Reklama

Był gorliwym apostołem trzeźwości. Niósł pomoc tym, którzy toczyli walkę z nałogiem

W wieku 72 lat zmarł Stanisław Szuflak, znana i szanowana postać lokalnej społeczności. Gorliwy apostoł trzeźwości, który niósł pomoc i wsparcie wszystkim, którzy toczyli walkę z nałogiem

W swoją działalność zaangażował się nieprzypadkowo.

- Jestem alkoholikiem, cierpię na nieuleczalną chorobę – przyznawał wielokrotnie.

Początki nałogu były związane z rodzinnym Gryfinem.

- Kiedy byłem bardzo młodym człowiekiem, w czasach szkoły średniej, alkohol stał się dla mnie sposobem na rozrywkę, odprężenie. Rodzice zawsze mnie upominali, ale ja się wtedy obruszałem. Wreszcie skończyłem szkołę. Postanowiłem wyprowadzić się z domu i zacząć żyć po swojemu. Miałem dość słuchania rodziców.

Na początku było przyjemnie. Była praca, mieszkanie, alkohol i koledzy. Piło się coraz częściej. Nie zauważyłem nawet, jak szybko zacząłem się staczać. Nałóg alkoholowy to jeden z najbardziej podstępnych wynalazków szatana, bo na początku nie sprawia bólu. W końcu alkohol zaczął tak dominować w moim życiu, że najpierw straciłem pracę, bo przychodziłem pijany, aż w końcu w ogóle przestałem przychodzić. Dostałem zwolnienie dyscyplinarne. W związku ze stratą pracy zaczęło brakować mi pieniędzy - opowiadał o swoim życiowym upadku i wyjściu na prostą.

Reklama

Pełne wspomnienie znajduje się w aktualnej Gazecie Gryfińskiej.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama