Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama
Reklama

Antoś Świercz pilnie potrzebuje pomocy! 3-latek zmaga się z nowotworem złośliwym wątroby

- Walka na śmierć i życie trwa od momentu, kiedy przyszedł na świat. Choroba chce mi go odebrać, ale jeśli chodzi o życie mojego synka jestem gotowa prowadzić batalię do samego końca! Każda iskierka nadziei jest dla nas na wagę złota - mówią bliscy Antosia. 3-latek z Bielic zmaga się z nowotworem złośliwym wątroby

Reklama

Przyszedł na świat ważąc zaledwie 750 gramów. Był tak maleńki i nieprzystosowany do funkcjonowania poza bezpiecznym brzuchem Mamy. Lekarze dawali mu dokładnie 1% szans na przeżycie, co brzmiało dla mnie porażająco. Kolejne szpitale, badania, konsultacje i diagnozy: retinopatia, dysplazja oskrzelowo- płucna, wodogłowie i encefalopatia. Przeszedł zabieg wyłonienia ilostomię i założono mu też zastawkę komorowo-otrzewnową. Wtedy jeszcze nie spodziewaliśmy się, że największa i najważniejsza walka to ta, która jeszcze przed nami… 

W kwietniu 2020 roku u Antosia wykryto guza na wątrobie. Diagnostyka doprowadziła do przerażającego odkrycia: synek ma hepatoblatomę - nowotwór złośliwy wątroby. Nowotwór bardzo agresywny, śmiertelnie niebezpieczny. Powiedzieć, że zawalił nam się świat to za mało… W tamtym momencie zabrakło mi tchu. Świadomość, że znów zaczynamy walkę o życie była dla mnie nie do zniesienia. Miałam ochotę krzyczeć z rozpaczy. Od momentu diagnozy szpital stał się naszym domem - za nami 3 skomplikowane operacje, chemioterapia, badania, diagostyka. W pewnym momencie Antoś nie znał innego życia niż sterylne szpitalne wnętrza. 

Ostatnie badania wykazały w organizmie Antosia obecność nowotworu, ale podczas prześwietlenia lekarze nie potrafią znaleźć jego źródła. Zagrożenie rośnie z każdym dniem, a ja mam wrażenie, że błądzimy po omacku. Musimy działać, ale jak?! To pytanie zadaję sobie ja i szereg specjalistów, którzy wspierają walkę synka. 

Jeden z lekarzy wspomniał o możliwości leczenia w USA - konsultacje trwają, ale już teraz wiemy, że jeśli terapia za granicą będzie możliwa - jej koszt przekroczy nasze możliwości. Cena za ratowanie życia przed bezlitosnym nowotworem może wynieść nawet kilka milionów złotych! Już teraz proszę Was o pomoc, bo w momencie otrzymania wiadomości ze szpitala, musimy być gotowi. Rak nie zaczeka z wykonaniem wyroku śmierci! 

Walka o Antosia trwa ponad 3 lata. Jego trudna historia wymaga od nas zaangażowania najlepszych specjalistów. Nie możemy stać w kolejkach czekając na terminy wyznaczone na kolejny rok, dlatego najczęściej korzystamy z wizyt prywatnych. Opłacenie bieżącego leczenia, zakup suplementów, odżywek, regularna rehabilitacja i wsparcie logopedy to ogromne koszty. Wasza pomoc to dla nas ogromne wsparcie w zabezpieczeniu przyszłości naszego maleńkiego bohatera. On wycierpiał już wiele. Zdecydowanie zbyt wiele, jak na tak małe dziecko… 

Każdego dnia Antoś walczy, a ja razem z nim. Każdego dnia modlimy się o cud, który zabierze od nas okrutną chorobę... Jeśli nie uratuje go cud, to wierzę, że uratuje go rozpoczęcie procedury leczenia w Stanach Zjednoczonych!

Jesteśmy gotowi, by lecieć. Lekarze mówią, że Antoś wytrzyma podróż. Jedyne co nas blokuje to potężna kwota – ponad 2 miliony złotych...

Wspomóc Antka można TUTAJ.

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie