Trzy miesiące po pożarze, który wybuchł w mieszkaniu przy ul. Kościelnej w Gryfinie, poznaliśmy opinię biegłego z zakresu pożarnictwa. Potwierdził informacje, które zawarliśmy w naszym reportażu
Ogień wydobywający się z mieszkania na piętrze, jako pierwsza, dostrzegła pracownica pobliskiej Żabki. Poinformowała służby, po czym ruszyła w stronę bloku, by zaalarmować jego mieszkańców.
- Przebiegła przez parking i zaczęła dzwonić domofonem a później walić pięściami do drzwi. Moja żona spała i gdyby nie ta pani, to mogłoby skończyć się tragicznie – mówił nam współwłaściciel mieszkania, w którym pojawił się ogień.
Temperatura w środku miała dochodzić nawet do 1000 stopni Celsjusza. Ogień wprawdzie nie przedostał się do innych lokali, ale nastąpiło spore zadymienie całej klatki schodowej.
Wracamy do wydarzeń z początku roku, gdyż tuż przed Wielkanocą dostaliśmy informację dotyczącą przyczyn pojawienia się ognia.
Przeczytasz o tym w aktualnej Gazecie Gryfińskiej. Kupisz ją również TUTAJ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze