

Brzmi logicznie. Dotarliśmy jednak do decyzji z 15 grudnia 1971 r., w której Wydział Kultury PWRN w Szczecinie „zatwierdza artystyczną formę projektu”. Wbrew temu, co opowiadał śp. Marian Anklewicz, rzeźby nie wykonał słynny wówczas Sławomir Lewiński, lecz jeszcze sławniejszy – z perspektywy czasu - Mieczysław Welter, w 2008 r. odznaczony złotym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

Pół wieku temu jego projekt nie budziła większych zastrzeżeń.

- Projekt odpowiada przyjętym założeniom i w ostatecznym kształcie stanie się trwałym symbolem 1000-letnich tradycji państwowości polskiej na Ziemiach Zachodnich – czytamy w decyzji WK PWRN.

Reklama

Dziś wiemy, że niekoniecznie.

 

„To już nie Pomnik Wdzięczności”

Nieprzypadkowo wracamy do tego tematu. Z naszą redakcją skontaktował się Krzysztof Wieliński. Członek Towarzystwa Miłośników Historii Ziemi Gryfińskiej wpadł na pomysł, by w końcu zrobić „coś z tymi rzeźbami”. Co bowiem niezwykle istotne, nieprzerwanie od ponad 50 lat znajdują się na terenie gminy!

Gdy pomysł postawienia pomnika upadł, wszystkie jego elementy wywieziono do Żabnicy. Przez wiele lat przeleżały w magazynie Gryfskandu, później przy płocie, ku uciesze miejscowych dzieci, by ostatecznie wylądować w rowie.

Reklama

- Odkopaliśmy te rzeźby jakieś dziesięć lat temu. Od tamtej pory znajdują się na moim podwórku - tłumaczy Jerzy Piasecki, sołtys wsi i radny Gryfina.

TMHZG zwróciło się w tej sprawie również do niego.

- Zapytali, czy mogą przejąć te rzeźby i je wyeksponować. Moim zdaniem to dobry pomysł. Chętnie przekażę całość gryfińskiemu towarzystwu - stwierdził opiekun „niewydarzonego pomnika”.

Jak zapewnia Wieliński, nie chodzi o to, by umieścić posąg w pierwotnej lokalizacji. W jego opinii, lepszy do tego byłby teren wokół Pałacyku pod Lwami. Jednocześnie akcentuje, że

Reklama

pomnik, przez brak ekspozycji, nie stał się nigdy tym, czym miał być.

- Nie jest to „Pomnik Wdzięczności”. Bardziej patrzymy na niego, jako na symbol czynu gryfinian. To przecież mieszkańcy miasta zbierali pieniądze i fajnie, jakby po tylu latach zostało to spełnione. Nie patrzmy na pomnik, jako chwalący Rosjan, tylko gryfinian – tłumaczy Wieliński.

 

Dzieło wybitnego rzeźbiarza

Jak zaznacza J. Piasecki, na jego podwórku znajduje się nie tylko rzeźba radzieckiego żołnierza, ale też polskiego rycerza.

Reklama

- Może chociaż jego warto, gdzieś postawić? – sugeruje sołtys.

Byłoby to o tyle ciekawe, że wciąż żyje twórca „Pomnika Wdzięczności”! Mieczysław Welter ma 96 lat. 25 stycznia tego roku wernisaż jego dzieł wystawiło Muzeum Nadwiślańskie w Starym Kazimierzu.

- W ciągu ostatniej dekady o dorobek artysty ponownie zaczęły upominać się muzea. Wystawa „Mieczysław Welter. Rzeźba” składać się będzie z ponad czterdziestu prac portretowych wykonanych w brązie i terrakocie, kameralnych figur oraz projektów pomników. Na ekspozycji znajdą się portrety znanych postaci z kręgu filmu, literatury oraz sztuk pięknych, m.in. Jerzego Waldorffa, Jana Papugi, Zdzisława Mrożewskiego, Ireny Molin Sowy, Karola Tchorka, którzy pozowali artyście w wielu sesjach – czytamy na stronie muzeum.

Reklama

Dzieła Weltera znajdują się też m.in. w Muzeum Łazienek Królewskich i na czasowych wystawach w całym kraju. Dlaczego więc nie w Gryfinie?

 

Grzegorz Racinowski

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/01/2026 13:43
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama